Uniminipet

Producent: SofNet

Reklama

Wydawca: MarkSoft

Dystrybutor PL: MarkSoft

Gatunek: Platformówka

Termin wydania: 29 kwietnia 2002r.

Termin wydania PL: 29 kwietnia 2002r.

Cena detaliczna: 49.90 PLN

Wymagania sprzętowe: P200 MHz, 32 MB RAM, CD-ROM x 4, karta dźwiękowa, Windows 98/98/Me/2000/XP, DirectX 8.0

Ocena: 10/10



Uniminipet, zabawka, przyjaciel,

w kieszeni twej zmieściłby się.

Ze sklepu zabrane, przeprogramowane,

dla wszystkich nas groźne są dziś,

strzeżmy się!



Przyszła kolej na moją następną recenzję. Tym razem znowu testować musiałem jeszcze świeży produkt od MarkSoftu zatytułowany Uniminipet. Właśnie, a co to takiego? Do polskiej telewizji już dosyć dawno zawitały mangowe seriale typu Pokemon, Dragon Ball, itp. Mówi się również, że wszystko to opanowało Polskę, czego jestem świadkiem (mam kilku kumpli szalejących za 'dużymi oczami'). Moje nastawienie do anime i mangi nie jest negatywne, ale też nie jest pozytywne - jednym słowem jest mi to obojętne... Wróćmy jednak do typowo 'pokemonowej' gry, która właśnie została oparta na motywach pewnego serialu o przygodach Uniminipetów. Niestety, w naszych krajowych kanałach TV nie znalazłem tej bajki, ale może jest ona popularna na wschodzie...



Produkt został całkowicie zlokalizowany i bardzo dobrze, bo rzadko się zdarza, aby młody człowiek dobrze znał języki obce. Jeszcze przed uruchomieniem gry wielkie wrażenie wywarło na mnie jej opakowanie - jest ono bardzo kolorowe, bardzo mangowe i ma to coś, co każe płytkę od razu wrzucić do napędu. Programu w ogóle nie trzeba instalować na naszym 'twardzielu', ładuje się on od razu z CD, a na zabawę wystarczy tylko 50MB wolnej przestrzeni dyskowej. Oprócz samej platformówki, programiści przygotowali na płytce również drobną gierkę - Uni memo. Polega ona na odkrywaniu odwróconych tyłem do monitora obrazków / kart i szukaniu par. Można w niej ustawić poziom oraz czas zabawy i sprawdzić swoją pamięć. Jak widać, kolejna rzecz dla dzieciaków, ale nie tylko ;).



A więc co to są uniminipety? Są to zrobotyzowane zabawki dla wszystkich, które dzięki niewielkim rozmiarom oraz własnej inteligencji mogą być prawdziwym przyjacielem zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Niestety przez przypadkową dziurę w czwartym wymiarze na Ziemię dotarli inni mieszkańcy Unilandu, pozbawieni ciał pewnego rodzaju członkowie mafii, którzy opanowali to, co było pod ręką. W ten oto sposób z przemiłych uniminipetów powstały złe bugbety. Głównym zadaniem gracza jest odnalezienie i uratowanie 33-letniej, pięknej wdowy Bee. Pomagają nam w tym dwaj strażnicy prawa z Unilandu, są nimi: niebieski kot w granatowe paski i z jakąś szklaną kulą na brzuchu o imieniu Goyang oraz okrągła różowa myszka (?), która nazywa się Ham.



Całą zabawę zarówno rozpoczyna, jak i kończy film o uniminipetach. Może nie jest on najlepszej jakości, ale na prawdę warto go obejrzeć. Kilka pań się bardzo postarało i zaśpiewało pięknie, dzięki czemu gra nabrała więcej mangowego klimatu. W końcowym outro usłyszeć można, że to nie koniec zmagań agentów Goyanga i Hama - czyżbyśmy mieli tutaj do czynienia z przedwczesną zapowiedzią drugiej części gry? Jeżeli tak, to firma MarkSoft w trakcie wydawania produktu chyba wiedziała, że Uniminipet będzie hitem jedynym w swoim rodzaju.



Tak więc, aby uratować naszą Bee, trzeba przejść wiele poziomów w grze, a są one dosyć zróżnicowane. Znajdziemy się bowiem w muzeum oraz w parku. Czasem trzeba będzie skakać nad belkami znajdującymi się nad wodą, a nieraz wysoko nad chmurami. Każda kraina została ładnie dopracowana. W tle wszystko przedstawione jest wprost przepięknie i kolorowo, a co najważniejsze wszystko to zostało ręcznie malowane, co dodaje 'bajkowości' do gry. Nasi bohaterowie mają bardzo wiele pracy, aby aresztować wszystkie bugpety i uwolnić piękną Bee, a poziom gry rośnie wraz z kolejnymi planszami (w czasie startu możemy wybrać jeden z trzech): jest coraz więcej wrogów i w ogóle można odczuć trudniejszą grę. Ham i Goyang jednak się nie poddają, a problemy próbują likwidować na wszystkie możliwe sposoby (oczywiście, jeśli gracz im na to pozwoli), m.in. używając broni - kamieni. No, nie tylko kamieni, ponieważ czasem zdarzają się bonusy w postaci ognistych kul oraz... talerzy ;). Dodatkowo nasz podopieczny przejechać się może na hulajnodze - w ten sposób zaoszczędzi czas oraz będzie mógł wykonać niektóre trudne czynności lub zadania. Należy pamiętać, że jest to gra platformowa, czyli nie brakuje w niej przedmiotów do zbierania. Oczywiście chodzi mi o przeróżne owoce, dzięki którym rośnie nam wynik.



Jak już wspomniałem, strona wizualna produktu jest bardzo ładna i kolorowa. Na ilustracjach widać typowo mangowe zachowanie bohaterów gry (białe strumienie łez wypływające z oczów do polowy ciała, itp.). A co jest z muzyką? Czy w ogóle jakaś jest? Ano jest i to nie byle co, gdyż moim zdaniem ścieżka dźwiękowa to największy plus, który przydzieliłbym Uniminipetom. Gra nam nieziemsko stworzona muzyka z akompaniamentem m.in. gitar elektrycznych. Nie jest to wbrew pozorom jakiś mocny rock, tylko 'japońsko' zrobiona fonia, która wnosi pewne ożywienie do rozgrywki. Tak więc zostało przygotowanych kilka wspaniałych piosenek możliwych do odsłuchania na zwykłych odtwarzaczach CD-Audio - imprezki może nie będzie, ale zawsze to coś ;).



Co prawda, gierka nie jest niczym nowym - posiada cechy, które już wcześniej gdzieś były... No dobrze, ale co z tego, skoro produkt bardzo i powtórzę jeszcze raz: bardzo wciąga i trudno mi było się od niego oderwać choćby na chwilę. Miałem jeszcze opisać kilku bohaterów, ale na moje nieszczęście gdzieś podziała się instrukcja do gry i plany te legły w gruzach. Zapamiętałem jednak kilku bupetów: niektóre z nich do nas strzelają (np. taki Mummy rzuca bandażami), a główną cechą innych jest zwiększona szybkość.



Co na zakończenie? Krótko - produkt jest po prostu świetny i nie wiem, jak długo będę w niego pogrywał. Myślałem, że zabawa ta jest przeznaczona tylko dla bardzo młodych graczy, ale się myliłem. Oczywiście polecam ją głównie dzieciakom, ale nie tylko... To już trzeci program od MarkSoftu, który testowałem i właśnie jemu dałem najwyższą ocenę. Może i nie powinienem porównywać 'dzieł' tego dystrybutora, gdyż są to całkiem inne rodzaje produktów, ale warto wiedzieć, że MarkSoft ma kilka, a może i więcej atutów ;). Powiem krótko: prawdziwa platformówka, w którą chce się grać to Uniminipet. Dobra, to wy biegnijcie do sklepu po prezent na spóźniony Dzień Dziecka, a ja czekam na kolejną część gry ;).



Plusy: muzyka (!), mangowa grafika, w sumie wspaniała platformówka dla najmłodszych i Uni memo ;)

Minusy: właściwie żadnych

Ocalona już piękna Bee,

to koniec przygód na dziś,

lecz musisz pamiętać, że

Bugpety złe znów zjawią tu się,

zawładnąć Ziemią będą próbować jeszcze raz.

Ham i Goyang pomogły nam,

dzięki nim ocalał Świat,

lecz to nie koniec jest walki -

- czekają nas, zapewne nie raz

ataki, przed którymi musimy bronić się!

Choć Bugpetów tak wiele jest,

to Ham i Goyang wszystkie je zniszczą

i dzięki nim nie musimy o Ziemię bać się,

bo zawsze pomogą nam w walce!



M@N

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje