Wchodząc na rynek z zupełnie nową marką, trzeba się wysilić i wymyślić coś, co wyróżni ją na tle niekoniecznie lepszych, ale na pewno bardziej znanych tytułów. Autorzy NeverDead wpadli na pomysł, by całkiem zwyczajną z pozoru grę akcji z perspektywy TPP urozmaicić, włączając jej bohaterowi na stałe "god mode". Jak w sumie sam tytuł wskazuje, jest on nie do zabicia. Możecie zapytać: "jak w to się w takim razie gra?!". Już odpowiadamy.
Przybliżmy może postać głównego bohatera. Jest nim niejaki Bryce - niegdyś zwykły człowiek, a obecnie demon. W prologu poznajemy go w wersji sprzed połowy tysiąclecia, w której stawiał czoła królowi demonów, Astarothowi. Później zostaje nam on przedstawiony jako mężczyzna zmagający się z alkoholizmem. W ten sposób spędza wolny czas przez setki lat. Jak zarabia na wysokoprocentowe napoje? Obecnie - w momencie, w którym zaczyna się właściwa zabawa - pracuje dla agencji NADA. Zajmuje się odsyłaniem w niepamięć innych demonów (oczywiście za pieniądze). Co zarobi, przepija. Taki oto z niego demon.
Jako gracze mamy okazję wziąć udział w dziewięciu misjach z udziałem Bryce'a. Czy to niewiele? Owszem, niewiele. Cały scenariusz można bez problemu ukończyć w kilka godzin. Jeszcze gdyby był on ekscytujący i ciekawy, można by na to przymknąć oko. Tymczasem fabuła, która z początku zapowiada się interesująco, później nie zaskakuje niczym szczególnym i pozostawia niedosyt.
NeverDead to strzelanka, w której nieustannie biegniemy przed siebie i ładujemy, ile wlezie, z posiadanej przez nas akurat broni. Początkowo mamy do dyspozycji najzwyklejsze pistolety, ale później otrzymujemy dostęp do coraz lepszych giwer - karabinów, strzelb itd. Możemy także powalczyć w zwarciu, korzystając ze składanego miecza. Każda z broni na wstępie ma raczej kiepskie właściwości. Dopiero później zdobywamy punkty doświadczenia, które przeznaczamy na rozwój pukawek, miecza lub samego Bryce'a, którego możemy nauczyć np. strzelania elektrycznymi pociskami.

Temu facetowi na pewno nie przyda się wizyta u specjalisty od chirurgii plastycznej /Informacja prasowa
Nieśmiertelność Bryce'a w praktyce oznacza, że może on w walce utracić rękę, nogę, a nawet głowę (!), i nie kończy się to śmiercią. Co więcej, jeśli odpadnie mu ręka, w której trzymał pistolet, w dalszym ciągu może z tej ręki korzystać, to znaczy prowadzić ostrzał z trzymanej w niej giwery. Są jednak takie sytuacje, w których możemy przegrać. Staje się tak na przykład wówczas, gdy odpadnie nam głowa, a następnie pożre ją demon - wtedy nie ma szans na odzyskanie jej i Bryce musi się poddać. Albo wtedy, gdy życie straci nasza śmiertelna towarzyszka, Arcadia, która zleca nam kolejne zadania, by później nam pomagać w ich wykonywaniu (albo przeszkadzać, kiedy zginie i musimy przez nią powtarzać dany etap).
Pomysł z nieśmiertelnością głównego bohatera jest, trzeba przyznać, ciekawy, ale cóż z tego, gdy sama rozgrywka nuży? Strzelaniny i walki przy użyciu miecza są niespecjalnie emocjonujące, między innymi przez to, że twórcy zaprojektowali raptem kilka typów przeciwników, których pokonuje się w podobny sposób. Nie zostały one urozmaicone ciekawymi łamigłówkami czy fabularnymi zawirowaniami. Jedyną łyżką miodu w tej beczce dziegciu są pojedynki z bossami, którzy wymuszają na nas stosowanie taktyki nieco innej niż zwykle. Na każdym etapie znajdziemy takiego gagatka co najmniej jednego.
Poza trybem dla pojedynczego gracza w NeverDead pojawił się multiplayer, z takimi trybami, jak znana z Gears of War Horda, w której możemy wziąć udział wraz z kumplem, w coopie, czy wykonywanie zadań. Nie sądzimy, aby opcja wieloosobowa zdobyła liczne grono entuzjastów.

Główny bohater ma skłonności do tracenia głowy w towarzystwie pięknych pań /Informacja prasowa
NeverDead to propozycja nieciekawa, żeby nie powiedzieć - nudna. Niezbyt urozmaicona, żeby nie powiedzieć - powtarzalna. Niezbyt atrakcyjna, żeby nie powiedzieć - brzydka. Gdyby nie pomysł z nieśmiertelnością głównego bohatera, byłaby to "na maksa" typowa, a do tego kiepsko wykonana gra akcji. A tak - cóż, jest nie do końca typowa, acz kiepsko wykonana gra akcji.
Ocena redakcji: 4












~rasputin
SebitoNUFC
(patrz: Planescape)
~Wyszymir
lubię się wkurzać nowinkami w grze, poziomami trudności itp. Lubię takie co się da przejść od A ...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »