Amouranth w przeszłości musiała zmagać się z nadgorliwymi psychofanami czy nawet fanatykami, którzy potrafili śledzić ją w różnych miejscach publicznych. Streamerce nigdy jednak nie przytrafiły się takie sytuacje, jakie miały miejsce 2 marca. Relacja 31-latki potrafi zmrozić krew w żyłach.
Amouranth za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformowała, że została napadnięta we własnym domu przez trzech nieznanych uzbrojonych mężczyzn. Rabusie mieli siłą wtargnąć do jej domu, wyciągnąć ją z łóżka i żądać przelania bitcoinów, które znajdują się na jej koncie.
Bili mnie, a potem okładali mnie pistoletem. Wydawało się, że okładanie ich nigdy się nie skończy. Chroniłem głowę, podnosząc ramiona, tak jak nauczyłem się robić w boksie. Przynieśli ze sobą taśmę klejącą i maski, a także byli uzbrojeni w pistolety
Z dalszej relacji wynika, że napastnicy dali Amerykance telefon i kazali się zalogować. W tym samym czasie przystawili jej pistolet do głowy. Nie do końca wiadomo, jak streamerce udało się uwolnić z rąk trzech rabusiów. Wiadomo jednak, że doszło do strzelaniny, w wyniku której miał ucierpieć jeden z zamaskowanych mężczyzn.

Na swoim profilu w serwisie X streamerka umieściła kilka krótkich klipów wideo z całego zajścia. Na jednym z filmów dostrzec można grupę ubranych w kominiarki mężczyzn, na innym z kolei posesja Amouranth otoczona jest przez kordon policjantów i innych służb.
W sprawie głos zabrał związek zawodowy oficerów policji w Houston z prośbą o kontakt wszystkich świadków, którzy mogli widzieć fragmenty zajścia. W sekcji komentarzy jeden z internautów polecił streamerce odejście na jakiś czas z internetowego życia. Amouranth przyznała, że właśnie to zamierza uczynić. "Nie wiem, czy kiedykolwiek wrócę" - dodała.









