Świątynia Pierwotnego Zła

Producent: Troika Games

Reklama

Wydawca: Atari

Dystrybutor PL: CD Projekt

Gatunek: RPG

Data wydania PL: 19 lutego 2004

Wymagania sprzętowe: PIV 1,7 GHz, 256 MB RAM, CD-ROMx8, karta dźwiękowa zgodna z DirectX 9.0b, karta graficzna z min 64 MB RAM zgodna z DirectX 9.0b , Windows 95/98/2000/ME/XP, 1,1 GB wolnego miejsca na twardym dysku

Cena detaliczna: 129 PLN

Ocena: 7.5/10



Oto mamy "Świątynię Pierwotnego Zła", której twórcy zerwali z eksploatowanym ostatnio Forgotten Relams i przeprowadzili się do świata Greyhawk. Jest to najstarszy świat, ale jak do tej pory nie miał okazji zagościć na komputerach. "Świątynia Pierwotnego Zła" została oparta o najnowsze zasady trzeciej edycji Dungeon & Dragons - przez wielu zwaną również edycją 3,5, a to z racji na liczne poprawki i ulepszenia. Zgodnie z regułami systemu, walka odbywa się w turach. W zasadzie ta wiedza nie jest potrzebna do gry i nie musicie mieć najmniejszego pojęcia o rzutach, klasach pancerza itp., aby wyruszyć na spotkanie przygód. Z drugiej strony dla pełnego obrazu taka wzmianka jest niezbędna...



Fabuła gry jest bardzo interesująca. Oczywiście jest tytułowe "ZŁO", z którym zmierzycie się w przeciągu tych kilkudziesięciu godzin przeznaczonych na ukończenie "ŚPZ" (przy okazji powiem, że najnowsza produkcja Troiki nie należy do najdłuższych), i jest drużyna śmiałków mających spuścić łomot czarnym charakterom. Plugastwa łazi po tym świecie sporo, więc i roboty dużo, ale warto. Przecież ktoś musi ocalić świat.



Przed wieloma laty na w krainie Flanaess, w pobliżu osady Nulb i miasteczka Hommlet, pojawił się zły demon. Szybko zaskarbił sobie rzesze wypaczonych wyznawców, co zaowocowało powstaniem kultu. Oddający cześć demonowi kapłani wznieśli nieopodal Nulb świątynię, w której miały odbywać się mroczne rytuały i ceremonie. Wkrótce kultyści opanowali okoliczne włości, zaprowadzając rządy tyranii i chaosu. Wojna była nieuchronna. Po wielu krwawych bitwach wojska dobra odniosły zwycięstwo, wypalając chwast herezji i burząc świątynię, która po krótkim czasie stała się jedynie wspomnieniem... aż do dzisiaj.



Niedawno okolice wioski Hommlet zaczęły przemierzać liczne grupy bandytów oraz tajemniczych postaci. Plotka głosi, że nieczyste siły gromadzą się w ruinach kilka staj od Nulb. Tożsamość podejrzanych wędrowców pozostaje taką samą zagadką, jak cele ich zebrań. Niektórzy z nich przedstawiają się jako poszukiwacze przygód, inni jako pogromcy potworów i strażnicy prawa, lecz nikt nie może być tego pewien.



Po obejrzeniu intra i ustawieniu opcji czeka Was standardowa procedura przygotowania drużyny. Opcje konfiguracyjne są doskonale znanym zestawem: wygląd, rasa, płeć, profesja, zdolności specjalne. W przypadku umiejętności mamy do rozdzielenia 25 punktów lub - jeśli wolicie - rzuty kostką, które potrafią zaprocentować większym zyskiem punktów niż rozdział z przydzielonej puli. Jak w większości gier tego typu, dla leniwych lub słabo zorientowanych przygotowano gotowe postaci, które wystarczy dołączyć do drużyny. Charakter drużyny wpływa na uruchomienie jednego z kilku (dokładnie dziewięciu) dostępnych rozpoczęć gry. Jak przekonacie się później, to kim i jak gracie ma także wielki wpływ na przebieg przygody. Okaże się, że np.; inteligencja i reputacja postaci ma niebagatelne znaczenie w rozmowach z napotkanymi postaciami.



Walka jest nieunikniona, a musicie wiedzieć, że na swej drodze spotkacie mnóstwo okropnych kreatur. Większość z nich pałęta się po świecie w większych kompaniach, a niektóre nawet w pojedynkę potrafią napsuć krwi. Na szczęście nasza drużyna stanowi dość dużą siłę, a odpowiednia kombinacja oręża, magii i taktyki powinna wystarczyć do pokonania każdego wroga. W "Świątyni Pierwotnego Zła" zastosowano system walki turowej zapożyczony z "Fallouta". Dla mnie osobiście jest to wielki plus, gdyż walka przestaje być bezmyślną rzezią, a przeistacza się w pojedynek, w którym do szczęśliwego zakończenia potrzebna jest zazwyczaj odrobina finezji. Szkoda tylko, że nie udało się uniknąć kilku potknięć utrudniających prowadzenie potyczek z przeciwnikami, ale także zwyczajnego przemieszczania drużyny. Zdarza się, że poszczególne postaci "blokują się" na przeszkodzie i opóźniają w ten sposób marsz reszty kompanów. Drużyna kiepsko radzi sobie z utrzymywaniem szyku w trudniejszych warunkach terenowych, co zwykle prowadzi do rozdzielenia jej członków. Nie musze tłumaczyć, że w razie natknięcia się na przeciwnika kończy się to masakrą postaci będących w przodzie.



Na uwagę zasługuje znakomicie przygotowana misja treningowa. Wprowadza ona do świata gry poprzez objaśnienie obsługi interfejsu, prezentując poszczególne umiejętności postaci, sposoby walki, itd. Przy okazji muszę wspomnieć, że bardzo podoba mi się okrągłe menu, pojawiające się po kliknięciu na postaci. Jest ono podobne do tego jakie poznaliśmy w "NWN" z tą różnicą, że poszczególne opcje to rozwijające się szprychy koła. Oczywiście takie rozwiązanie znacznie ułatwi sterowanie postacią i wydawanie jej poleceń, a trzeba pamiętać, że jest z czego wybierać.



Nastrój gry buduje niezła grafika, przyzwoita muzyka i sposób narracji. Tym razem zrezygnowano ze środowiska 3D, z którego słynął np.: "Neverwinter Nights". Dla jednych to wada, dla innych - zaleta. Wszystko kwestią gustu, a o tych - jak wiadomo - się nie dyskutuje. W dwuwymiarowym świecie umieszczono bardzo ładnie wykonane i płynnie animowane postaci.

Nasze przygody rozgrywają się w bardzo zróżnicowanych i dopracowanych lokacjach. Mamy tu rozświetlone słońcem, sielskie okolice, jak również przerażające zaułki i mroczne podziemia. Każda z nich to popisowe wręcz wykonanie pełne rozmaitych efektów nadających grze życia. Nie zabrakło tu rozmaitych efektów świetlnych, a także ruszających się na wietrze liści i trawy. Towarzystwo z drużyny zostało odziane w typową dla swojej profesji odzież, więc nie ma problemu z rozpoznawaniem postaci. Ponadto mamy trochę fajnych efektów towarzyszących magicznym wyładowaniom. I to w zasadzie wszystko. Jeśli czekaliście na jakieś rewelacje i wodotryski, to nic z tego. Wykonanie na bardzo dobrym poziomie nie zawsze oznacza pełnię radości. Tu jest trochę jak z rzemieślnikiem, który robi świetne rzeczy, ale artystą to on nie jest.



Gra został wydana w pełnej, polskiej wersji językowej. Słyszymy tu głosy takich aktorów, jak Piotr Fronczewski, Adam Ferency i Paweł Wawrzecki. Narracja w wykonaniu Fronczewskiego musi być miła uchu każdego fana RPG. Jeśli graliście w "Baldurs Gate 2", to zapewne pamiętacie, jaki nastrój powstał dzięki głosowi tego aktora. Tutaj jest bardzo podobnie. Wiele wątków gry jest nam opowiadanych jak stare legendy. Czujemy się wtedy jakbyśmy siedzieli przy wielkim kominku i wsłuchiwali się w opowieść świadka wydarzeń. Szkoda tylko, że muzyka nie dopełnia tego obrazu. Chociaż nie można o niej powiedzieć, że jest zła, to na wielkie pochwały także nie zasługuje i daleko jej do cudownych soundtracków znanych z innych produkcji tego gatunku.



Nie wiem jak Wy, ale dla mnie jakość wydania jest bardzo istotnym elementem. Nie ukrywam, że lubię dostać fajnie wydaną i zaopatrzoną w dodatki grę. W przypadku "Świątyni Pierwotnego Zła" wszystko jest jak należy. Wydanie jest efektowne, a w pudełku znajdziecie:

  • 2 CD z grą "Świątynia Pierwotnego Zła",

  • Bonus CD z bardzo rozbudowanym poradnikiem wzbogaconym o 25 map i opisującym wszystkie aspekty gry,

  • Książka "Świątynia Złych Żywiołów", z fabułą bezpośrednio związaną z tą przedstawioną w grze,

  • Mapa przedstawiająca świat gry,

  • Karta pomocy podręcznej,

  • Obszerna instrukcja (156 stron)



    Na zakończenie należy się krótkie podsumowanie, więc chciałbym przede wszystkim pochwalić CD Projekt za wyśmienitą polonizację oraz bardzo bogate wydanie. O samej grze można powiedzieć, że jest to przyzwoita, ale niestety nie przełomowa produkcja. W zapowiedziach wszystko wyglądało wręcz cudnie, ale konfrontacja z rzeczywistością sprawia, że czar szybko pryska. Nie można powiedzieć, że sprawiają to błędy, jakie przytrafiły się producentom, gdyż są to drobiazgi. Zwyczajnie czuć pewien niedosyt, bo potencjał był i należało go tylko należycie spożytkować. Była szansa na o wiele lepszą grę. Wydaje mi się, że mimo przejścia do świata Greyhawk, zmiany systemu walki, niezłej oprawy graficznej "Świątynia Pierwotnego Zła" nie spełniła pokładanej w niej nadziei.



    MadMan

  • Dowiedz się więcej na temat: karta | świat | dystrybutor | Atari | wydawca | świątynia

    Reklama

    Najlepsze tematy

    Reklama

    Strona główna INTERIA.PL

    Polecamy

    Rekomendacje