Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

The Punisher - PS2

Producent: Volition Inc.

Reklama

Wydawca: THQ Inc.

Dystrybutor PL: CD Projekt

Platforma: PC, PS2, Xbox

Rodzaj gry: gra akcji / TPP

Data wydania PL: 7 kwietnia 2005

Ilość graczy: 1

Wykorzystuje: kartę pamięci

Ocena: 6/10



"The Punisher" to najbrutalniejsza, najokrutniejsza i najbardziej krwawa gra, z jaką miałem ostatnio kontakt. I nie chodzi to o samą krew przelewającą się w tej grze w ilościach, które pozwoliłyby na wypełnienie jednego, średniej wielkości jeziora, ale raczej o sposoby dręczenia przez Punishera swoich ofiar. Chciałem początkowo sprezentować "The Punishera" mojemu małemu kuzynowi, ale po dwóch rozdziałach stwierdziłem, że ta gra może poważnie zwichrować jego młody, nieskażony grami komputerowymi umysł. Swoją drogą to nie mam pojęcia, jak przy tej całej nagonce na brutalne gry komputerowe, jaka ma ostatnio miejsce na całym świecie, "The Punisher" został dopuszczony do sprzedaży. Zapewne uznano, że przemoc w wykonaniu Punishera na przestępcach jest w jakiś sposób usprawiedliwiona. Wszak Punisher to Frank Castle, były policjant, któremu gangsterzy zabili rodzinę, a on stał się "mścicielem" szukającym zemsty i sprawiedliwości. Wprawdzie gra jest oznaczona znaczkiem M (mature - dorośli) przez organizację ESRB, czyli dostępna dla młodzieży od 17. roku życia (w Polsce od 18 lat), jednak ja osobiście uważam, że jest stanowczo zbyt brutalna, a fantazja twórców posunęła się momentami poza granice dobrego smaku...



"The Punisher" to klasyczna trzecioosobowa strzelanka. Fabuła gry to retrospekcja. Frank zostaje zatrzymany po dokonaniu swojej zemsty i podczas przesłuchania na policji zdaje relację ze swojej krwawej ścieżki, podczas której mścił się na zabójcach swojej rodziny, eliminując wszelkie zło, jakie nawinęło mu się pod rękę i oszczędzając postronnych obserwatorów. Tak więc Frank fika, rzuca się na boki, strzela i sam przyjmuje kule na klatę i jeszcze raz strzela. A ma czym strzelać. W jego klitce, w pancernej szafie schowany jest arsenał, jakiego pozazdrościć może mu oddział komandosów Gromu: pistolety (od "filigranowych" Glocków po Eagle 357 Magnum), wszelkie rodzaje SMG, shotguny, karabiny maszynowe, jak M4A1, snajperskie, aż po granaty, wyrzutnie rakiet oraz miotacze płomieni. Nie wszystko jest jednak dostępne od razu, co cięższych pukawek trzeba się po prostu dorobić. Frank uznał, że nie wyciągnie od razu rakietnicy, by pomścić swoją rodzinę, a za to będzie się powoli bawił w zabijanie... Frank może także wykorzystywać do bicia zbirów różne przedmioty, które przypadkowo nawiną mu się pod rękę, jak na przykład kije bejsbolowe czy tak zwane pospolite gazrurki. Tutaj jednak w grze występuje zasadniczy błąd, który nie pozwala Frankowi okładać kijem delikwenta, aż ten wyzionie ducha. Po jednym uderzeniu, przedmiot wypada z ręki naszego bohatera, co najmniej jakby był nie koszerny, w przeciwieństwie do broni palnej. Cóż, można by się zgodzić z takim myśleniem - pałka to broń zwykłego krawężnika, a Frank był przecież inspektorem i jako taki nie zniży się do poziomu zwykłego mundurowego - to równało by się z degradacją. W każdym razie kijem można uderzyć raz, a potem trzeba sięgnąć po mocniejsze argumenty, ewentualnie delikwenta... złapać.



A trzeba przyznać, że los zbira, który trafił w ręce Punishera jest godny pożałowania. Punisher, jako były inspektor Frank Castle, szczególnego hopla ma na punkcie przesłuchiwania każdego złapanego "podejrzanego", i to nie metodą na "dobrego" policjanta, ale raczej na "złego". Dla zwykłych żołnierzy mafii Frank ma składający się z czterech opcji, niezwykle skuteczny "zestaw do przesłuchań". Duszenie, walenie podejrzanym o ziemię, straszenie bronią oraz klasyczny zestaw ciosów zmiękczających na korpus, głowę oraz najważniejsze części ciała. Przesłuchiwanie to jednak nie taka prosta sprawa, bo oprócz wyboru sposobu trzeba jeszcze utrzymywać przesłuchiwanego pod presją (za pomocą analogowych gałek), tak aby ten załamał się i wyśpiewał wszystko, co wie. Mała pomyłka w sile ciosu lub rzucie o beton, albo zbyt mocne naciśnięcie spustu spowoduje, że przesłuchiwany zabierze wszystkie informacje do grobu. A o to nam przecież nie chodzi - Frank za takie akcje jest każdorazowo ukarany utratą punktów. Co innego pomyślne przesłuchanie, za to Frank dostaje nagrodę w postaci punktów oraz reperacji nadwątlonego życia.



Oprócz standardowych metod przesłuchania dostępny jest też "special interrogation mode", czyli tak zwany "spontan". Frank łapie kolesia obok okna i nagle nachodzi go ochota, aby postraszyć go jakoś niecodziennie, na przykład próbując wyrzucić go z IV piętra na ulicę. A jest to jeden ze spokojniejszych sposobów na przesłuchanie. Do bardziej hardkorowych należą: rażenie prądem, piłowanie piłą tarczową, przypalanie na wolnym ogniu, zgniatanie w prasie do złomu itp. Jak już wspominałem, pełen "spontan" - wyobraźnia Franka jest praktycznie nieograniczona, a specjalnych metod przesłuchania jest w całej grze ponad kilkadziesiąt. Jeżeli przedobrzymy z presją w "special interrogation mode", to podejrzany zostanie uśmiercony w dosyć spektakularny sposób, który nam będzie dany oglądać jako zwolniony i zamazany obraz - później wystarczy powiedzieć: "nie przypominam sobie", co jest świetnie znane z zeznań świadków przed komisją śledczą ds. Orlenu.



Na zeznaniach Frank "nie przypomina sobie", jednak tak naprawdę rzezał rzezimieszków ostro, dostając za co ostrzejsze akcje ekstra punkty, które potem zamieniał w swojej kryjówce na medale (a jakże, przecież to były policjant), a te na dodatkowe zdolności oraz nową broń. Czym więcej zabitych "bad guys", tym więcej punktów, medali... itd. Jednak rywalizacja jest z góry przesądzona. Punisher jest kuloodporną maszyną napędzaną na zemstę, a w dodatku może sobie pomagać aktywując tak zwany "sloughter mode" - tryb rzeźnika (zabawne, myślałem, że był policjantem, ale może nie ma różnicy), w którym inwentarz żywy zostaje spowolniony, tak aby Punisher mógł łatwiej dokonać krwawej roboty.



Przeciwnicy są silni, szkoda tylko, że ich jedyną siłą jest nieograniczona liczebność. Zasadniczo to ona sprawia Frankowi trudności w posuwaniu się do przodu w kolejnych poziomach. Wydaje się, że gangsterzy wystawiają się po kulkę tylko po to, aby rosnąca sterta ich zwłok utrudniła przejście Punisherowi. Zasadniczo to nie ma się czym podniecać - jeżeli ta gra jest adresowana do osób powyżej 18. roku życia, to raczej nie wróżę jej wielkiego sukcesu - banalna rozgrywka, której jedynym atutem jest skumulowana dawka przemocy może odpowiadać raczej młodzieży w wieku 15 lat i mniej, ale oni przecież nie kupią tej gry, prawda? Ostatecznie mam problem w ocenie tej gry. Dla mnie jest ona zbyt banalna i popaprana na jakąś rozsądną ocenę, ale wiem, że wielu z Was nie patrzy na gry komputerowe w ten sposób - to nie ma być łamigłówka, tylko rozrywka i najlepiej mocna. "The Punisher" mocny jest z całą pewnością, ale czy nie zabraknie Wam zapału, aby zobaczyć wszystkie "special interrogation mode" i dobrnąć do końca tej chorej przygody? Mnie zabrakło...



Siwy

Dowiedz się więcej na temat: Guardian | Platforma Obywatelska | Xbox | dystrybutor | wydawca | frank szwajcarski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje