Pad - Double Vibration

TEST: Pada "Double Vibration" firmy Technology Innovation

Reklama

Mam znajomka, który śmie twierdzić, że jeżeli w padzie da się (jeszcze) wcisnąć wszystkie guziki to jest on O.K. Gdybym w ten sposób miał podchodzić do testów, to rubryka ta nie miałaby sensu istnieć, ponieważ wielu graczy przywiązuje ogromną wagę właśnie do tego małego urządzonka zwanego kontrolerem.
I nie ma się czemu dziwić, skoro to od niego zależeć będzie komfort naszej rozrywki. Ktoś niegłupi kiedyś powiedział, że pad musi leżeć w łapskach jak ulał, bo dopiero wtedy będziemy w stanie całą swoją uwagę poświęcić akcji na ekranie. Stawiam mu browca i więcej nie gadam, tylko przystępuję do rozkładu na czynniki pierwsze mojej nowej zabawki firmy Technology Innovation (w tym numerze macie okazję zapoznać się z kierownicą produkcji tej samej firmy). Na opakowaniu pada widnieje duży napis Double Vibration. Lecz czy faktycznie drgania da się jeszcze bardziej porządnie odczuć niż w standardowym Dualu to zaraz zobaczymy - pomyślałem. Po wypakowaniu mym oczom ukazał się całkiem, całkiem wyglądający masywnie a zarazem efektownie nowy kontroler. Ładnie pozaokrąglane kształty i nowatorska linia podkreślają jego niezawodność w działaniu oraz odporność na katusze. Do jakości plastiku z którego wykonany jest pad nie mam żadnych zastrzeżeń . Dzięki przeźroczystej obudowie, bez rozbierania go, mamy okazję podpatrzeć w jaki sposób powstają wibracje. Gałki analogowe przybliżyłbym trochę do kciuków, ale oprócz tego nie można im nic zarzucić. Centrują się bardzo precyzyjnie, główki ich pokryte są delikatnie chropowatą gumą, przez co przyczepność palców jest znacznie lepsza a co za tym idzie sterowanie staje się dokładniejsze. Pad ten wyposażono w dwa tryby pracy: Digital oraz Dual Shock (Analog) przez co stanowi konkurencję dla firmowego osprzętu Sony (konkurencję również cenową!). Aby przebić licytację dorzucono funkcję Auto Fire. Za wadę można uznać złe opisanie tylnych klawiszy, na których nie widnieje dokładne oznakowanie tylko: 1,2 zamiast L1,L2 lub R1,R2. Doświadczonym graczom to nie przeszkodzi, natomiast początkującym może przysporzyć chwilę zamieszania. Poza tym "dwójki" mogłyby być trochę większe, go miejsca tam nie brakuje a komfort byłby podniesiony. Co tyczy się samych wibracji, to faktycznie przewyższają konkurencję. Drgania są naprawdę mocne i świetnie rozkładają się na kontrolerze. Pod tym względem wibracje Sony niestety pozostają w tyle. Jeśli chodzi o moje gusta to nie przepadam za krzyżakami wbudowanymi w koło, ponieważ męczą mój kciuk i już. Ale to tylko moje widzimisię, więc nie przywiązujcie do niego ogromnej wagi, tylko sami sprawdźcie jakie krzyżaki odpowiadają wam najbardziej.

Podsumowując, wypada stwierdzić, że jeśli szukasz do pary drugiego kontrolera to gorąco Ci go polecam, ponieważ w działaniu sprawuje się znakomicie, wśród kumpli wygląda bajerancko a dzięki jeszcze większym wibracjom służyć może koleżance jako professional vibrator.



MartineZ

Dowiedz się więcej na temat: firmy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje