This War of Mine - prawdziwe oblicze wojny

Polski zespół 11 Bit Studios ponownie zaskakuje. Po świetnej serii Anomaly przyszedł czas na - kto wie, czy nie lepszą? - This War of Mine.

Jesteśmy po około trzech godzinach zabawy wczesną wersją nowej gry 11 Bit Studios i musimy przyznać, że jesteśmy bardzo mile zaskoczeni. Polskie studio, które nie może równać się budżetami - produkcyjnymi czy reklamowymi - nawet ze średniakami, po raz kolejny zamierza wygrać z konkurencją pomysłem. Posłuchajcie, co tym razem dla nas przygotowało...

Reklama

Realistyczny obłęd

This War of Mine to gra, której akcja toczy się w realiach współczesnej wojny, która toczy się (sądząc po imionach bohaterów) gdzieś niedaleko za naszą wschodnią granicą. Zaczynamy z losową grupką mieszkańców miasta, na którego ulicach za dnia toczą się krwawe walki, a naszym zadaniem jest przetrwanie. Gra została podzielona na dni i noce.

Gdy świeci słońce, spędzamy czas w naszej kryjówce, jedząc, pijąc, opatrując rany, handlując z odwiedzającymi nas cywilami, odpoczywając czy przygotowując narzędzia, natomiast gdy nadchodzi noc, wyruszamy wybraną postacią na łowy w jedno z okolicznych miejsc, takich jak szkoła czy supermarket (co warte wzmianki, lokacje są za każdym razem dobierane losowo), aby zdobyć niezbędne surowce - pożywienie, drewno, części... Jednak musimy być ostrożni. Choć po zmroku cichną wystrzały z karabinów, to w odwiedzanych przez nas miejscach napotykamy na innych cywilów, często uzbrojonych, gotowych do walki na śmierć i życie o surowce.

Trudne wybory

Zaczynamy praktycznie z niczym, ale szybko zaczynamy zdobywać niezbędne do przeżycia pożywienie, a także przedmioty, dzięki którym możemy skonstruować czy to łóżko, czy krzesło, czy radio, czy narzędzia przydatne podczas łowów, takie jak łom czy wytrych. Jednak surowców jest zawsze za mało. Na łowy wysyłamy tylko jedną postać (nawiasem pisząc, z czasem nasza grupka rozrasta się o nowych członków), która ma ograniczony udźwig i jednej nocy może przynieść tylko określoną liczbę rzeczy. A potrzeby są duże - ciągle brakuje jedzenia, ktoś zostaje ranny i potrzebuje bandaży, w ekipie rośnie zmęczenie...

Okoliczności nie pomagają - to uzbrojona zgraja uniemożliwi nam zdobycie zapasów, to znowu ktoś w nocy nas zaatakuje i albo okradnie, albo zrani niektórych członków grupy. Cały czas jesteśmy zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji. Czy nakarmić tę postać, czy inną, narażając tę drugą na śmierć? Wysłać na łowy członka ekipy o największym udźwigu, pomimo że jest bardzo zmęczona po ostatniej nocy, ale tylko ona może przynieść wszystko, czego potrzebujemy? Skupić się na zdobyciu pożywienia (może jeszcze przetrwamy bez niego jeden dzień), czy też na znalezieniu opału, bez którego możemy zamarznąć (zbliża się zima, więc z dnia na dzień temperatura spada)?

Bez powrotu

Każda z postaci sprawia wrażenie "żywej". Każdą przedstawiono za pomocą zdjęcia prawdziwej osoby, każda z nich ma coś do powiedzenia, każda ma swoje przemyślenia (przeżywa śmierć kolegi czy to, że koleżanka podczas ostatniego wypadu musiała kogoś zabić). Każda też ma odmienne umiejętności - jedna szybciej biega, druga jest silniejsza... O każdą dbamy, jakby była prawdziwą osobą. W This War of Mine śmierć przeżywa się bardziej niż w większości gier, w których się z nią styka, a także trudniej ją później skompensować. Nie ma mowy o żadnym powrocie do ostatniego checkpointu.

Jedyne, co nam się nie do końca spodobało, to częste, długie fragmenty, podczas których nic się nie dzieje. Nikt nie puka do naszych drzwi (a raz na czas pojawia się przy nich handlarz czy ktoś z podarunkiem albo prośbą o pomoc), a my nie mamy nic więcej do zrobienia. Co prawda możemy automatycznie pominąć dzień i zacząć nocne łowy, ale czasem liczymy na to, że za dnia ktoś pojawi się u naszego progu, np. z bandażami na wymianę (bo akurat ktoś od nas z ekipy jest ciężko ranny, a my nie mamy żadnych opatrunków). Coś z tymi nudnymi fragmentami wypadałoby zrobić.

To nie jest kolejna gra dla miłośników wojennych klimatów...

Tym niemniej musimy przyznać, że innowacyjny model rozgrywki, zaproponowany przez 11 Bit Studios, zaskoczył nas bardzo pozytywnie i wciągnął już od pierwszej sekundy. Walka o przetrwanie w This War of Mine to naprawdę świetna zabawa, choć osadzona w smutnych, szaroburych realiach. Oczywiście testowaliśmy wczesną wersję, w której nie wszystko jeszcze działało tak jak powinno i która nie była do końca stabilna (zdarzyły się dwa wyjścia do pulpitu, co przy braku zapisu stanu gry było mocno irytujące), ale pomimo tego jesteśmy pewni, że nowy projekt ma duże szanse dołączyć do galerii sukcesów polskiego zespołu, zajmując miejsce tuż obok Anomaly.

Dowiedz się więcej na temat: This War of Mine

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje