Tekken 7 - recenzja

Tekken 7 /materiały prasowe

Król bijatyk powrócił. Czy Tekken 7 zapewnia tyle samo frajdy, co poprzednie odsłony serii?

Reklama

Losy najnowszej produkcji studia Namco Bandai były dość nietypowe. Nie przypominamy sobie bowiem, aby w ostatnich latach doszło do tego, aby gra trafiła najpierw na automaty, a dopiero po ponad dwóch latach została przeniesiona pod strzechy domów. A tak właśnie było w przypadku Tekken 7. Japończycy mogli w niego zagrać już w marcu 2015 roku, udając się do jednego z salonów gier, a my - poczciwi Europejczycy, grający na pecetach, Xboksach i PlayStation - musieliśmy na niego czekać aż do czerwca 2017. Czy było warto?

Głównym opcją rozgrywki w Tekken 7 jest tryb opowieści, w którym - podobnie jak w konkurencyjnej serii Mortal Kombat - nie tylko toczymy emocjonujące walki, ale również poznajemy historie bohaterów, oglądając całkiem sporą liczbę przerywników filmowych. W każdym rozdziale możemy spojrzeć na przedstawiane wydarzenia z nieco innej perspektywy, a także przypomnieć sobie, co było kiedyś. Przedstawioną w Tekken 7 fabułę śledzi się z nieskrywaną przyjemnością. Z pewnością będzie ona nie lada gratką dla wszystkich fanów serii.

Reklama

Przejdźmy do tego, co w Tekken 7 najważniejsze, czyli do samych walk. Te na pierwszy rzut oka przypominają poprzednie części serii i rzeczywiście trudno odmówić twórcom, że pozostali w dużym stopniu wierni korzeniom. Niemniej jednocześnie wprowadzili naprawdę sporo pomniejszych zmian (chociażby w kontratakach czy combosach), dzięki czemu rozgrywka stała się jeszcze ciekawsza, bardziej dynamiczna, ale przy tym także bardziej taktyczna.

Jedną z głównych nowinek jest stan gniewu, w który postacie wpadają po tym, jak ich pasek zdrowia niebezpiecznie się skróci (zejdzie poniżej 30 procent). Wówczas możemy wyprowadzać wyjątkowo silne ataki, dzięki którym niejednokrotnie udaje się przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. To rozwiązanie sprawdziło się już w seriach Mortal Kombat i Street Fighter - sprawdza się i w Tekken 7. Choć fani serii będą się musieli do niego przyzwyczaić. Zmienia ono wyraźnie założenia znane z dotychczasowych Tekkenów.

Starcia w szóstej części Tekkena dostarczają nie lada emocji. Są niezwykle widowiskowe, soczyste i płynnie animowane, a wprowadzone spowolnienia tylko poprawiają wrażenia estetyczne. Nie sposób włączyć tę grę i wyłączyć po parunastu minutach. Po każdej skończonej walce ma się ochotę na stoczenie kolejnej, i kolejnej, i kolejnej...

Całe mnóstwo frajdy czeka na nas podczas poznawania wszystkich dostępnych w Tekken 7 wojowników. Namco Bandai zawarło ich tutaj aż trzydziestu sześciu. Oczywiście znalazły się wśród nich stare twarze, takie jak Paul, Eddy, Kuma, Jin, Heihachi czy Ling Xiaoyu, ale także grupka zupełnie nowych śmiałków, jak znany z serii Street Fighter Akuma, pochodzący z Arabii Saudyjskiej Ahaheen, infantylna Josie czy potężny Gigas.

Chcąc lepiej poznać dostępnych wojowników, możemy, zamiast brać udział w trybie fabularnym, oddać się niczym nieskrępowanej bijatyce w wariancie Arcade - czy to samotnej, czy z udziałem drugiego gracza. W Tekken 7 znalazła się także opcja zabawy online, a także bonus w postaci trybu Treasure Battle, gdzie zdobywamy wirtualną walutę, za którą możemy później modyfikować wygląd postaci. Odblokować można także wszystkie cutscenki z serii Tekken, szkice koncepcyjne, a także muzykę z dotychczasowych odsłon serii. To naprawdę duża wartość dla miłośników tej serii!

Jednak nie wszystko w Tekken 7 spełniło nasze oczekiwania. Nie możemy wypowiedzieć się w pełni pozytywnie na temat oprawy graficznej. Niektóre elementy autorzy wykonali lepiej, a inne gorzej. Na mniejszych arenach można delektować się dbałością o szczegóły, ale już na otwartych przestrzeniach zaczyna drażnić wyraźne odcięcie między pierwszym a dalszym planem. Modele postaci zostały wykonane naprawdę dobrze, ale czasem stają się one niewyraźne, a do tego zdarza im się czasem dziwnie zachować, np. przenikając tekstury.

Przeciętnie wypadła także ścieżka dźwiękowa, wypełniona po brzegi irytującym na dłuższą metę dubstepem. Wydaje nam się, że nawet osoby lubiące ten gatunek muzyczny po pewnym czasie gry w Tekken 7 poczują się nim zmęczone. Na szczęście można ją zmienić na soundtrack z poprzednich odsłon Tekkena.

Tekken 7 to bez wątpienia godna kontynuacja kultowej serii bijatyk. Ma przede wszystkim to, co zdecydowało o sukcesie poprzedniczek, czyli znakomitą - przyjemną, emocjonującą, różnorodną i świetnie wyważoną - rozgrywkę. A do tego parę wnoszących powiew świeżności nowinek, szeroki repertuar postaci, sporo elementów do ich personalizacji oraz porcję materiałów dla fanów Tekkena. W grze zabrakło nam tylko bardziej oryginalnych trybów rozgrywki oraz zachwycającej oko i ucho oprawy.

Dowiedz się więcej na temat: Tekken 7

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje