Boarder Zone

Dobrych gier dotyczących coraz bardziej popularnego sportu jakim jest snowboard na PC'ta jeszcze nie było. Playstation ma swoją serię Cool Boarders, N64 ma 1080 Snowboarding a "blaszak" od niedawna ma Boarder Zone - i wierzcie mi opłacało się czekać. Grę wydała francuska firma Infogrames, znana z takich hitów jak stary już Alone In The Dark.

Reklama

Perfekcyjne dopracowanie programu widać już podczas "zwiedzania" menu. W tle widać filmik pokazujący mrożące krew w żyłach wyczyny snowboard'erów, a na pierwszym planie dostępne opcje. Jeździć możemy w kilku trybach: Arcade, Time Attack, Practice, Tournament - dla każdego coś miłego. Do tego oprócz klasycznych zjazdów mamy do dyspozycji również 3 halfpipe'y, 3 skocznie, na których strzelamy najróżniejsze triki - od zwykych grab'ów aż po skomplikowane obroty o 1260 stopni połączone z innymi ewolucjami. Dostępna jest również opcja "ghost mode" - czyli wyścig z "duchem" który jedzie według Twojego najlepszego czasu.

Do wyboru mamy 6, zróźnicowanych pod względem zdolnośći, zawodników ( w tym 2 zawodniczki), dechy takich firm jak Salomon czy Rossignol. Ogólnie jest ok.

Tras jest w sumie 9 (3 dla alpine, 3 dla forest, 3 dla village - przy czym najtrudniejsze trasy "odkrywają się" dopiero kiedy wygramy odpowiednią ilość wyścigów), plus 3 skocznie i 3 halfpipe'y. Do każdej z nich możemy wybrać jeden z 4 warunków pogodowych - słońce, śnieg, zachód słońca oraz noc, dzięki nim każdy stok wygląda inaczej. Nocą trasy oświetlają olbrzymie latarnie, wieczorem powbijane w ziemię flary - efekt jest piorunujący. Wspominając o poziomach należy wspomnieć również o lokacjach w jakich będzie nam dane rozbijać się na desce - poczynając od wysokich krajobrazów alpejskich, poprzez lasy a kończąc na zjeździe przez środek miasteczka górskiego. Czasami nawet można jechać po oblodzonej szosie aby po chwili wrócić na stok. Nie zdziwcie się jak zobaczycie na trasie np. ratrak albo złamane drzewo. Dodatkowym plusem jest to, że możemy sunąć gdzie tylko nam się podoba - po przeskoczeniu przez bandę - można zabłądzić. Tak więc trasy są dopracowane na max.

Teraz wypadałoby wspomnieć o walorach graficznych - a jest o czym. To co widać na ekranie monitora jest przecudownie wykonane, znakomicie oteksturowane i oświetlone. Po zjeździe jest oczywiście możliwość obejrzenia replay'a, który wygląda po prostu kosmicznie.Aby w pełni rozkoszować się tym wszystkim na maksymalnych detalach trzeba mieć naprawdę dobry sprzęt - przydałoby się jakieś PIII no i 128MB RAM'u. Na PII400 64MB RAM'u można oczywiście grać jednak przy większej ilości zawodników na ekranie widać prawie slideshow. Boarder Zone obsługuje tryb Glide, Direct3D i obrzydliwy software mode - oczywiście najlepiej wszystko wygląda na pierwszym. Do tego możemy dobrać odpowiednią dla naszego PC'ta rozdzielczość.

Dźwiękowi również nie można niczego zarzucić - wszystkie odgłosy (dechy na śniegu, jęki przy upadkach itp.) są wykonane dość porządnie. Muzyka towarzysząca na stoku to ostry, łatwo wpadający w ucho punk-rock nagrany przez jakąś mało znaną kapelę.

Grę mogę polecić wszystkim miłośnikom białego szaleństwa - na pewno znajdą dla siebie dużą dawkę rozrywki. Jednak Ci którzy nie wiedzą co to snowboard (są tacy?) również będą zadowoleni i z pewnością spędzą przed monitorem kilkanaście godzin (jeśli nie kilkadziesiąt) zarzynając z tą maksymalnie miodną gierkę.

Andro

Dowiedz się więcej na temat: PlayStation Vita | cool | żona | trasy | snowboard

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje