Sąd odrzucił pozew byłego dyktatora Panamy przeciwko Activision

Fiaskiem zakończyła się batalia sądowa Manuela Noriegi przeciwko Activision. Sąd odrzucił pozew byłego dyktatora Panamy, w którym oskarżał on koncern Bobby’ego Kotticka, że w grze Call of Duty: Black Ops II przedstawił go w negatywnym i fałszywym świetle.

W lipcu tego roku Manuel Noriega oskarżył Activision o bezprawne wykorzystanie wizerunku w Call of Duty: Black Ops II. Były dyktator Panamy zarzekał się, że twórcy gry przedstawili w złym świetle, pokazując go jako "porywacza, mordercę i wroga publicznego". Oczywiście bezpodstawnie, a jakże.

Bo to zły producent gry był...

Osiemdziesięcioletni obecnie Manuel Noriega w latach 1983-1989 był dyktatorem Panamy. W Call of Duty: Black Ops II - którego kampania fabularna osadzona jest częściowo w latach 80. ubiegłego wieku - gracze biorą udział w misji, w której bohaterowie ścigają Noriegę na przedmieściach miasta Panamy (stolicy kraju o tej samej nazwie).

Jeżeli z jakiś powodów nie mieliście okazji zagrać w drugą część Call of Duty: Black Ops II, to poniżej możecie obejrzeć jeden z fragmentów rozgrywki, w których występuje były dyktator (materiał przeznaczony dla widzów powyżej 18. roku życia):

Realny absurd

Prawnicy byłego dyktatora pozew argumentowali następująco: "W celu zwiększenia popularności i zysków generowanych przez Black Ops II, oskarżeni wykorzystali bez zezwolenia wizerunek poszkodowanego w swojej grze. (...) Poszkodowany został przedstawiony jako antagonista oraz sprawca licznych fikcyjnych i odrażających zbrodni, tworząc fałszywe poczucie, że oskarżeni byli uprawnieni do wykorzystania wizerunku poszkodowanego".

Choć na pierwszy rzut oka pozew wydawał się absurdalny, Noriega miał szansę na wygraną. Ale tylko teoretycznie - specjalizujący się w sprawach dotyczących gier, rozrywki i technologii prawnik Jas Purewal w rozmowie z BBC podkreślił, że Amerykanie mają prawo do zarządzania swoim wizerunkiem w przestrzeni publicznej, w tym także w wirtualnej rozrywce. Tyle tylko, że były dyktator nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych.

Ważna wygrana

Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym, sąd w Los Angeles odrzucił pozew Noriegi i jego prawników. Zadowolony z tego jest reprezentujący Activision w tej sprawie prawnik Rudy Giuliani, który niegdyś był burmistrzem Nowego Jorku. Jak oświadczył: "Ten wyrok jest ważnym zwycięstwem i dziękujemy sądowi za ochronę wolności słowa. To od samego początku był absurdalny pozew i jesteśmy usatysfakcjonowani, że ostatecznie notoryczny przestępca nie wygrał".

Giuliani zaznaczył, że decyzja sądu ma duże znaczenie dla całej branży wirtualnej rozrywki i nie tylko. Dzięki temu twórcy i artyści będą mogli nadal wykorzystywać wizerunki historycznych postaci w swoich dziełach.

Gdyby Activision przegrało, mógłby powstać niebezpieczny precedens zachęcający inne znane osobistości do kwestionowania ich obecności w grach, filmach, serialach telewizyjnych czy książkach.

Dowiedz się więcej na temat: Activision
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje