Grouch

Wydawca: Dinamic Multimedia

Reklama

Dystrybutor: TopWare

Data premiery: marzec 2001

Rodzaj gry: zręcznościowo/platformowa 3D

Wymagania: Pentium II-233, akcelerator 3D, 64 MB pamięci RAM, HDD, CD-ROM, system operacyjny Windows 95/98

Ocena: 7/10


"Grouch" to gra o miłości, dzielnym rycerzu i białogłowie o alabastrowej cerze... nieeeee... przesadzam. Tytułowy Grouch to umięśniony tępak,

bo inaczej się go nazwać nie da - no, powiedzmy "myślący powoli". Ów Grouch spotkał na swej drodze życiowej, w której głównym motywem było jedzenie,

spanie, poranne golenie się oraz zajęcia "na siłowni", kobietę z piersią cudną (bo dużą), która ni stąd ni zowąd zapukała do jego drzwi (kobieta rzecz jasna,

piersi nie pukają, chyba że są wzmacniane laminatem). Zwiedziony urodą Grouch wybrał się z piękną białogłową na spacer w kierunku pobliskiego urwiska skalnego,

by podziwiać zachód słońca siedząc na zwalonym pniu. Przyjacielskim kuksańcom i poszturchiwaniom pewnie nie byłoby końca gdyby nie pewna "ekipa", która przez

lornetkę wypatrzyła łatwą zdobycz (czytaj - kobietę Groucha). Szef "ekipy", nie myśląc wiele, wsiadł w swój bolid i pomknął kamienistą drogą w kierunku w/w

urwiska skalnego. Nim Grouch zdążył się zorientować jego ukochana już odjeżdżała w siną dal. Tak więc mamy do czynienia z pierwszym w historii gier podrywem

"na zachodnią furę". Cóż pozostało począć - Grouch wziął swój miecz i popędził za kochanką, by wytłumaczyć jej, że w garażu ma lepszy pojazd...



Tak mniej więcej przedstawia się historia początku gry, w której zakończenie jest tylko i wyłącznie zależne od gracza. Można albo wygrać albo zginąć marnie -

możemy więc powiedzieć, że gra ma bardzo nieliniową fabułę, rozwój sytuacji zależy bowiem ściśle od poczynań gracza. Niestety sama gra do najłatwiejszych

nie należy - wszędzie czają się niedobre ogry, przy których ogry z "Gumisiów" są niczym baranki. Pierwszy raz, kiedy stanąłem do walki Grouch kontra Zły Ogr,

nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oglądam film "Monty Python i Św. Graal" i akurat trafiłem na scenę pojedynku z Czarnym Rycerzem. Machnałęm mieczem i ogrowi

odciąłem rękę. Nie zrażona tym bestia atakowała mnie dalej. Odciąłem mu drugą rękę i w tym momencie dostałem kopniaka. Ożeszty! Po odcięciu nóg w normalnej grze

byłoby po walce - nie nie, nic z tego. Ogr zaczął czołgać się w moim kierunku i po chwili mnie ugryzł...



Gra napakowana jest humorem i to humorem w bardzo dobrym gatunku - nie ma tutaj tanich scen a la amerykański serial + podłożony w tle śmiech. Oprócz scen walki, opisanych

powyżej, jest też masę innych "zjawisk" - typu włączanie przez Groucha różnych urządzeń, przełączanie dźwigni itd.

Graficznie prezentuje się wszystko bardzo ładnie, ale nie powalająco. Co prawda rozdzielczości od 800*600 wzwyż, w 16 lub 32-bitowej palecie barw, ale teksturki

średnio wyszukane i jakieś takie kanciaste obiekty... I tutaj leży pies pogrzebany - na dzień dzisiejszy gry powinny mieć już nieco inną jakość

prezentowanej grafiki - dlatego ocena poleciała w dół. Muzyka i efekty dźwiękowe przeciętne, grywalność - cóż, jeśli ktoś lubi platformówki to całkiem ok.



Generalnie zwolennikom platformówek "Groucha" można polecić. Jeśli nie przekonałem Was do zakupu gry - może zrobi to demo, które można ściągnąć klikając

tutaj (38.5MB). A jeśli nawet demo wyda się zbyt słabe - cóż, pozostaje Tomb

Raider, w którym kierujemy nieco gorzej umięśnioną, ale równie ciekawą postacią.



Jurand

Dowiedz się więcej na temat: multimedia | dystrybutor | wydawca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje