Twórca Braida: Dziś lepiej tworzyć gry wysokobudżetowe

Jonathana Blowa niektórzy uznają za główny powód, dla którego nazwa "indie" znaczy w grach to, co znaczy - jego Braid przetarł drogę, którą podążyło potem tysiące garażowych developerów.

Kiedy mówi więc, że dla niezależnych przyszły bardzo ciężkie czasy, coś może być na rzeczy: "Więc... Całkiem dobre gry indie wychodzą na Steamie i po prostu giną - nikt ich nie kupuje".

Reklama

"Jeśli jesteś niezależnym twórcą, lub dopiero planujesz nim być, warto byłoby porządnie nad tym pomyśleć. Bo jeśli rozważasz porzucanie AAA na rzecz zostania indykiem, prawdopodobnie spóźniłeś się o jakieś trzy, cztery lata" - dodaje Blow.

Zdaniem Blowa nawet głośne tytuły pokroju Her Story nie zarabiają teraz zadowalających sum ("dwie osoby utrzymają się za to przez rok"). Sytuację pogarsza niepewność, co działa w kwestii public relations ("myślę o zareklamowaniu The Witness, ale nie wiem, co jest teraz skuteczne, to jeden wielki bajzel").

Nawet deale zawierane z youtuberami często nie przynoszą skutku. Wypowiedzi Blowa wywołały ogromną dyskusję w środowisku indiesów - wielu nie zgadzało się z nim we wszystkich kwestiach (developerzy z naszego zakątka świata wskazywali, że sumy zarabiane przez amerykańskich twórców wystarczają tu na więcej niż komfortowe życie), ale niemal wszyscy zdawali się zgadzać, że jest im znacznie ciężej się wybić, niż parę lat temu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje