Knack 2 - recenzja

Knack 2 /materiały prasowe

Knack 2 pojawił się na horyzoncie zupełnie niespodziewanie. Czy (miłą) niespodzianką okazała się także sama gra? Sprawdzamy!

Przypomnijmy - Knack był jednym z tytułów startowych konsoli PlayStation 4. Jednak nie przypadł on do gustu graczom i do dziś jest wspominany jako jedna z większych wpadek, jakie miały miejsce po premierze konsoli Sony. Gracze ganili ją zarówno za płytki scenariusz i powtarzalną rozgrywkę, jak i za szatę wizualną, która w niewielkim stopniu prezentowała możliwości nowej platformy. Chyba niewielu spodziewało się, że Sony zdecyduje się dać tej marce drugą szansę. A jednak - w ubiegłym roku dowiedzieliśmy się, że Knack 2 powstaje, a w tym tygodniu trafił on do sklepów. A my wiemy już dokładnie, czego możecie się po nim spodziewać.

Reklama

W Knack 2 przenosimy się ponownie do przyszłości i poznajemy ciąg dalszy wydarzeń opowiedzianych w "jedynce". Znany z poprzedniej odsłony, dorastający Lucas wyrusza na wyprawę, podczas której coś idzie nie tak i starożytne roboty wydostają się na powierzchnię, zagrażając ludzkości. Przygodę z Knack 2 rozpoczynamy od obrony przed atakiem na metropolię Newhaven, aby niebawem przenieść się kilka tygodni wstecz i dowiedzieć się, jak do tego wszystkiego doszło. I tak rozpoczynamy przygodę podzieloną na piętnaście różnorodnych rozdziałów, podczas których odwiedzamy dżunglę, góry, lasy czy kopalnie. Knack 2 przedstawia znacznie ciekawsze i ładniejsze lokacje niż poprzednik.

Knack 2 to - podobnie jak pierwowzór - trójwymiarowa platformówka, w której kierujemy tytułowym robotem, obdarzonym zdolnością zmieniania swoich rozmiarów zależnie od potrzeb. Gdy trzeba stawić czoła wielkim robotom czy goblinom, rośnie do sporo ponad dwóch metrów, a kiedy trzeba zmieścić się w jakiejś szparze, miniaturyzuje się w mgnieniu oka (wystarczy nacisnąć R1, aby przetransformować Knacka z jednej postaci w drugą).

Nic się nie zmieniło - Knack 2 to w dalszym ciągu produkt przeznaczony przede wszystkim dla młodszego odbiorcy. Gra jest w pełni korytarzowa, nieustannie prowadzi nas za rączkę, a wszelkie starcia, łamigłówki oraz sekwencje platformowe (z tych trzech części - no i z quick time eventów - składa się w praktyce cała rozgrywka) cechuje raczej umiarkowany poziom trudności. Co nie znaczy, że nie potrafią sprawić radości starszym graczom. My - pomimo, że gra nie stanowiła dla nas prawie żadnego wyzwania - nieźle się przy niej bawiliśmy. Knack 2 to skuteczny sposób na odstresowanie po ciężkim dniu w pracy czy na uczelni.

SIE Japan Studio, autorzy Knacka 2, pokusili się o wprowadzenie w nim kilku nowinek. Pierwszą z nich jest opcja kooperacji - w dowolnej chwili możemy przyłączyć do gry drugiego gracza, który wciela się wówczas w "brata-bliźniaka" głównego bohatera. Kolejną nowością jest rozwój postaci, oparty o cztery drzewka umiejętności. Niestety, z początku wydaje się, że daje on dużo możliwości, ale później okazuje się, że koncentruje się głównie na nauce nowych ciosów (mogłoby ich być więcej) oraz poprawianiu wytrzymałości czy siły Knacka. Z czasem odnajdujemy też schematy, które pozwalają nam zdobywać coraz to nowe gadżety, jak teleport czy bomby.

Knack 2 - jak na exclusive na PlayStation 4 - prezentuje się raczej średnio. Plansze częstokroć cieszą oko, ale i tak prosiłoby się, aby były bardziej żywe i bogatsze w szczegóły. Modele postaci prezentują jakość niewiele wyższą niż te, które pamiętamy z "jedynki". Nie zachwycają także tekstury ani efekty specjalne. A dodajmy do tego jeszcze płynność animacji na poziomie 30 klatek na sekundę, z okazjonalnymi spadkami (dopiero na PlayStation 4 można liczyć na stabilne 60 FPS). Spodziewaliśmy się czegoś znacznie lepszego. Musimy natomiast pochwalić udźwiękowienie - polski dubbing brzmi perfekcyjnie, a muzyka świetnie przystaje do atmosfery wielkiej przygody.

Knack 2 wypada lepiej niż "jedynka". Jest od niej ciekawszy, bardziej różnorodny, posiada opcję kooperacji i kilka nowinek (jak system rozwoju, choć ubogi). Jednak ma także swoje słabsze strony - bywa powtarzalny, podczas rozgrywki zdarzają się problemy z kamerą (zwłaszcza w trybie kooperacji), a grafika prezentuje znacznie niższy poziom niż ten, do którego przyzwyczaiły nas exclusive'y od Sony. Tak czy inaczej, produkcję SIE Japan Studio można polecić wszystkim młodszym graczom, jak również - na przykład - rodzicom, którzy szukają sposobu na wspólne spędzenie czasu ze swoimi pociechami podczas jesiennych, deszczowych wieczorów.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy