White Night - recenzja

White Night to nie pierwszy i nie ostatni survival horror, ale jego wygląd wyróżnia go na tle całej konkurencji.

Gdy zobaczyliśmy pierwsze screeny z White Night, pomyśleliśmy: "ależ to nieprawdopodobnie wygląda!". Stylistyka obrana przez twórców - francuskie studio OSome Games - prezentuje się niezwykle oryginalnie. Przygoda została przedstawiona wyłącznie w czerni i bieli, a do tego wzbogacona o bardzo klimatyczną grę świateł i cieni, które przez prawie cały czas zasłaniają większość ekranu. Jednak czy w parze z osobliwą prezentacją idzie ciekawa fabuła oraz wciągająca rozgrywka? Czas to sprawdzić!

Reklama

Fabuła White Night rozgrywa się w latach trzydziestych ubiegłego wieku, w Bostonie. W grze wcielamy się w mężczyznę, który podczas podróży samochodem potrąca kobietę i sam kończy nieźle poobijany, a następnie trafia do tajemniczej, posępnej posiadłości, w której - jak nietrudno się domyślić - straszy. Miejsce jest pełne tajemnic, a podczas jego zwiedzania ciągle zadajemy sobie coraz to nowe pytania, na które być może uda nam się znaleźć odpowiedzi. O ile tylko przeżyjemy...

White Night czerpie garściami z pierwszych survival horrorów, takich jak genialny Alone in the Dark czy wzorowany na nim i równie genialny Resident Evil. Podobnie jak tam, tak i tutaj kolejne lokacje obserwujemy z ustalonych odgórnie ujęć kamery - często podwieszonych blisko sufitu albo tuż pod nim. Wiąże się to niestety z podobnymi problemami, z jakimi mieliśmy do czynienia w Alone in the Dark czy Resident Evil. Otóż często zdarza się, że kamera nagle zmienia swoje położenie, wprowadzając uczucie dezorientacji oraz sprawiając, że nagle blokujemy się na jakiejś niewidocznej przeszkodzie.

Wszystkie części strasznej posiadłości spowija cień. Nieustannie jesteśmy zmuszeni do poszukiwania źródeł światła, dzięki którym rozświetlamy mrok i jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić, tj. rozwiązać kolejną łamigłówkę i przejść do kolejnej części budynku. Zagadki nie są skomplikowane, ale bywają trudne, głównie dlatego, że problematyczne bywa znajdowanie niewielkich obiektów skrytych w mroku (takich jak na przykład włącznik światła). Z początku absolutnie nam to nie przeszkadzało, ale z czasem zaczęło irytować i nużyć.

Jak pewnie się domyślacie, posiadłość przemierzana przez nas w White Night jest pełna duchów, na które musimy ciągle uważać. Co i rusz starają się nas nastraszyć, a ostatecznie, rzecz jasna, zabić. Nie mamy możliwości obrony przed nimi, więc gdy zobaczymy nadprzyrodzoną istotę, możemy tylko uciekać. Jeśli nam się ta sztuka nie powiedzie, musimy liczyć się z rychłą śmiercią.

Niestety, nagłe pojawianie się śmiercionośnych istot bywa bardzo frustrujące. Bywa, że wręcz nie jesteśmy w stanie uciec przed duchem, co czyni grę trochę niesprawiedliwą. Na koniec być może najważniejsze - jeśli oczekujecie po White Night, że porządnie was nastraszy, lepiej skierujcie swój wzrok na Outlast czy Alien: Isolation. Produkcja OSome Games to horror w wersji light. Owszem, czasem trochę podniesie poziom adrenaliny we krwi, ale tylko czasem i tylko trochę.

White Night w akcji wygląda równie dobrze, jak na screenach. Autorzy zrealizowali swoją "czarno-białą" koncepcję w sposób, który nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie, trudno nie docenić artystycznego podejścia oraz fantastycznej grze świateł i cieni, na której w głównej mierze opiera się strona wizualna tej produkcji. Gorzej prezentuje się strona dźwiękowa. Przede wszystkim mamy na myśli dialogi, które brzmią niestety mało przekonująco i autentycznie.

White Night to niezwykle oryginalna wizualnie, ciekawa gra, z fabułą, którą chce się odkrywać aż do samego końca. Szkoda, że zainteresowanie scenariuszem osłabiają słabsze elementy, takie jak irytująca praca kamery, zabijające nas znienacka duchy czy nużące łamigłówki. Niestety, po zebraniu wszystkich "za" i "przeciw" wychodzi nam przeciętna średnia...

Dowiedz się więcej na temat: White Night

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje