Fist of Jesus: Krwawa Ewangelia Judasza - recenzja

​Uwaga - to NIE jest gra dla osób, według których ze świętości nie powinno się żartować. Dla nich będzie to dzieło zwyczajnie obrazoburcze.

Fist of Jesus: Krwawa Ewangelia Judasza to dzieło nikomu nieznanego zespołu Mutant Games. Gra pojawiła się w sprzedaży cyfrowej kompletnie znikąd. Nikt o niej nie mówił, nikt nie pisał, aż w końcu, pewnego dnia, odkryliśmy ją na Steamie. Zwabieni tytułem (w tym polskim podtytułem), postanowiliśmy sprawdzić, co to takiego...

Reklama

Co ciekawe, Fist of Jesus: Krwawa Ewangelia Judasza to gra oparta na wydarzeniach znanych z hiszpańskiego filmu o tym samym tytule. Opowiada humorystyczną historię, która rozpoczyna się od wskrzeszenia Łazarza, podczas którego jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem i... ziemię zalewa armia zombie, którą Jezus musi powstrzymać, wymachując pięściami, nogami, kijami, łańcuchami i czym tam jeszcze. W powstrzymaniu fali nieumarłych pomaga mu najlepszy przyjaciel - Judasz. Wspólnie będą musieli rozprawić się nie tylko z powstałymi z grobu żołnierzami rzymskimi, ale także kosmitami czy kowbojami. Tak, to gra pełna absurdu, a także żartów z biblijnych treści. Jeśli nie jesteście przewrażliwieni na tym tle, przez pewien czas dowcipy mogą was bawić, ale podejrzewamy, że - podobnie jak nas - przestaną najpóźniej po pół godzinie.

A jak się w Fist of Jesus: Krwawą Ewangelię Judasza gra? Mamy tu do czynienia z klasyczną, przewijaną bijatyką, choć nie idzie się tutaj cały czas w prawo, tylko lawiruje w prawo i w lewo po określonym terenie. Na kolejnych planszach musimy pokonywać określone liczby wrogów, a także zbierać punkty oraz dinary. Za te pierwsze możemy uczyć się kolejnych umiejętności (takie jak specjalny rybny atak Jezusa), a za te drugie kupujemy ulepszenia (zdrowia czy wyuczonych już typów ataków). Zbieramy też jeszcze relikwie, dzięki którym także rozwijamy naszych bohaterów (których podczas gry możemy swobodnie zamieniać). W walkach wykorzystujemy ponadto znalezioną broń, taką jak kije czy łańcuchy. Na przejście czeka nas łącznie 60 etapów, osadzonych w różnorodnych lokacjach. Podczas zabawy stawiamy czoło nie tylko typowym wrogom, ale także bossom.

Wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? To, że Fist of Jesus: Krwawa Ewangelia Judasza wcale nie jest złą grą. Absolutnie nie jest też dziełem wybitnym, ale to całkiem znośny przeciętniak, który może okazać się znakomitym przerywnikiem między poważniejszymi grami czy czynnościami, takimi jak praca czy nauka. Pomijając całą szyderczą/humorystyczną otoczkę, która jednych może bawić, a innych nie, gra jest całkiem przyjemną "nawalanką". Bardzo prostą, dostępną dla każdego, niewymagającą niczego poza naciskaniem naprzemiennie kilku klawiszy, a przy tym dającą sporo radości z wybijania kolejnych zastępów zombie.

Przyjemna jest także oprawa Fist of Jesus: Krwawej Ewangelii Judasza. Autorzy przygotowali kolorową, dwuwymiarową grafikę oraz pasującą do humorystycznej konwencji muzykę. Postacie zostały zgrabnie (i zabawnie) zaprojektowane, a do tego płynnie się poruszają. Otoczenie jest zróżnicowane i dzięki swoim jaskrawym barwom cieszy oko. Należy jeszcze zwrócić uwagę na to, że Fist of Jesus: Krawa Ewangelia Judasza to gra brutalna. Podczas zabawy oglądamy przelewającą się krew, wyrywane serca czy odpadające kończyny - ręce czy nogi - które później możemy także... wykorzystać w walce.

Jeśli lubicie proste gry, które nie wymagają niczego poza opanowaniem kilku klawiszy, a jednocześnie potrafią zapewnić kilka chwil niczym nieskrępowanej rozrywki, Fist of Jesus: Krwawa Ewangelia Judasza może być dla was całkiem sensowną propozycją. Nie oczekujcie po niej niczego nadzwyczajnego. Po prostu ją kupcie i dobrze się bawcie. O ile nie przestraszycie się ceny. Na Steamie za produkcję Mutant Games trzeba zapłacić 9 euro, czyli prawie 40 złotych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje