Twórcy Areal krytykują dziennikarzy. I chwalą się wsparciem od Putina...

Nie cichną kontrowersje wokół Areal - debiutanckiej produkcji studia West Games.

Developerzy ostro skrytykowali dziennikarzy, którzy stwierdzili, że ich projekt jest niczym innym, jak oszustwem. A do tego pochwalili się, że ich gra spodobała się... prezydentowi Rosji.

Reklama

Mimo wszystkich poszlak sugerujących, że Areal może być oszustwem, twórcom gry udało się zgromadzić wymagane fundusze za pośrednictwem Kickstartera. Do końca zbiórki pozostały jeszcze trzy dni, a w chwili pisania newsa na koncie projektu znajduje się nieco ponad 64 tysiące dolarów (developerzy potrzebowali co najmniej 50 tysięcy).

Wygląda na to, że ośmieleni sukcesem przedstawiciele West Games postanowili pójść krok dalej. W opublikowanym na kickstarterowym profilu Areal oświadczeniu skrytykowali dziennikarzy Forbesa i VG247. Ekipa oskarża oba serwisy o nieobiektywne przedstawianie informacji o jej projekcie.

Dostało się szczególnie redakcji pierwszego z portali, która wskazała kilka elementów, z których wynika, że gra może być oszustwem. Developerzy zarzucają Forbesowi brak standardów dziennikarskich i sugerują, że głównym powodem może być wykupienie strony przez... Chińczyków.

Jeśli chodzi zaś o VG247 - zespołowi z West Games nie spodobał się artykuł, w którym redakcja serwisu stwierdziła, że to Survarium, a nie Areal jest prawdziwym następcą S.T.A.L.K.E.R.-a, radząc czytelnikom, że to właśnie w produkcję Vostok Games powinni zagrać. Szkoda tylko, że oskarżenia wydają się mocno naciągane.

Fanów developerom nie przysporzy też raczej informacja, że Areal zainteresował się sam, będący ostatnio na cenzurowanym, Władimir Władimirowicz Putin. Twórcy otrzymali ponoć od prezydenta Rosji maila, w którym prosi on o dostęp do wersji alfa gry. Chyba nie można było postarać się o gorszą reklamę...

Dowiedz się więcej na temat: Areal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje