Odejścia, zwolnienia... Czy Sony ma kłopoty? Niekoniecznie

Stig Asmussen, Amy Henning, Col Rogers - oni wszyscy pracowali dla Sony, a w ostatnim czasie pożegnali się z firmą.

Pod koniec ubiegłego tygodnia z kolei do tego grona dołączył Justin Richmond, główny reżyser Uncharted 4, a całkiem niedawno doszło do zwolnień m.in w studiu Evolution. Czy japoński gigant ma kłopoty? Pete Dodd, człowiek uchodzący za dobrze poinformowanego w branży, postanowił rzucić nieco światła na całą sytuację.

Reklama

W obszernym wpisie opublikowanym na łamach NeoGAF podzielił się z internautami swoją wiedzą dotyczącą zajść w Sony. Niestety nie wiadomo, skąd ją posiada, ale to, co pisze jest bardzo ciekawe. Okazuje się, że w tajemniczy projekt Stiga Asmussena - który ostatecznie wylądował w koszu - Sony wpompowało do tej pory od 75 do 90 milionów dolarów.

Wstępne prace nad grą rozpoczęły się jeszcze przed premierą God of War III, ale po debiucie kolejnych przygód Kratosa, ekipa z Santa Monica skoncentrowała się wyłącznie na nowej produkcji. Niestety ciągle coś szło nie tak - projekt restartowano trzykrotnie, ale za każdym razem gra nie przechodziła testów jakościowych. W końcu zdecydowano się ją skasować - koncern i tak ponoć już długo zwlekał z tą decyzją.

Sama produkcja miała być horrorem w stylu Dead Space'a, a jej premiera zaplanowana była na ten rok. To właśnie dlatego Sony ma - jak twierdzi Dodd - ogromną lukę w jesiennym planie wydawniczym. Tę ma wypełnić nadjeżdżający powoli DriveClub.

No właśnie - DriveClub. Gra budzi wielkie emocje, bo tuż przed planowaną premierą ją opóźniono i od tamtej pory nic o niej nie wiadomo. Optymizmem nie napawają informacje o zwolnieniach i w studiu Evolution oraz odejściu głównego producenta projektu, Cola Rogersa. Dodd tłumaczy, że ten nie zdążył po prostu dostarczyć produkcji na czas i dlatego się z nim pożegnano. Wydaje się to logicznym posunięciem - skoro zawiódł i nie zdołał dotrzymać planu, Sony nie chciało dalej ryzykować.

A co z Naughty Dog i odejściem Amy Henning oraz Justina Richmonda? Dodd wyjaśnia, że Henning odeszła ze względu na różnice poglądów, co do kierunku, w którym powinno podążyć Uncharted 4. Z kolei Richmond otrzymał od Riot Games propozycję nie do odrzucenia - twórcy League of Legends tylko na tym skorzystają.

Dodd podkreśla, że wydarzenia z ostatnich kilku dni są osobnymi przypadkami i nie należy ich łączyć, twierdząc, że Sony ma kłopoty. Po prostu - Asmussen odszedł bo wyrzucił w błoto kilka milionów dolarów, Henning miała inne pomysły na rozwój Uncharted, Richmond dostał lepszą propozycję pracy, a Rogers nie dopełnił obowiązków.

Dodd uważa, że koncern stara się nie popełnić błędów z pierwszych lat obecności PS3 na rynku, kiedy dział zajmujący się wirtualną rozrywką był pod kreską. Dlatego też firma musi zewrzeć szeregi i nie pozwalać swoim podległym zespołom marnować pieniądze, tak jak zrobił to Stig Asmussen.

Inaczej powtórzy się sytuacja, która miała miejsce w przypadku MAG-a, SOCOM-a 4 i Zipper Interactive. Gry okazały się drogą wpadką, w wyniku której odpowiedzialną za nie ekipę zamknięto. I rzeczywiście Sony działa, czego efektem jest anulowanie projektu Asmussena i studia w Santa Monica.

Zaznacza przy tym, że samo Sony Computer Entertainment jest obecnie w najlepszej sytuacji od lat - PS3 nareszcie na siebie zarabia, a PS4 sprzedaje się bardzo dobrze. Dzięki temu spółka niweluje straty poniesione w przeszłości. Podkreśla jednak, że firma nie może spocząć na laurach, bo jeszcze wiele trudności przed nią. Oczywiście to, co pisze Dodd należy traktować z lekkim dystansem.

Dowiedz się więcej na temat: Sony | PlayStation 4

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje