Razer DeathAdder Elite - test

Razer DeathAdder to mysz dobrze znana wśród zapalonych graczy. Niedawno doczekała się swojej ulepszonej wersji o nazwie Razer DeathAdder Elite.

To gryzoń, który śmiało może walczyć o zainteresowanie profesjonalnych graczy, ale jednocześnie plasuje się na półce dostępnej także dla amatorów. Z podkładką o nazwie Gigantus, którą również otrzymaliśmy do testów, tworzy znakomite połączenie, które powinno zadowolić nawet najbardziej wybrednych użytkowników. I to nieważne, czy mówimy o fanach FPS-ów, MMORPG-ów czy RTS-ów. Ba, ta mysz sprawdza się znakomicie także w codziennym i biurowym użytkowaniu.

Reklama

Jeśli mielibyście ocenić Razer DeathAdder Elite na podstawie wyglądu, raczej nie stwierdzilibyście, że to mysz z wysokiej półki, przeznaczona dla wymagających graczy. Ale to już typowe dla urządzeń tworzonych przez tego producenta. Omawiana mysz charakteryzuje się skromnym, wręcz niepozornym designem. Jednak wystarczy wziąć ją w dłoń, aby poczuć różnicę. Razer DeathAdder Elite leży w niej perfekcyjnie. Została wyprofilowana w taki sposób, że pokochają ją zarówno osoby o mniejszych i większych dłoniach, niezależnie od preferowanego chwytu (płaskiego czy "claw").

Razer DeathAdder Elite świetnie się trzyma i nie wypada z dłoni. Poza tym posiada w pełnie wystarczającą funkcjonalność - poza dwoma głównymi przyciskami i rolką posiada jeszcze pięć dodatkowych, programowalnych. Ponadto wyposażono ją w podświetlenie (na grzbiecie oraz na rolce), które, podobnie jak reszta, nie jest nachalne i tylko dodaje urządzeniu uroku. Ba, choć producent dał nam możliwość zmiany jego koloru (dostępna paleta 16,8 mln barw) i sposobu podświetlenia, można napisać, że jest ono wręcz symboliczne. Nie przypadnie ono raczej do gustu osobom preferującym widowiskowe, wręcz przaśne sposoby na oświetlenie myszy.

Razer DeathAdder Elite została wyposażona w nowy sensor, który pozwala nam regulować czułość w zakresie od 100 do nawet 16000 DPI (fajnie, że nie musimy zgadywać, jaką właśnie wartość wybraliśmy - stosowna informacja pojawia się na ekranie). Warto wspomnieć także o 10-stopniowej akceleracji i trzystopniowym pooling rate. Te wszystkie cechy w połączeniu z perfekcyjnie wyprofilowaną konstrukcją myszy sprawiają, że korzystanie z niej jest wręcz bajeczne. Mnogość opcji pozwala nam dostosować jej działanie praktycznie do każdej czynności, jaką jesteśmy w stanie wykonywać na komputerze. Przydaje nam się do tego dedykowane oprogramowanie o nazwie Razer Synapse, w którym możemy ustawiać parametry, konfigurować przyciski, tworzyć makra...

Choć laser Razer DeathAdder Elite radzi sobie doskonale na prawie każdym podłożu, warto rozważyć kupienie jej razem z dedykowaną podkładką Gigantus. Zanim z niej skorzystaliśmy, wydawało nam się, że lepiej być nie może. A jednak! Gigantus sprawia, że ruchy myszą stają się jeszcze płynniejsze, jeszcze bardziej precyzyjne... Ten duet powinien sprawić, że staniecie się znacznie trudniejszymi przeciwnikami w każdej strzelance. I teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, czy warto zapłacić za niego niecałe 400 zł (300 zł za mysz i 100 zł za podkładkę). Według nas, zdecydowanie warto to rozważyć!

Dowiedz się więcej na temat: Razer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje