Tym razem „na tapetę” wzięliśmy kobiety pracujące w esporcie. Otóż trzeba wspomnieć, że to środowisko nie jest aż tak zdominowane przez mężczyzn.
Mianowicie w tym świecie swoje miejsce znajdują również działaczki pracujące w organizacjach, streamerki czy zawodniczki.
Z racji, iż materiał będzie poświęcony paniom, zasięgnęliśmy słów od nich samych, gdyż ich spojrzenie może różnić się od męskiego patrzenia na sprawę.Kobiety w esporcie to nie nowośćJeśli ktoś myślał, że grupa kobiet w esporcie to innowacja, grubo się mylił. Otóż rozgrywki pań zainteresowani mogli oglądać już na początku XXI wieku, kiedy esport dopiero raczkował.
Nieco więcej wspomniała o tym Agnieszka „rea” Bała – była zawodniczka, obecnie zajmująca stanowisko PR & Marketing manager w Codewise Unicorns.
Na świecie pierwsze żeńskie rozgrywki Counter-Strike miały miejsce chyba jakoś w 2002/2003 roku. W Polsce natomiast najbardziej zapadło mi w pamięci ESWC 2006. To chyba wtedy zorganizowano pierwszy kobiecy krajowy turniej na większą skalę.

Warto dodać, że w tamtym czasie elektroniczny sport był w kompletnie innym miejscu niż dzisiaj, co znacząco wpływało na wygląd rozgrywek. Niemniej jednak daty wymienione przez „reę” pokazują, iż kobiecy esport również ewoluuje od kilkunastu lat.Jest lepiej?Obecnie esport znacząco się rozwinął, gdyż stał się on mocnym rynkiem, w którym można znaleźć zatrudnienie na wielu płaszczyznach. Dodatkowo całe środowisko dąży do coraz większej profesjonalizacji, a to pozytywnie wpływa na odbiór esportu zarówno wśród znanych person z innych dziedzin życia, jak i „przeciętnego Kowalskiego”.Czy jednak kilkanaście lat progresu sprawiło, że i kobiety mają lepiej? W pewnym aspekcie na pewno. Skoro, tak jak wspomnieliśmy, na przestrzeni lat pojawiło się dużo więcej miejsc pracy na rynku, to i panie mają tym samym okazję zdobyć zatrudnienie. Przykładami na to są m.in.: Kinga Kujawska, pracująca ESL Polska, Lena Bortko z Fantasy Expo czy też Joanna Marks zajmująca stanowisko w Golden Five.

Jak natomiast wygląda temat u zawodniczek? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że również i one mają lepiej, ponieważ są w stanie podpisać wartościowe kontrakty, co pokazuje umowa pomiędzy żeńskim składem Counter-Strike: Global Offensive a Besiktasem.
Czy jednak na pewno panie są zadowolone z rozwoju kobiecej gałęzi esportu? Tu zdania są podzielone.
Sądzę, że kobiecy esport mocno poszedł do tyłu, chociaż w minionym sezonie pojawiła się super inicjatywa, gdyż Sandra „Frida” Wojnowska stworzyła coś na wzór akademii dla kobiet i mam nadzieję, że znajdzie ona stałe wsparcie, żeby dalej to móc robić. Globalnie natomiast możliwości są większe. Jest bowiem więcej turniejów dla pań, dzięki czemu mają one o co walczyć.

Odmienne zdanie w sprawie ma z kolei drugi z naszych ekspertów – Wiktoria „ViKivi” Wójcik - prezenterką oraz osobą pracującą w marketingu.
Na świecie powstają przedsięwzięcia wspierające inkluzywność w grach, jak choćby GIRLGAMER Festival, który był nie tylko żeńskim turniejem, ale prawdziwym świętem kobiet w esporcie. W Polsce również nie próżnujemy, organizując podczas IEM w Katowicach INTEL CHALLENGE KATOWICE z 50.000 dolarów w puli. Zmienia się nastawienie fanów esportu, zamiast szydzić, powoli zaczynają wspierać. Przed nami jeszcze długa droga, ale fakt, że pojawia się coraz więcej akcji i influencerów wspierających kobiety w esporcie napawa optymizmem.
Z wypowiedzi obu pań można wnioskować, że obecnie kobiecy esport ma odpowiednie podłoże do rozwoju. Pytania, z którymi muszą się mierzyć działacze tej dziedziny, to czy i ile czasu zajmie znaczący progres żeńskiej sceny elektronicznej rozrywki.
Problemem poziomIstotnym problemem związany czysto z zawodniczego punktu widzenia jest poziom kobiecych rozgrywek esportowych. Wyjątek od reguły stanowi postać Sashy „Scarlett” Hostyn, która z powodzeniem rywalizuje z mężczyznami w StarCraft II. Z tą osobą wiążą się jednak kontrowersje, o których przeczytacie tutaj.
Poza wyżej wymienionym przykładem panie wypadają „blado” na tle mężczyzn zajmujących się tą samą profesją. W tym zdaniu mamy na myśli rozgrywki esportowe, a nie prywatne gry, w których niejedna kobieta potrafi pokazywać się z dobrej strony.

Jednakże, gdy dochodzi do konfrontacji pomiędzy mężczyznami a kobietami w oficjalnych zmaganiach, zazwyczaj te drugie wyraźnie muszą uznać wyższość przeciwnika.
Taki stan rzeczy ma miejsce np. w Counter-Strike: Global Offensive, gdzie najlepsze żeńskie teamy nie radzą sobie z męskimi drużynami, nawet takimi, którym daleko do ścisłego TOP-u.
Ciężko stwierdzić, gdzie leży problem wśród zawodniczek. Indywidualnie bowiem są one w stanie grać na dobrym poziomie. Swą teorię na poruszaną kwestię ma „ViKivi”.
W gry esportowe gra zdecydowanie mniej kobiet niż mężczyzn i może jest to jedna z przyczyn, dla których damskie reprezentacje nie są jeszcze tak silne. Po prostu na rynku brakuje zawodniczek. Problem różnicy poziomu rozgrywek męskich i żeńskich wynika nie z przyczyn fizycznych, lecz społecznych. Dużą rolę odgrywa siła stereotypu, który mówi, iż ten rynek to domena mężczyzn. Uderza on nie tylko w esport, ale szerzej we wszystko, co związane z komputerami.

O zdanie w tym wątku poprosiliśmy również psychologa esportowego – Urszulę Klimczak, z którą cały wywiad możecie znaleźć pod tym adresem.
Esport bardzo mocno wzoruje się na sporcie tradycyjnym, co widać przy budowie zespołów, do których wybierani są głównie mężczyźni, gdyż utarło się, że są oni fizycznie bardziej wytrzymali. Czy tak też jest w esporcie? Nie jestem do końca przekonana. Jak do tej pory nie ma badań naukowych na ten temat. Należy jednak spojrzeć na problem dziewczyn w esporcie z innej strony. Kobiety mają bowiem odmienną ścieżkę rozwoju, patrzą na inne aspekty gry i inaczej podchodzą do treningów. Mianowicie rzadko widzi się zawodniczkę, która trenuje dużo dłużej niż czas trwania samego treningu. To dlatego, że kobiety mają więcej dodatkowych zajęć poza treningami niż mężczyźni, przez co trenują krócej, dlatego też rozwijają się w innym tempie. Warto jednak dodać, że dziewczyny są bardziej odporne na zjawiska typu „wypalenie zawodowe” czy „przetrenowanie”, ponieważ bardzo rzadko rezygnują one całkowicie z życia prywatnego, by tylko i wyłącznie trenować.
Niestety, jest jeszcze jeden, bardzo drażliwy temat, który istnieje w środowisku esportowym. Jest to, ładnie nazywając, „niesportowe zachowanie” względem kobiet trenujących np. LoLa czy CS:GO, o czym wspomniała m.in. Heather „sapphiRe” Garozzo. Ten czynnik wpływa negatywnie na treningi kobiet, ale także na ilość dziewczyn decydujących się na karierę w esporcie.
Mało fanów również przeszkodą
Kolejnym kłopotem, także wynikającym właśnie z poziomu, jest też niewielkie zainteresowanie kobiecym esportem. Żeńskie rozgrywki toczą się w cieniu męskiego grania. Ich oglądalność i liczba zagorzałych kibiców nie tworzy pokaźnej wartości.W rozważaniach możemy postawić pytanie, czy nie mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju mechanizmem, tworzącym metaforyczne błędne koło, powodującego stagnację rynku. Mianowicie nie za wysoki poziom kobiecych rozgrywek wpływa na mniejsze zainteresowanie.
Z drugiej strony jednak większa oglądalność i zbiór pokaźniejszej liczby fanów przyniosłoby do żeńskiego elektronicznego sportu więcej pieniędzy, a to mogłoby znacząco wpłynąć na poprawę jakości gry drużyn oraz zawodniczek biorących udział w indywidualnych grach. Stojąc przy tej tezie, wychodzi zatem na to, że jeden z elementów wspomnianego koła musi się „wyłamać”, by powrócić do dużo lepiej skonstruowanej machiny.

Dyskusji na temat publiki w żeńskich rozgrywkach również podjęły nasze rozmówczynie. „Rea” zwróciła uwagę na fakt, że problemem w kobiecym esporcie jest brak znaczących sponsorów.
Kobiece rozgrywki przyciągają do siebie fanów, w tym roku na IEM turniej kobiet cieszył się sporą popularnością. Problem w tym, iż jeszcze niewiele firm zaczęło to wykorzystywać wizerunkowo i wsparcie kobiet w esporcie kończy się zwykle na zaopatrzeniu ich w koszulki itp. W tym jest duży potencjał i sądzę, że są marki, które mocno skorzystałyby na organizacji rozgrywek, a także wsparciu grających dziewczyn.
Od innej strony problem starała się z kolei „ugryźć” Wiki Wójcik.
Po części decyzje, czy coś jest interesujące i warte śledzenia podejmujemy w zależności od tego, jak dużo innych osób to interesuje. W momencie, kiedy damskie rozgrywki nie mają tak wysokich wartości produkcyjnych i równie jakościowych materiałów, oraz zainteresowania mediów, są postrzegane jako mniej ciekawe do śledzenia. Sądzę, że wraz ze wzrostem zainteresowania grami wśród kobiet i zaangażowaniu całego środowiska, prezentowanie i nagłaśnianie kobiecych zawodów i drużyn ulegnie znacznemu polepszeniu, a razem z tym przyjdzie popularność.
Jeszcze wiele pracySumując poruszone kwestie, można dojść do wniosku, że potrzeba jeszcze wiele pracy, by żeńska gałąź esportu przebiła się do świadomości fana. Osoby pracujące nad kobiecym obszarem rynku mają przed sobą szereg pytań, na jakie należy znaleźć odpowiedzi, by móc sukcesywnie przełamywać kolejne bariery.Ważną, a może i kluczową rolę w sprawie posiadają zawodniczki, które na serwerach muszą udowodnić swoją wartość. Cały proces uświadamiania ludzi, że dla pań również znajduje się miejsce w esporcie leży również w rękach streamerek, działaczek i innych kobiet, wykonujących esportowe obowiązki.

Rady na poprawę sytuacji damskiej gałęzi rynku podsunęły nasze ekspertki.
Zmiana zaczyna się od podstaw, należy nie bać się głośno mówić zarówno problemach, jakie napotykają gamerki, jak i możliwościach, które niesie rozwój damskiej sceny. W tym momencie najważniejsze jest, by dawać dziewczynom przestrzeń i możliwości rozwoju. Potrzeba sojuszników chcących edukować graczy oraz rodziców, że dziewczyny też mogą i trzeba je w tym wspierać, albo przynajmniej im nie przeszkadzać. Na koniec dnia wszyscy na tym zyskają.
Ze swojej perspektywy grającym dziewczynom mogę doradzić tylko tyle, aby się nie poddawały, trenowały, i caly czas poprawiały umiejętności. Jesli brakuje organizacji czy eventow - zacznijcie same je tworzyć.
...
To, o czym tu wspomnieliśmy, to dopiero kropla w morzu, jakim jest esport. W dalszym etapie postaramy się odpowiedzieć na szereg pytań związanych z esportem. O czym chcielibyście jeszcze przeczytać?
Patryk Głowacki








