Czy wkrótce całkowicie przejdziemy na dystrybucję cyfrową?

Mamy XXI wiek. Dystrybucja cyfrowa gier rozpoczęła się stosunkowo niedawno, a jej skala zwiększyła się do obecnych rozmiarów, chciałoby się powiedzieć, "wczoraj". Co aż tak zmieniło nasze podejście do fizycznych kopii gier? I dokąd to wszystko zmierza?

To temat na dłuższe rozważania, więc zaledwie go "liźniemy" - większości tych przemyśleń można jednak dokonać samemu, w głowie. Zanim internet był na tyle powszechny, by opłacało się ruszać z poważną cyfrową dystrybucją gier, dominowały fizyczne egzemplarze, dzięki którym wykształciliśmy w sobie (nie wszyscy, ale wielu z nas) zamiłowanie do zbierania pudełek.

Reklama

Jakie są ich zalety? Po pierwsze, wartość kolekcjonerska - niezależnie od tego, czy ktoś zamierza w przyszłości sprzedać swoje gry, czy też trzyma je dla własnej satysfakcji, żeby raz na jakiś czas spojrzeć na nie i się uśmiechnąć. Po drugie - jesteśmy ich prawdziwymi właścicielami, w przeciwieństwie do bardzo umownego dostępu do serwisów wątpliwej żywotności.

Taki argument przedstawiają miłośnicy fizycznych kopii: dzisiaj Steam jest hiperpopularny, ale czy za 10 lat nadal będzie istniał - tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Z drugiej jednak strony, nośniki fizyczne - zwłaszcza płyty - również nie są wieczne. Wystarczy poczytać o tym, jakie procesy zachodzą na nich każdego dnia i jak niewiele czasu im zostało do osiągnięcia stanu, w którym renowacja nic nie da.

Stwierdzam to z ciężkim sercem, bo sam uwielbiam widok półki pełnej pudełek z grami: fizyczne egzemplarze to przeżytek, którego trzymamy się tak kurczowo ze względów niezbyt związanych z logiką. Mało tego - statystyki nieubłaganie pokazują z każdym rokiem, że jest nas coraz mniej.

Coraz większa część sprzedawanych egzemplarzy kolejnych gier to kopie cyfrowe. Taka forma dystrybucji jest znacznie bardziej opłacalna dla wydawców, więc można się spodziewać, że będą ją forsować dalej, aż zupełnie wyprze pudełka. Z czasem zaczną się pojawiać duże tytuły, w które zagrać będzie można w formie niematerialnej, a następnie przerzuci się na nie cała branża, pudełka pozostawiając na specjalne, limitowane edycje dla największych pasjonatów.

Taka wizja może się wydawać smutna, jednak ciężko odmówić jej prawdopodobieństwa. Zwłaszcza że robi się to znacznie wygodniejsze dla samych graczy - z dystrybucja cyfrową można zagrać szybciej, zwłaszcza dzięki pre-loadom. Jest mniej zawodna, bo eliminuje się czynnik ludzki, taki jak chociażby pocztę. Przy dzisiejszych pojemnościach dysków i przepustowości internetu ograniczenia technologiczne też przestają być problemem.

A wy jaką formę dystrybucji wybieracie? Chętniej kupujecie pudełka, czy gromadzicie dziesiątki tytułów na Steamie? Jak widzicie przyszłość branży w tej kwestii?

Dowiedz się więcej na temat: gry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje