Tropico 2: Zatoka Piratów

Producent: Frog City Software/PopTop/Gathering

Reklama

Wydawca: Take 2 Games

Dystrybutor PL: Cenega Poland

Gatunek: strategia

Data wydania PL: 30 października 2003

Wymagania sprzętowe: PIII 500 MHz, 64 MB RAM, CD-ROMx4, karta dźwiękowa zgodna z DirectX 8.1, karta grafiki z 32 MB RAM, Windows 95/98/2000/ME/XP, 1GB wolnego miejsca na twardym dysku

Cena detaliczna: 99,90 PLN

Ocena: 8/10



Uf, co za noc! Balowaliśmy do rana, ale było co świętować. W końcu nie codziennie udaje się nam zdobyć tak wartościowe łupy. Jest tylko jeden problem, jak zwykle łeb mi pęka - za dużo rumu. No trzeba wstawać, bo moi piraci gotowi rozkraść wszystko dla siebie. Fajne z nich chłopaki, ale trzeba ich trzymać krótko. Hm, czegoś mi brakuje. Ano tak, zapomniałem przykręcić hak, który od lat zastępuje mi lewą dłoń. Pamiątka po młodzieńczych latach spędzonych na morzu. Mówicie, że to koszmar? No, może tak, ale za to jak świetnie otwiera się tym butelki z piwem...



Pamiętacie pierwszą część "Tropico"? Na pewno pamiętacie, gdyż była to bardzo ciekawa i nowatorska gra. Pamiętam te długie godziny, dnie, tygodnie spędzone na grze, zapijane drinkami własnej roboty, przygotowanymi dzięki shakerowi, który znalazłem w pudełku z grą.

Co pozostało w niej w drugiej odsłonie? Tylko nieliczne podobieństwa. Przede wszystkim porzucamy nudne zajęcie dyktatora Kuby, aby zająć się czymś o wiele ciekawszym. Gracz jest tym razem hersztem rozwrzeszczanej i nie zawsze trzeźwej, ale zawsze skorej do bijatyki bandy piratów. Co ciekawsze, to musimy uporać się z rządami nad wyspą wypełnioną najgorszymi szumowinami z całego świata. Ponieważ pirat to trudna i raczej niereformowalna odmiana człowieka, należy wykazać się wielką charyzmą i rządzić twardą ręką.



Cóż, nawet zarządzanie wyspą pełną piratów to zwyczajny i zazwyczaj dość skomplikowany marketing. Aby wszystko działało jak należy potrzebujemy bardzo wielu elementów. Nic nie zbuduje się samo, a piraci najbardziej nie lubią uczciwie pracować. W związku z powyższym potrzebujesz jeńców, którzy wykonają każde twe polecenie, choć wcale nie uśmiecha się im niewola u piratów. Co tam, w końcu to nędzne szczury lądowe.

Cel jest jeden. Musimy zbudować największe i najcudowniejsze miasto pirackie na Karaibach i wycisnąć z niego tyle kasy, ile się tylko da. Zadanie wcale nie należy do prostych, tym bardziej, że wielu konkurentów zazdrośnie spogląda na bogactwa, jakie gromadzimy.



System ekonomiczny "Tropico 2" został odwrócony w stosunku do poprzedniczki. Sama wyspa jest w zasadzie zapleczem dla działalności korsarzy. Zakłady na wyspie wytwarzają narzędzia, żywność i napitki, które są niezbędne do rozwijania gospodarki opartej na grabieży i złodziejstwie. Piraci konsumują większość towarów na wyspie, a reszta jest zużywana w trakcie ich misji na pełnym morzu. Podstawowym sposobem zdobywania złota jest łupienie statków, a jedyna metoda pozyskania jeńców to porwania.



Mimo iż obie grupy są wprost niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania wyspy, jest zasadnicza różnica między jeńcami a piratami. Ci pierwsi to siła robocza i w zasadzie wystarczy, jeśli zdrowo ich się wystraszy i wybije z głowy ucieczki. Z piratami jest znacznie trudniej, gdyż do roboty się nie palą, a ich życiowym celem są rabunki, morderstwa i gwałty. Mówiąc krótko są niezbędni, gdyż są głównym źródłem dochodów, ale nie liczcie na jakąś bezinteresowną lojalność z ich strony. Owszem popłyną w morze i chętnie napadną na jakiś statek, ale po powrocie myślą tylko o zabawie, uciechach i trwonieniu zarobionej gotówki.



Choć początkowo do działalności wystarczy obóz drwali, fabryka racji morskich, speluna szmuglerów, browar, salon masażu, dok, warsztat szkutniczy i jakiś statek, aby piraci mogli wybrać się w pierwsze rejsy, to oczywiście z czasem i w miarę zdobywania środków oraz siły roboczej należy pomyśleć o sukcesywnej rozbudowie. Mówię tu o rozroście na wielu płaszczyznach, bo np.: wzrost liczby piratów to konieczność konstruowania nowych okrętów (coraz lepszych, większych, lepiej uzbrojonych), liczna grupa piratów zmusza do produkcji odpowiedniej ilości żywności, zapewnienia im lokum i rozrywki. To wszystko wymusza posiadanie wielu jeńców, bo ktoś ma na to harować, gromadzić budulec, wytwarzać uzbrojenie, robić za tragarzy, itp.



Rozwój siły zbrojnej także odbywa się dwutorowo, bo oprócz szkolenia piratów i wysyłania ich na "łowy" na otwartym morzu, należy zatroszczyć się o zabezpieczenie wyspy, gdyż na pewno znajdą się chętni, aby skubnąć coś ze zgromadzonych na niej kosztowności. Tak jak w przypadku statków (jest ich w sumie sześć), tak i w wypadku budowli defensywnych panuje spory dobrobyt, więc jeśli tylko poważnie myślicie o utrzymaniu się w branży i macie dosyć kasy i jeńców, na pewno uda się tak przygotować obronę wyspy, że nikt nie odważy się wyciągnąć po nią łapy.



Zakładając sytuację, że wszystko dzieje się dobrze, baza zabezpieczona, piraci zwerbowani, a flotylla "na chodzie", można spokojnie przystąpić do organizowania wypraw. Są one o tyle istotne, że zasilają nasz budżet, a także pozwalają pozyskiwać jeńców. Jeńcy oprócz oczywistego przeznaczenia do pracy, bywają niezłą monetą przetargową w dyplomacji.



No tak, życie człowieka parającego się zbrodnią to ciężki kawałek chleba i momentami osiwieć można, choć to i tak lepsze od całkowitej utraty głowy (dosłownie i w przenośni). W każdym razie sen z powiek spędzać będzie Wam wiele spraw, ale na pierwszy plan wysuwają się: troska o wysoki poziom zadowolenia podwładnych i wysoki poziom zrezygnowania jeńców. W wypadku tych pierwszych nie ma, co żałować grosza na wszelakie rozrywki, ale dostosowane do rangi pirata. A jak, nawet w tym świecie istnieją podziały na równych i równiejszych. Tak więc tawerny, szulernie, domy uciech cielesnych jak najbardziej wskazane, a nie można też zapomnieć o fortyfikacjach, bo wbrew pozorom, piraci w wolnym czasie uwielbiają spokój i bezpieczeństwo. W przypadku jeńców nasza działalność idzie w zupełnie przeciwnym kierunku, ale jest równie kosztowna i pracochłonna. Tych jegomości musimy całkowicie zdołować i zniechęcić do prób oporu i ucieczki. Powinni więc wszędzie widzieć szubienice, a po nocach mają się im śnić gotowe do pracy i fachowo obsługiwane sale tortur. Wyżej rzekło się coś o dyplomacji. Oczywiście nie ma tu mowy o ambasadorach i temu podobnych ceremoniałach, niemniej jednak ostrożną rozgrywką można sporo zdziałać. Wielkie mocarstwa (Hiszpania, Anglia, Francja) spojrzą na nas bardziej przyjaznym okiem, a przy okazji może skapnąć trochę dodatkowego grosza oraz pomoc w walce.



Kurcze, kiedy pierwszy raz odpaliłem grę, myślałem, że umrę na widok interfejsu. Gąszcz opcji - jak ja przez to przebrnę? No, na szczęście należę do w miarę cierpliwych osobników, więc jakoś się w końcu udało, ale przyznam, że nie bez problemów i kilku przekleństw.



Jeśli chodzi o grafikę i muzykę, to są one tak samo dobre jak w poprzedniej części "Tropico". W sumie można powiedzieć, że grafika nie zestarzała się ani trochę i mimo tego, że to jedynie 2D, to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Może poza nielicznymi detalami, ale takie usterki można znaleźć w przypadku każdej gry. Muzyka buduje doskonały nastrój do rozgrywki, przez co staje się doskonałym tłem dla pirackiego procederu, jaki uprawiamy na monitorze.



Tu będzie krótko i na temat. Jeśli lubicie strategie, a na dodatek nie jest Wam obojętna jakość oprawy audiowizualnej to "Tropico 2" jest doskonałym wyborem. Jak dla mnie gra jest naprawdę rewelacyjna i mogę ją z czystym sumieniem polecić fanom gatunku.



MadMan

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | wyspy | wydawca | city | zatoka | piraci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje