Furi - recenzja

Autorzy Furi - studio The Game Bakers - postawili na nietypowy pomysł, który wypalił w stu procentach.

Jeśli abonenci programu PlayStation Plus mieli jeszcze do niedawna wątpliwości, czy aby na pewno robią dobrze, wykupując dostęp do niego (choć w zeszłym miesiącu - po tym, jak Sony zaserwowało NBA 2K16 - o takie wątpliwości było już trudno), to w lipcu otrzymali w jego ramach grę, która powinna ich od tych myśli skutecznie odwieść. I mowa nie o lipcowym daniu głównym, czyli Saints Row: Gat Out of Hell, ale o deserze w postaci Furi. To nowa produkcja, która zaskakuje ciekawym (choć kontrowersyjnym) pomysłem i bardzo dobrym wykonaniem.

Reklama

Furi to gra zręcznościowa, w której akcję obserwujemy z perspektywy osadzonej nad bohaterem, pod lekkim kątem. Najbardziej kontrowersyjnym pomysłem, który wykorzystało w niej The Game Bakers, jest to, że w całości składa się ona z... walk z bossami.

Autorzy całkowicie zrezygnowali ze zwykłych przeciwników i skupili się wyłącznie na prawdziwych siłaczach, z którymi toczymy nawet półgodzinne boje. Każda taka potyczka składa się z kilku faz, podczas których musimy sprawnie dostosowywać się do panujących warunków; wszak nasi oponenci zaczynają korzystać z coraz to nowych rodzajów ataków oraz zmieniają swoją taktykę.

My sami musimy się skupić nie na kombinowaniu, ale na jak najsprawniejszym wyprowadzaniu ciosów. Nasza postać dysponuje zaledwie czterema ruchami: atakiem, strzałem, blokiem oraz unikiem. To jednak nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z zabawy. Wręcz przeciwnie, prostota to jedna z jej głównych zalet.

Nie myślcie sobie jednak, że w parze z nią idzie niski poziom trudności. Co to, to nie - Furi wymaga naprawdę nie lada refleksu. Walki są naprawdę szybkie i dynamiczne, więc na to, co dzieje się na ekranie, musimy reagować w mgnieniu oka (oczywiście jeśli naszym celem jest wygrana ;-)). Co prawda podczas starcia możemy zginąć aż trzy razy i wówczas cofamy się tylko do początku danej fazy, ale jeżeli zginiemy po raz czwarty, musimy wrócić się do samego początku walki (i to już jest bolesne).

W Furi nie mamy się co przyzwyczajać do jednego stylu rozgrywki. Autorzy przygotowali szereg urozmaiceń. Czasem musimy po prostu atakować przeciwnika, innym razem zostajemy zmuszeni do przedostawania się po ruchomych platformach, a jeszcze innym skupiamy się na strzelaniu. W czerpaniu satysfakcji z tych wszystkich etapów nie utrudnia sterowanie, które zostało zmyślnie zaprojektowane i jest w pełni intuicyjne. Grając w Furi, możemy w pełni skupić się na czerpaniu przyjemności z wymagających potyczek. Choć nie obejdzie się bez ataków irytacji i frustracji. Jeśli nie macie silnych nerwów i nie jesteście zdeterminowani, to produkcja The Game Bakers może nie być dla was!

Design zastosowany w Furi jest oryginalny i atrakcyjny. Pod względem technicznym mamy tu do czynienia z mocno średnią półką, ale projekty lokacji oraz przeciwników (zwłaszcza tych drugich) są świetne. Gra charakteryzuje się komiksową, pokręconą stylistyką, która zapada w pamięci. Podobnie jest ze ścieżką dźwiękową, reprezentującą podgatunek muzyczny synthwave (lub retrowave). Przyjemnie się jej słucha nie tylko w grze, ale i poza nią (oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy otwarci na takie rytmy).

Furi to duża niespodzianka. Gdy zobaczyliśmy ten tytuł w lipcowym zestawieniu PlayStation Plus, podchodziliśmy do niej trochę jak pies do jeża. Jednak z dziennikarskiego obowiązku przetestowaliśmy ją... i nie mogliśmy się od niej oderwać przez dobrych kilka godzin! Jeśli tylko lubicie wymagające gry, przetestujcie ją koniecznie - powinniście być zachwyceni. A jeżeli nie posiadacie PlayStation 4, możecie kupić ją w wersji na pecety.

Dowiedz się więcej na temat: Furi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje