The Plan

Producent: EKO Software
Wydawca: Monte Cristo
Dystrybutor PL: Licomp Empik Multimedia
Rodzaj gry: akcja / przygoda / RTS
Data wydania: 28 kwietnia 2006
Wymagania sprzętowe: Pentium 2 GHz, 256 MB RAM, akcelerator 3D z 64 MB RAM zgodny z Directx 9.0, Windows 2000/XP
Cena detaliczna: 49,90 PLN
Ocena: 6/10

Robert Taylor jest jednym z najlepszych złodziei na świecie. Pewnego dnia zostaje zdradzony. Trafia do więzienia na pięć długich lat, gdzie powoli i dokładnie obmyśla misterny plan zemsty. Pomożesz mu?

Plan...

Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym, czy którykolwiek z twórców gier w końcu poruszy interesujący i ciekawy temat, swoim charakterem tak podobny do genialnego "Ocean's Eleven" czy dobrego "Italian Job"? Genialny plan, wielkie wyzwanie i finał tak nieprzewidywalny, że aż niemożliwy. Wymyślne gadżety, złożona strategia, karkołomne ewolucje i prawdziwie niemożliwa misja. Czy "The Plan" ma szansę sprostać naszym niespełnionym marzeniom? Przyjrzyjmy się...

Fabuła to zlepek, dobrze znanych nam, filmowych i ciałkiem klimatycznych motywów. Oto bowiem dwóch najlepszych na świecie włamywaczy i złodziei - Stephen Foster i Robert Taylor - w czasie kradzieży bezcennych dzieł Rembrandta nagle staje po dwóch stronach barykady. Nasz główny bohater, Robert, zostaje wystawiony przez partnera i tym samym schwytany przez wymiar sprawiedliwości. Na szczęście Taylor to "chłopak nie z pierwszej łapanki". Odsiadując pięć lat swego życia, siedząc w obskurnej celi, przez te sześćdziesiąt miesięcy obmyśla plan zemsty. Sposób, aby wyrównać rachunki z byłym partnerem oraz dwulicowym zleceniodawcą...

Same przerywniki filmowe przybliżające nam wydarzenia, początkowo wydawałoby się ciekawej fabuły, są zrobione w komiksowym i całkiem udanym stylu. Szkoda, że "jedynie" fabuła jest do bólu przewidywalna - pozbawiona jakichkolwiek zwrotów akcji nuży i męczy bezlitośnie.

Innowacje

Muszę przyznać, że tytuł ten poruszył kilka ciekawych kwestii związanych z samym systemem rozgrywki, to niemniej jednak o świeżych i nowych pomysłach możemy od razu zapomnieć.

Przede wszystkim sam ekran został podzielony na trzy mniejsze, tak aby cały czas, w czasie rzeczywistym, mieć kontrolę nad innymi partnerami samego Taylora. Po co nam to? Otóż nie ma takiej możliwości, aby ukończyć jakąkolwiek misję za pomocą jednej postaci. Każda bowiem posiada inne, charakterystyczne dla siebie umiejętności oraz gadżety, tym samym jedynie sprawne manewrowanie trzema postaciami na raz może doprowadzić nas do celu oraz sukcesu danej misji. Samych członków zespołu mamy aż siedmiu, i tak np. nie uda Ci się sfotografować pewnej miejscówki bez wcześniejszego odwrócenia uwagi samych strażników. Jak tego dokonać? Piękna, wysoka, ale przede wszystkim ponętna członkini złodziejskiej ekipy na pewno ma o wiele większe szanse w tej materii niż jakikolwiek inny uczestnik złodziejskiej zemsty...

Kolejną sprawą są całkiem udane i interesujące gadżety, jakie mogą nam pomóc w ciężkim żywocie włamywacza. Oprócz różnego rodzaju łamaczy kodów, okularów na podczerwień, kamer i palmtopów, otrzymaliśmy nawet robota, dzięki któremu łatwiej będzie nas zlustrować interesującą nas lokację. Ich działanie, cel oraz sposób wykorzystywania jest całkiem atrakcyjny, grywalny, a na pewno zróżnicowany. Choćby z tego powodu, że wykorzystanie kolejnego sprzętu wiąże się z ciekawymi i całkiem wymagającymi mini-gierkami.

...niedoskonały

To tyle jeśli chodzi o "niepewne zalety" tego, wydawać by się mogło ciekawego tytułu. W niemal każdym momencie gry, mimo ogromnych prób czerpania przyjemności z "szarpania" w ten produkt, towarzyszyła mi jedna myśl. Praktycznie od początku do końca gracz ma wrażenie, że panowie z EKO Sofware poszli po najmniejszej linii oporu. Zapomnij o takich ewolucjach, jak chociażby możliwość skakania u jakiejkolwiek z postaci - w tej grze to jedynie zlepek beznamiętnych wieloboków, gdzie finezja dawno wyjechała na wakacje. Nie inaczej jest z zapowiadaną nieliniowością, gdzie jedyną możliwością, jaką rzeczywiście otrzymamy w tej produkcji, jest fakt: czy przeciwnika, którego udało nam się zajść od tyłu, mamy zastrzelić, czy ominąć. O interakcji z otoczeniem nawet nie wspominam. Jedynie te elementy, które programiści wyznaczyli do zniszczenia, uda nam się w jakikolwiek sposób uszkodzić. Inne składniki wystroju wnętrz, nawet te wydawałoby się najbardziej narażone na uszkodzenia - takie jak porcelana, ekran monitora czy szyby w oknach - mają tutaj swoją niezniszczalną formę.

Czas stanął w miejscu

"The Plan" to istna podróż w czasie. Na nasze nieszczęście w stronę tej zamierzchłej, ponurej przeszłości. Wygląd tej gry to moim skromnym zdaniem "przynajmniej" skandal. Zarówno modele postaci, animacja, architektura poszczególnych poziomów, efekty, wydajność silnika - stoją w porównaniu z "dzisiejszymi" tytułami na bardzo mizernym poziomie. Być może gdybym zakupił ten tytuł kilka lat temu, byłbym wniebowzięty, jednak dzisiaj żałuję, że dochodzi do takich profanacji smaku i wyobraźni.

Od strony dźwiękowej "The Plan" prezentuje jeszcze gorszy poziom. Muzyka jakby tworzona w zaciszu piwnicy jakiegoś kilkulatka: poszczególne dźwięki wystrzałów, otwieranych drzwi czy nawet kroków nijak mają się do rzeczywistości; tak i wypowiadane kwestie przez głównych bohaterów przywodzą na myśl najgorsze, brazylijskie telenowele. Banalnie i bez emocji.

Nie można również pominąć kwestii lokalizacji samej gry, która udała się, to fakt - jednak mimo usilnych starań ekipy lokalizacyjnej tego mizernego tytułu nie dało się uratować.

Nie, bo po co..

Marzył mi się świetny tytuł traktujący o ciekawym życiu wyrafinowanego złodzieja, a otrzymałem gromadę bezdusznych wieloboków. Chciałem intrygi na miarę dzieła Stevena Sodenbergha, a doświadczyłem banalnej historyjki. Pragnąłem zagrać w wymagający i ładny tytuł, a natrafiłem na bezmyślną, ograniczoną i bezsprzecznie brzydką produkcję, gdzie dźwięczny tytuł "The Plan" miał zapewne na kanwie rewelacyjnego "Plan Doskonały" Spike'a Lee odnieść niepodważalny sukces. Tak się jednak nie stało i mam nadzieję, że nie stanie, a Was, drodzy gracze, szczerze przestrzegam przed tym tytułem, bo to jedynie strata czasu i wyrzucenie pieniędzy w przysłowiowe błoto...

AFrO

Dowiedz się więcej na temat: przygoda | Guardian | multimedia | gadżety | robert | dystrybutor | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje