Jesper Kyd: Historia prawdziwa

Zaczynał jako amator na Commodore, dziś tworzy muzykę do najgłośniejszych hitów. Branża gier potrafi pisać piękne historie, a on jest bohaterem jednej z nich. Panie i panowie - Jesper Kyd.

Jako jednego z ulubionych kompozytorów duński muzyk Jesper Kyd wskazuje Hansa Zimmera - jednego z najwybitniejszych współczesnych twórców muzyki filmowej, znanego z wzorowego podsycania dramaturgii scen na ekranie. Niemiec potrafi świetnie zbudować harmonię muzyki z obrazem, ale jego utwory nie zawsze są w stanie dobrze funkcjonować osobno. W tym tkwi różnica między jego podejściem, a artystyczną wizją Kyda.

"Największym wyzwaniem jest stworzenie naprawdę dobrej ścieżki dźwiękowej, która umie istnieć samodzielnie. Kompozycja muzyki w grach, która spełnia swoje zadanie i może sprostać oczekiwaniom, nie jest takie trudne. Bardziej interesuje mnie pójście o krok dalej, skomponowanie muzyki o unikalnej tożsamości" - mówił Kyd w wywiadzie dla GameStar.ru.

Reklama

Co nie było łatwe, kiedy Kyd zaczynał spełniać się jako kompozytor. Po romansie z europejską demosceną razem z przyjaciółmi założył studio Zyrinx, gdzie zespołowym wysiłkiem powstawały gry na Segę Genesis. Po sprzedaży pierwszej produkcji - Subterranei - Sedze, zespół przeniósł się z Danii do USA.

Po pewnym czasie ekipa powróciła do Danii, gdzie sformowała znane do dziś IO Interactive. Kyd zdecydował się pozostać w Stanach i tam - w sercu metropolii, na Manhattanie - pracował nad muzyką do pierwszego Hitmana. W podobnym czasie komponował ścieżkę dźwiękową do Messiah i MDK 2. To był rok 2000 - przełom wieków i kariery Kyda.

"Gry o Hitmanie dały mi pole do eksperymentów i poznania szerokiej gamy muzycznych pomysłów, na które niektóre gry - a zwłaszcza filmy - często nie pozwalają" - mówił w rozmowie z redakcją Soundtrack.net.

Hitman zapoczątkował dynamiczny rozwój umiejętności muzyka. W Codename 47 musiał zmagać się z technicznymi ograniczeniami systemu Direct Sound, który wymagał innych metod kompozycji, niż nagrywanie utworów na płytę. Oprócz pasującej ścieżki dźwiękowej Kyd musiał więc nabierać elastyczności. I choć produkowany na dużo większą skalę Silent Assassin pozwolił na wykorzystanie orkiestry z Budapesztu, każda kolejna gra wymagała od Duńczyka coraz większej wiedzy.

Raz w przypadku wspomnianego drugiego Hitmana poznawał klimaty azjatyckie, innym razem - przy Freedom Fighters - spędzał długie godziny na zgłębianiu melodii zza Bugu. W późniejszym Robotech: Invasion czy egranizacji Raportu mniejszości odfrunął w elektroniczne brzmienia, by kiedy indziej - w Evil Prophecy od Konami lub po powrocie do Hitmana w Kontraktach i Krwawej Forsie - powrócić do mrocznej atmosfery.

Twórcza droga Kyda prowadziła więc przez coraz ciekawsze widoki, a jego CV szybko napełniało się kolejnymi tytułami. Poza wymienionymi wyżej tytułami słyszeliśmy jego muzykę częściowo w Splinter Cell: Chaos Theory oraz w Gears of War. W ciągu kilku lat pracował też nad oprawą muzyczną kilku filmów i seriali, wśród których - oprócz asasyńskich animacji Ascendance i Embers - niestety próżno szukać udanych dzieł, choć oczywiście sam ich nie "położył".

Rosnąca pula sukcesów, nominacji do nagród i wygranych wyróżnień sprawiła, że Ubisoft miał coraz mniej wątpliwości, że świeża marka - znany niektórym Assassin's Creed - i debiut na konsolach nowej generacji musi nastąpić z udziałem Duńczyka. Nie dostał propozycji z miejsca - musiał przejść selekcję, ale skutecznie dowiódł swojej wartości.

"Dyrektor kreatywny Patrice Desilets oraz producentka Jade Raymond razem z resztą zespołu odpowiedzialnego za Assassin's Creed wierzyli, że będę dobrze pasować do serii, gdyż szukali kompozytora potrafiącego połączyć tradycyjne instrumenty akustyczne (wliczając orkiestrę) z współczesnymi dźwiękami syntezatora. Muzyka miała być wyrazista i brzmieć współcześnie. To ważny element całej marki, prowadzonej przez przeżycia Desmonda w Animusie, osadzonym w niedalekiej przyszłości" - mówił Kyd.

Co ciekawe, bogate doświadczenie zawodowe Kyda zawiera dużo więcej gier, niż filmów, mimo że twórca ze względu na liniową opowieść uważa kompozycje filmowe za łatwiejsze. Nastrój widza podczas sceny często zmienia się wielokrotnie w ciągu minuty, zaś gracza trzeba odpowiednio utrzymać, zanim - co jest ważne w grach z otwartym światem - zdecyduje się podjąć jakąś akcję. I choć skomponowanie pełnej ścieżki dźwiękowej to miesiące ciężkiej pracy, Kyd jest świadom wyzwania i zawsze gotów, by je podjąć.

"Stworzenie 90 minut muzyki zajmuje jakieś 3-4 miesiące. Jeśli próbujesz skomponować oryginalną ścieżkę, niezależnie od wszystkiego będzie to trudne. Czy do tytułu AAA, czy nie - pasja, jaką oddajesz muzyce, powinna być jednakowa" - twierdzi kompozytor.

Assassin's Creed było wyjątkowym doświadczeniem Kyda w jego karierze. Zróżnicowany etnicznie i religijnie świat wymagał nie tylko świadomości muzycznej, lecz także wiedzy historycznej.

"To była rzadka okazja do stworzenia historycznej oprawy, szczególnie obejmującej trzy religie - chrześcijan, muzułmanów i Asasynów. Dokładnie zbadałem ten okres historyczny, co bardzo pomogło mi określić, jakich instrumentów używano w 1191 roku i czym różniła się muzyka chrześcijaństwa i islamu" - zdradził na łamach Tracksounds.

Zaangażowanie twórcy zostało zauważone i docenione. Praca nad Assassin's Creed zaowocowała nagrodą ELAN i m.in. nominacją do prestiżowych brytyjskich nagród BAFTA. Późniejsze dokonania Kyda były wyróżniane także przez serwisy GameSpot i IGN, a także amerykańską Akademię Sztuk i Nauk Interaktywnych. Ubisoft wiedział, co robi i utrzymał muzyka w ekipie aż do Revelations, po którym głównymi kompozytorami byli już Lorne Balfe i Brian Tyler. Jak zdaniem Kyda zmieniał się przez lata znany cykl o Asasynach?

"Gry z serii Assassin's Creed przeszły ogromną przemianę. Jeśli przyjrzeć się historii, nawet druga część i Brotherhood bardzo się różnią. Poświęcam temu wiele uwagi podczas komponowania. Fabuła Brotherhood jest bardzo mroczna, Ezio stał się mistrzem Asasynów. To zmienia ogólny nastrój muzyki w porównaniu do poprzednich odsłon" - mówił Kyd w wywiadzie dla serwisu Nerd Reactor.

Duńczyk nie jest jednak typowym najmitą - ze swoją pozycją może dobierać oferty pracy, na które patrzy pod kątem kilku kategorii. Jako najważniejszą wskazuje silną współpracę z zespołem, co zagwarantował mu Ubisoft, udostępniając w trakcie prac nad grą nawet "gołe" fragmenty rozgrywki, by jej połączenie z muzyką pogłębiało doznania gracza. Tu obecny jest kolejny element - Kydowi zależy na tym, by efekty jego pracy silnie wzbogacały rozgrywkę, zamiast ją biernie ilustrować.

Ważne są też ciekawe postacie. Szczególnie w nowych markach, na które Kyd patrzy wyjątkowo przychylnie. To zrozumiałe z perspektywy kreatywnego autora i - jak widać po Hitmanach i Asasynach - trafne z punktu widzenia twórców gry.

Choć Kyd rozstał się z Assassin's Creed, wciąż słyszymy jego muzykę w wielkich hitach, jak seria Borderlands i Darksiders II, mniej głośnym Heroes & Generals czy w tegorocznym czarnym koniu - State of Decay. Kompozytor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, ale nie uważa się jednak za stricte growego twórcę.

Świadczy o tym nie tylko udział przy m.in. zwiastunach Gry o Tron, lecz przede wszystkim słowa samego muzyka: "Dopóki czerpię radość z pracy w przemyśle gier, nadal będę komponował do nich muzykę. Ale kocham też tworzenie ścieżek dźwiękowych do filmów. Zdecydowanie podoba mi się praca nad projektami filmowymi i telewizyjnymi, podobnie jak nagrywanie własnej płyty. Świat muzyki w zwiastunów też jest bardzo ciekawy. Uważam się za kompozytora branży rozrywkowej".

CD Action
Dowiedz się więcej na temat: Assassin's Creed
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy