Stało się - w Chinach zakazano streamów z uwodzicielskim jedzeniem banana

​Chińskie odpowiedniki Twitchów i Ustreamów zadrżały, a to wszystko z jednego powodu.

W zeszłym miesiącu chińskie ministerstwo kultury rozpoczęło walkę z szerzeniem pornografii i... albo nie, poczekajcie, zacytuję słowo w słowo. Strony takie jak Douyu, Panda.tv czy YY zostały oskarżone o rzekome "dostarczanie zawartości zawierającej pornografię lub przemoc, zachęcającej oglądających do łamania praw i krzywdzącej społeczną moralność".

Reklama

Dlatego zakazano jedzenia bananów na wizji. No, chyba że nie robimy tego zbyt erotycznie. Grupa osób, które zostały zbanowane za namiętne pożeranie owoców to - jak podaje China Central Television News - głównie atrakcyjne kobiety z dekoltem i widownią składającą się w 77% z mężczyzn.

Nie zabroniono wyłącznie bananów - nie można też się na przykład po prostu skąpo ubierać na wizji. Przy czym słowo "skąpo" potraktować należy dość swobodnie, bo za wyzywający ubiór uznano na przykład miniówki oraz pończochy.

Komentujący Chińczycy alarmują zresztą, że zakaz jedzenia bananów też jest mało konkretny: "Na jakiej podstawie podejmowana jest decyzja, co jest prowokacyjne w jedzeniu banana?". Albo: "Streamujący zaczną po prostu jeść ogórki, a jeżeli będzie trzeba, pochrzyny".

Dowiedz się więcej na temat: Chiny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje