Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues - nowa gra Lorda Britisha oficjalnie zapowiedziana!

Fani Ultimy mogą się cieszyć. Zgodnie z obietnicą legendarny Richard Garriot ujawnił swój kolejny projekt - Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues.

Gra finansowana jest za pośrednictwem Kickstartera i ma być produkcją MMO, która powróci do korzeni twórczości programisty. Garriot wraz ze swoją ekipą chcą zmienić panujący w gatunku RPG trend, w którym większość produkcji skupia się na grindowaniu i levelowaniu, zaś "odgrywanie ról" sprowadza się do podjęcia kilku mało znaczących wyborów w czasie rozgrywki. Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues ma jednak powrócić do korzeni i podobnie jak seria Ultima kłaść nacisk na postać gracza, jego historię oraz decyzje dokonywane w trakcie zabawy.

Reklama

Główną cechą produkcji będzie wolność - gracz będzie mógł obrać jedną z kilku ścieżek rozwoju. Będzie mógł zostać poszukiwaczem przygód lub skupić się na badaniach i odkryciach. Można będzie też zdecydować się na życie osadnika i osiąść na spokojnych ziemiach albo na niebezpiecznym, choć potencjalnie bogatym w złoża pograniczu. Jeśli ktoś zechce, będzie też mógł zająć się wytwarzaniem broni i zbroi.

Każdego bohatera opisywać ma profil psychologiczny, a takie rzeczy jak pochodzenie wpłyną na jego zachowanie i konsekwencje podejmowanych działań. To właśnie dokonywane wybory oraz ich skutki mają być kluczowe w rozgrywce. W Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues zabraknie jednak systemu klas. Czym zostanie zastąpiony? Tego na razie nie wiadomo.

Ciekawostką będzie możliwość wykupienia własnego domu, ulokowanego w wiosce, miasteczku lub mieście. Miejsce zamieszkania ma być istotne - osady będą oferowały tylko najbardziej przydatne usługi, a na gracza czyhać mają w nich niebezpieczeństwa. Developerzy twierdzą, że są one idealne dla osób spragnionych przygód.

Przeciwieństwem wiosek będą miasteczka - mają być bezpieczniejsze i oferować więcej usług. Będzie można w nich budować większe domy oraz prowadzić własny interes. Z kolei miasta zapewnią graczom silną ochronę. Znajdzie się w nich także wiele usług i miejsc, gdzie będzie można wydać swoje ciężko zarobione monety. Metropolie mają być strzeżone przez wieżyczki Tesli. Niestety na takie luksusy niewielu będzie mogło sobie pozwolić - domów na sprzedaż ma być w miastach niewiele. Warto podkreślić, że po zakupie mieszkania, trzeba opłacać będzie... podatek (osoby, które wesprą projekt na Kickstarterze zostaną z niego zwolnione).

I jeszcze jedno - zadania i poszczególne przygody toczyć mają się na oddzielnych mapach. Nie zabraknie również trybu PvP. Z opisu samej produkcji wynika też, że projekt to tak naprawdę zapowiedziane kilkanaście miesięcy temu New Britanna, znana wcześniej jako Ultimate RPG.

Przy zbieraniu funduszy na Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues Richard Garriot postanowił poprosić o pomoc graczy i ruszył z akcją na Kickstarterze. Developerzy na realizację gry potrzebują miliona dolarów. To dużo, ale jak pokazał niedawno przykład Torment: Tides of Numenera osiągnięcie takiego celu jest realne. Zwłaszcza, że już w chwili pisania newsa na koncie jest ponad 218 tysięcy dolarów.

Dla darczyńców przygotowano oczywiście liczne bonusy - oprócz wspomnianego kilka akapitów wyżej zwolnienia z podatku mieszkaniowego, mogą oni liczyć m.in. na dostęp do bety gry oraz na jej pełną wersję. Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues rozprowadzane ma być cyfrowo i ukaże się na PC, Makach i Linuksie. Premiera zaplanowana jest na październik 2014 roku. Poniżej znajdziecie wideo wiadomość od twórców i film prezentujący mapę gry.

Przy okazji promocji zbiórki pieniędzy na grę Shroud of the Avatar: Forsaken Virtues, Richard Garriot udziela licznych wywiadów, w których opowiada o filozofii stojącej za jego nadchodzącą produkcją. Wiele ciekawych informacji przynosi serwis Rock, Paper Shotgun, w którym czytamy, że...

"Przede wszystkim warto zaznaczyć, że Shroud of the Avatar to gra, w którą można grać zarówno off-, jak i online. Jest to więc wysokiej jakości, kierowana fabułą, gra dla jednego gracza. Mimo to, jeśli będziesz online, gra będzie wyszukiwać twoich znajomych, bazując na twojej liście kontaktów lub na powiązaniach z serwisami społecznościowymi. Tych ludzi, jeśli będą online, będziemy wprowadzali do twojego świata gry. To nie jest gra MMO. Nie będziemy wrzucali 10 000 ludzi na ekran. Ale jeśli uda się nam znaleźć kogoś, kogo znasz, pojawi się on w twoim świecie, dzięki czemu będzie on bogaty i pełny. Jednocześnie wszystko dzieje się w tym samym świecie, jeśli więc kupisz sobie kawałek gruntu, stanie się to faktem w świecie wszystkich graczy" - opowiada Garriot.

To ciekawy pomysł, zgodny z rodzącym się powoli trendem "podłączonych do sieci przeżyć dla jednego gracza", który zdaje się będzie dominował w najbliższych latach. Nic więc dziwnego, że zbiórka idzie dobrym tempem. Choć od jej uruchomienia minęły zaledwie trzy dni, już udało się zebrać nieco ponad 70% z miliona dolarów, o jakim marzą twórcy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje