Duke Nukem: Koniec sądowej batalii między Gearbox, 3D Realms i Interceptorem

Książę nie zmieni miejsca zamieszkania. Nigdy.

Gearbox (znani też jako: autorzy Duke Nukem Forever), 3D Realms (znani też jako: niedoszli autorzy Duke Nukem Forever) i Interceptor (znani też jako: autorzy Duke Nukem: Manhattan Project) pokłócili się jakiś czas temu o przyszłość marki i (nie)spodziewanie... doszli do ugody.

Reklama

Ba - stało się to już w maju, choć do granic możliwości przesłodzone oświadczenie do mediów wystosowali dopiero teraz. Jeśli nie macie ochoty nurzać się w lukrze i czytać, jak to wszystkie trzy firmy się kochają, mały skrót: Gearbox zgarnia całą pulę i ma do marki wyłączne prawa.

Przypomnijmy zresztą podstawę całej kontrowersji. Otóż 3D Realms sprzedało prawa do Duke Nukem Forever właśnie Gearboksowi, który grę dokończył (dodajmy jednak: w dość kiepskim stylu). Wkrótce potem ojcowie i matki oryginalnego Duke'a zostali przejęci przez studio Interceptor, które zapowiedziało Duke Nukem Mass Destruction (znane też jako: Duke Nukem: Survivor), na co Gearbox odpowiedział pozwem o naruszenie praw autorskich.

Sprawa trafiła do sądu, choć... już od jakiegoś czasu było wiadomym, że rozejdzie się po kościach. Mass Destruction zostało bowiem przemianowane na podobne w założeniach Bombshell, a szef projektu przeprosił za zaistniałe zamieszanie.

Po oficjalnym ogłoszeniu ugody, do sprawy odniósł się Mike Nielsen, CEO 3D Reams: "Kiedy Interceptor pozyskał od 3D Realm licencję na stworzenie Duke Nukem Mass Destruction, zrobiliśmy to w dobrej wierze i nie chcieliśmy żadnych konfliktów".

"Nigdy nie mieliśmy na celu zaskodzenie Gearbox lub Duke'owi i dlatego błyskawicznie zarzuciliśmy produkcję, gdy tylko skontaktował się z nami Gearbox. By zabezpieczyć przyszłość Księcia, 3D Realms zgodziło się z Gearbox, że jeden dom będzie służył marce najlepiej" - dodał Nielsen.

... jak i Frederik Schrieber, szef Interceptora: "Jestem bardzo szczęśliwy że pozew między Gearbox, 3DR i Interceptorem znalazł zakończenie. Teraz ja i moi koledzy jesteśmy zajęci ostatnimi szlifami Bombshella. Nie mogę się doczekać, kiedy w to zagracie! (...) Byłem wielkim fanem Duke'a przez wiele lat, a oryginalny Duke Nukem 3D był wielką inspiracją dla mojej kariery w branży, którą kocham".

Całość przyklepał zawiadujący Gearboksem Randy Pitchford: "Doceniam oświadczenia panów Nielsena i Schreibera i szczerze życzę Interceptor Entertainment i 3D Realms jak największych sukcesów w przyszłości".

Co dalej czeka serię? Nie wiadomo, acz wspomniany już Randy Pitchford stwierdził, że chciałby, z pomocą zewnętrznego studia, ruszyć z produkcją kolejnej części. Istnieje spora szansa, że nie będziemy na nią czekać 17 lat, ale ktokolwiek podejmie się niewdzięcznego wyzwania, zdecydowanie nie będzie miał łatwo. Forever pogrzebało legendę Księcia na tyle skutecznie, że potencjalni autorzy nie mogą sobie pozwolić na błąd.

Dowiedz się więcej na temat: Duke Nukem 3D

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje