Gracz Team Fortress 2 udawał martwego przez trzy lata

​Niejaki Sketchek, popularny YouTuber parający się głównie zabawą w Team Fortress 2, trzy lata temu zmarł po ciężkiej chorobie. Tak przynajmniej uważano, ponieważ niedawno delikwent powrócił do świata żywych i przyznał, że jego zgon stanowił tylko bardzo mroczny i mało wysmakowany żart.

Mężczyzna, uznawany (w przeszłości) za jednego z najlepszych reprezentantów klasy Spyro na świecie, ma się całkiem dobrze i zapewnia, że pracuje obecnie nad materiałem wideo, w którym zamierza przeprosić za swój niecodzienny wyczyn.

"Jakieś trzy lata temu ogłosiłem, że zachorowałem na bliżej nieokreśloną, śmiertelną chorobę. Chcę teraz oświadczyć wszystkim zainteresowanym, że to było kłamstwo. Chory żart, oszustwo. Nigdy nie byłem chory, nie miałem nawet kataru" - wyjaśniał Sketchek na swoim kanale zaraz po powrocie.

"Możecie powiedzieć, że mam coś nie po kolei w głowie, skoro uznałem, że dobrym pomysłem będzie przekonanie wielu osób o własnej śmierci" - dodaje YouTuber. Jak przyznaje, te "grzechy" bardzo ciążą mu na sumieniu i stąd właśnie decyzja o przeprosinach i powrocie do świata żywych.

Reklama

Jak opowiada, w 2015 roku przestał czerpać radość z gier wideo w ogóle i postanowił zamknąć swój kanał w serwisie YouTube. Jak widać, postanowił zrobić to z przytupem i sfingował własną śmierć, by - jak mówi - zostać zapamiętanym w społeczności. Chyba się udało.

Teraz Sketchek najwyraźniej ponownie cieszy się grami wideo, ponieważ zapowiada, że chce wrócić do regularnego publikowania materiałów z Team Fortress 2 i w ostatnich dniach ponownie kontaktuje się ze znajomymi, którzy przez trzy lata sądzili, że ten nie żyje.

Pewną interesującą ciekawostką jest fakt, że "śmierć" gracza uhonorowało nawet samo Valve. W marcu 2018 roku klasa Pyro została wzbogacona o pasywną umiejętność dla przedmiotu gaśnicy, pod nazwą "Sketchek’s Bequest", czyli "Testament Sketcheka".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Team Fortress 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama