Hard Truck: 18 Wheels of Steel

Producent: SCS Software

Reklama

Wydawca: ValueSoft

Dystrybutor PL: TopWare

Gatunek: symulator

Data wydania PL: 22 maj 2003

Wymagania sprzętowe: PIII 600 MHz, 128 MB RAM, akcelerator 3D 16 MB, 250 MB wolnej przestrzeni na dysku

Cena: 49 złotych

Ocena: 3.5/10



Zapewne każdy facet, przynajmniej raz w życiu, wyobrażał siebie za kierownicą kilkunastokołowej ciężarówki. Możliwość pokierowania takim pojazdem pobudza zmysły każdego kierowcy, a przemierzanie odległych stanów Zjednoczonej Ameryki to coś niespotykanego. Do tego produktu podchodziłem z dużymi nadziejami. Chociaż nie jestem wielkim fanem gier samochodowych, to symulacja amerykańskiego trucka przyciąga niczym magnes.



Zaczynamy od wyboru stopnia trudności, który charakteryzuje się odmiennym krajobrazem i trudnościami, jakie spotkają nas na drodze. Potem wystarczy tylko zawiązać firmę i za sprawą nowo zakupionego trucka wyruszyć w świat. Zaraz, zaraz - przedtem musimy zaopatrzyć się w jakieś towary. Przecież nie ma sensu wyruszać na wycieczkę z pustym przebiegiem, a za paliwo trzeba płacić. Zatem jedziemy do doku towarowego, gdzie przyjdzie nam przeglądnąć aktualnie czekające towary do przewozu. A są one różnej maści. Autorzy w sumie udostępnili nam 16 doków towarowych. Ponadto - nie wystarczy tylko podjechać, załadować towar i jechać w siną dal. Najlepiej byłoby skalkulować ryzyko przewozu z potencjalnym zarobkiem. Do tego paliwo, ewentualnie naprawa uszkodzeń. Nie wszystko pachnie pieniądzem. Jakby nie patrzeć - wyspać się też trzeba. Na panelu widocznym na ekranie będziemy informowani o liczbie godzin pracy. W przypadku ich skończenia najlepszy będzie postój i ucięcie sobie drzemki. No ale co, jeśli towary trzeba dostarczyć w odpowiednim czasie i na sen nie możemy sobie pozwolić? Cóż - będziemy narażeni na chwilowe zamykanie się powiek kierowcy. Jeszcze w dzień nie jest to zbytnio uciążliwe, niemniej - jadąc w nocy nic nie widać przez kilka sekund. Logiczne. Nietrudno wtedy o jakąś kolizję i uszkodzenie ciężarówki oraz towaru. A niektóre towary wymagają wyjątkowej ostrożności. Jeśli już szczęśliwie dojedziemy na miejsce i zaparkujemy naczepę w odpowiednim miejscu - wypada tylko udać się do kasy i odebrać należną nam gotówkę. Potem czas na zatankowanie, naprawienie uszkodzeń oraz długi sen.



Z czasem, gdy kieszeń grubo będzie wypchana dolarami, będziemy zmuszeni zakupić nowy sprzęt oraz zatrudnić dodatkowych ludzi do firmy. Szczególnym rarytasem jest osiemnastokołowe bydle. Wygląda imponująco! Całość możemy śledzić za pomocą sześciu kamer. Są one dobrze rozmieszczone. Bardzo przydatne okazują się boczne lusterka. Jadąc środkiem ulicy możemy mieć za sobą radiowóz, który nie będzie bezczynnie patrzył na Twoją ślamazarną jazdę środkiem ulicy. A właśnie! W czasie podróżny liczcie się z nader częstymi kontrolami ze strony policyjnych służb bezpieczeństwa drogowego. Zazwyczaj wypisują mandat za uniemożliwianie zważenia przewożonego ciężaru, zbyt dużą prędkość albo jazdę bez snu. Biorąc te trzy możliwości pod rozwagę trzeba liczyć się z niezłym mandacikiem.

Zajmijmy się teraz wykonaniem produktu. No cóż - z tym nie jest najlepiej. Wprawdzie wykorzystano kilka ciekawych pomysłów, ale zdecydowanie więcej nie zostało nawet rozpatrzonych. Przede wszystkim zapomnijcie o pobycie w barze szybkiej obsługi lub czymś podobnym, skoro kierowca nigdzie nie rusza się ze swojej maszyny i korzeniami przyrósł do siedzenia. Porozmawiać z kimkolwiek też nie sposób. Życia na ulicach nie ma w ogóle. Owszem, gdzieniegdzie widać sporo samochodów osobowych, jakiś autobus szkolny i kilka innych środków lokomocji. Ale ludzi żadnych. Miasta też niczym nie przyciągają. Wyglądają sztampowo i nic poza tym. Dobrze, że pokonując kolejne kilometry możemy zauważyć zmieniające się środowisko. Dobrano je adekwatnie do realiów. Irytować może fakt, iż autorzy nie dostarczyli żadnej innej zabawy prócz przewozu towarów z jednego punktu do drugiego. Po pewnym czasie staje się to monotonne i całą sytuację ratuje możliwość zapisania gry w każdym momencie. Bo jeśli byłoby inaczej, to wysiadam po jednym kursie. Niby jest możliwość kompresji czasu, ale to marny ratunek. Zachowanie na drodze też pozostawia wiele do życzenia. Twórcy zapewniali o wiernej symulacji jazdy, a tu niezła kiszka.



Najlepsze są kolizję, bo po prawdzie... ich nie ma! Owszem, można przywalić w pobliski pojazd, ale nie ma to żadnego efektu prócz wzrastającej liczby procent uszkodzonego towaru. A na blacie ani ryski! Wyobraźcie sobie stojącego na pasach motocyklistę, a zanim rozpędzonego, osiemnastokołowego trucka. Nie dość, że bardzo trudno tym wyhamować, to jeszcze przy kontakcie z motocyklem ciężarówka bardzo szybko zwalnia do minimum, a motor poza kilkucentymetrowym przesunięciem nadal stoi tak jak uprzednio. A w rzeczywistości... strach myśleć! I gdzie tu realistyka? Toż to są kpiny.



Czas na oprawę techniczną. Grafika nie jest najgorsza, ale do wysokich lotów brakuje jej daleko. Owszem, rozpościerający się krajobraz robi całkiem niezłe wrażenie, ale stojące nieopodal drogi drzewa przypominają zielone badyle. Ściany budynków są wręcz obskurne. Dobrze, że wygląd ciężarówek oraz innych pojazdów nieznacznie poprawia sytuację.

Oprawa audio jest lepsza. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy lubią ten typ muzyki, ale akuratnie ciężka muzyka nadaje się do tego produktu w sam raz. Natomiast gorzej z dźwiękami, co ujemnie wpływa na całokształt. Uszy cierpną przy kolizjach.



Grywalność, wbrew pozorom, jest niezła! Wspominałem, że nie da się grać się w to dłużej niż godzinę ze względu na towarzyszącą monotonię. Ale wystarczy kilka godzin przerwy i przyciąga znowu. Myślę, że to jest właśnie ten urok hard truck'ów.



Lokalizacji podjęła się firma TopWare. Przyznam szczerze, że zbyt wiele pracy to oni nie mieli. Głosu nikt podstawiać nie musiał, bo go w ogóle nie ma. A tekstu znowu nie tak wiele. Wymagania sprzętowe są całkiem duże, zwłaszcza, że grafika i inne aspekty nie zachwycają. Bez 128 MB RAM radziłbym nie przystępować.



I cóż tu rzec na koniec? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony chętnie zrugałbym twórców za niewykorzystane możliwości i nie przyłożenie się, ale z drugiej mamy możliwość zasiąść za sterem wymarzonych trucków. Tak sobie jednak myślę i dochodzę do wniosku, że to tylko ich urok mnie przyciąga, bowiem autorzy - summa summarum - niezbyt wiele pracy włożyli w swoje dziecko. Nawet przystępna cena, 49 złotych, nie zmienia mojego stanowiska. Sam pomysł to nie wszystko i basta!



Janek

Dowiedz się więcej na temat: symulator | dystrybutor | towary | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje