PUBG: Tencent donosi na 120 oszustów i doprowadza do aresztowań

​Tencent (firma, której zdarza się zarabiać więcej niż Ubisoft, Activision Blizzard, Electronic Arts oraz Take-Two... i to razem wzięte) wziął się na poważnie za twórców nieuczciwego oprogramowania.

Od pewnego czasu wiadomo, że wydawca nawiązał współpracę z developerami PlayerUnknown's Battlegrounds, która ma zaowocować wkroczeniem gry na chiński rynek (co jest o tyle trudne, że Chińczycy uważają tytuł za "podważający socjalistyczne wartości" i nie chcą wpuścić go do obiegu).

Reklama

O pierwszym z owoców współpracy poinformował Bloomberg. Tencent doniósł bowiem policji o 120 Chińczykach podejrzanych o sprzedawanie oprogramowania zapewniającego nieuczciwą przewagę (ułatwiającego celowanie czy pozwalającego widzieć przez ściany). W "przynajmniej trzydziestu" przypadkach skończyło się to aresztowaniem.

To kolejny krok w walce z "cziterami". Pod koniec grudnia 2017 twórcy systemu BattleEye donieśli, że od czasu marcowej premiery zbanowano już ponad 1,5 mln kont!

Z całą pewnością to nie koniec. Jak mówi Daniel Ahmad, analityk w firmie Niko Partners: "Przez wzgląd na jej ogromną popularność, w grze jest więcej oszustów niż w pozostałych tytułach. Chiny jako kraj gamingowy są bardzo konkurencyjne. Nie bez powodu e-sport i pay-to-win są tam tak wielkimi zjawiskami".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje