Star Wars: Battlefront - obowiązkowa pozycja dla fanów marki

Otwarte beta-testy Star Wars: Battlefront dobiegły końca. Zapoznajcie się z naszymi wrażeniami.

Nie mogliśmy pominąć takiej okazji. Wersję demonstracyjną Star Wars: Battlefront pobraliśmy zaraz po tym, jak została udostępniona, a następnie testowaliśmy przez kilka dni. To wystarczyło, aby "nakręcić się" na najnowszą produkcję studia EA DICE, osadzoną w uniwersum "Gwiezdnych wojen". Choć nie wszystko nas w niej zachwyciło...

W otwartej becie Star Wars: Battlefront można było pobawić się w trzech trybach rozgrywki, na trzech różnych mapach. Na Tatooine mogliśmy pobawić się samodzielnie lub w kooperacji (online bądź na podzielonym ekranie), powstrzymując sześć kolejnych ataków wojsk Imperium. I to właśnie ta opcja spodobała nam się najmniej. Samodzielne bieganie po niewielkiej mapie i strzelanie do szturmowców okazało się nużące. Całe szczęście to nie rozgrywka solo ma być najmocniejszą stroną Star Wars: Battlefront.

Reklama

Gra rozwinęła skrzydła dopiero, gdy wzięliśmy udział w sieciowym starciu między dwiema drużynami (oczywiście po jednej stronie Rebelia, a po drugiej Imperium). W pierwszym z dostępnych trybów, rozgrywającym się na planecie Sullust - Drop Zone - zabawa polega na przejmowaniu kontroli nad spadającymi z nieba kapsułami. Choć drużyny są niewielkie (raptem po osiem osób w każdej), starcia okazują się zacięte i widowiskowe. Formuła rozgrywki nie jest może rewolucyjna, ale w realiach "Gwiezdnych wojen" sprawdza się doskonale.

Jednak emocje sięgnęły zenitu dopiero w toczącym się na zaśnieżonym Hoth trybie Walker Assault. W starciach tego typu bierze udział w sumie 40 żołnierzy. Akcja jest w nich niezwykle szybka, dynamiczna... Poziom adrenaliny rośnie w nich momentalnie i utrzymuje się aż do samego końca. Wszędzie słychać strzały blasterów, dookoła nas kroczą AT-ST i AT-AT, a na niebie latają Y-Wingi i Tie Fightery. Plansza jest znakomita.

Znajdujemy na niej wykopy, w których można się schronić; baza opracowana przez EA DICE jako żywo przypomina tę z "Imperium kontratakuje"; a ukształtowanie terenu daje sporo możliwości taktycznych. A do tego wszystkiego podczas zabawy można natknąć się na Dartha Vadera, duszącego rebeliantów i odbijającego strzały z blasterów przy użyciu miecza świetlnego.

Podczas beta-testów Star Wars: Battlefront mogliśmy się przekonać, że nowa gra "Elektroników" NIE JEST Battlefieldem osadzonym w uniwersum "Gwiezdnych wojen". Różnice pomiędzy tymi sieciowymi shooterami są bardzo wyraźne. Specyfika plansz jest inna i są one stosunkowo niewielkie, minimapa jest praktycznie bezużyteczna, w bitwach pojawiają się postacie znane z filmów Lucasa (są potężne!), strzela się tutaj przeważnie z biodra, a nie korzystając z celowników optycznych, zaś kontrolę nad pojazdami obejmuje się, zbierając power-upy, a następnie wciskając określoną kombinację na padzie (a nie znajdując maszynę i wsiadając do niej). Akurat ta ostatnia nowinka niespecjalnie przypadła nam do gustu, ale liczymy, że z czasem się do niej przyzwyczaimy i będziemy potrafili ją docenić.

Oczywiście w Star Wars: Battlefront występuje system rozwoju postaci. W starciach zdobywamy punkty, które pozwalają nam awansować na kolejne poziomy, a także odblokowywać dostęp zarówno do nowych rodzajów broni, jak i pomocnych na placu boju gadżetów. Oczywiście nieco odmiennym wyposażeniem dysponują tutaj imperialiści, a innym rebelianci.

Star Wars: Battlefront na prezentowanych zwiastunach wyglądał obłędnie. Aż trudno było uwierzyć, że gra będzie tak wyglądać w rzeczywistości. No i... nie wygląda, ale to i tak bodaj najładniejsza sieciowa strzelanka, z jaką mieliśmy do czynienia! Jeśli jesteście żądni graficznych wodotrysków, to podczas bitwy o Hoth nie będziecie wiedzieli, w którą stronę patrzeć. Czy na piękny krajobraz, czy na ogromne, kroczące AT-AT, czy na latające na niebie i strzelające myśliwce, czy na biegających dookoła i prujących z blasterów kolegów, czy na kolejne z setek efektownych wybuchów... Czegoś tak widowiskowego dawno nie widzieliśmy! Już nie możemy doczekać się, kiedy zobaczymy kolejne bitwy, np. tę o Endor.

Jesteśmy pewni, że Star Wars: Battlefront ma szansę zyskać miano jednego z najlepszych sieciowych shooterów na rynku. Produkcja EA DICE oferuje niezwykle emocjonującą rozgrywkę, bardzo dobrze zbalansowane strony konfliktu, przepiękną oprawę oraz wszystko to, o czym marzyli fani "Gwiezdnych wojen" - kultowe postacie, pojazdy, ścieżkę dźwiękową... Czekamy z niecierpliwością na premierę. Ta już 19 listopada!

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy