Beat Up A Millionaire 2: Edycja Druga

Producent: Simon & Schuster

Reklama

Wydawca: Simon & Schuster

Dystrybutor PL: Lemon Interactive

Rodzaj gry: Logiczna

Data wydania PL: 5 kwiecień 2002

Wymagania sprzętowe: Pentium 133, 16 MB RAM, karta grafiki SVGA

Cena detaliczna: 19.90 PLN

Ocena: 7/10

Mieliście kiedyś ochotę "przyłożyć" w gębę jakiemuś bogaczowi bez żadnych tego konsekwencji? Tak? Macie okazję - choć tylko wirtualnie, ale zawsze to nie lada przyjemność dla pokrzywdzonych przez Los i zapomnianym przez Szczęście. W grze "Beat Up A Millionaire 2: Edycja Druga" możecie się okrutnie wyżyć na wybrańcach bogini Fortuny. Tylko elicie dane jest cieszyć się szelestem zielonych banknotów i zapachem najdroższych perfum, ale Wy możecie to zmienić, doprowadzając któregoś z bohaterów tej gry do bankructwa, przy okazji robiąc z jego twarzy coś na styl wesołego miasteczka. Należy jednak dysponować nie tylko szybką pięścią, ale także sprawną i lotną myślą. Niestety, nie miałem możliwości zapoznania się z "Pierwszą Edycją" tego tytułu, więc cała recenzja będzie dotyczyć tylko i wyłącznie tej wersji gry, i nie będzie nawiązywać do poprzedniczki.



"Beat Up A Millionaire 2" to połączenie parodii znanego telewizyjnego teleturnieju z treningiem bokserskim. Na początku gry ustalamy liczbę graczy - od jednego do czterech. Przy grze jednoosobowej zasady rozgrywki trochę się różnią. Po wybraniu naszego miliardera rozpoczynamy grę. Zaspany prowadzący przygotował nam mnóstwo pytań. Część logiczna rozgrywki polega na udzielaniu prawidłowej odpowiedzi na zadawane zagadki. Nic innego jak "Milionerzy" w komputerowym wydaniu. Jednak w przeciwieństwie do tego słynnego show nagrodą nie jest zdobywanie gotówki, lecz odbieranie jej naszym wybrańcom. Jest ich do wyboru pięciu - czterech mężczyzn i jedna kobieta. Wśród tej śmietanki towarzyskiej znajdą się: blond "piękność", która rzadko noc spędza w swoim łożu; szejk i właściciel niezliczonej ilości szybów naftowych; synek tatusia - "bananowy" studencina; wielkomiejski przedsiębiorca, który ciągle wszystkiego ma za mało; a także pewien blady informatyk, który bardzo przypomina właściciela firmy z Redmond sprzed kilku lat. Taki krótki przekrój przez dzisiejszą arystokrację - dla każdego znajdzie się jakiś wymarzony "chłopiec do bicia". W przypadku gry jednoosobowej naszym celem będzie poprawne odpowiadanie na zadawane pytania, dzięki czemu po każdej prawidłowej odpowiedzi będziecie mogli zdrowo "przyłożyć" naszemu faworytowi. Jeśli w show bierze udział więcej niż jedna osoba, to schemat się zmienia - musicie pierwsi znokautować reprezentantów rywali. Wachlarz ciosów nie jest zbyt rozbudowany, ale czasem trafi się nam jakiś dodatkowy przedmiot w prezencie, którym poprawimy wystrój twarzy naszych miliarderów. Nic tylko prawidłowo udzielać odpowiedzi - a zaznaczę, że pytań jest cała masa, są ciekawe i bardzo rzadko się powtarzają. Zasady gry, jak już wspominałem, są bardzo podobne do tych znanych z telewizyjnych "Milionerów". Podstawową różnicą, poza celem gry, są koła ratunkowe. Nie ma telefonu do przyjaciela, ani podpowiedzi publiczności, choć widać ją w tle. Zamiast tego autorzy gry umieścili "Koło Fortuny", które skomentuje nasz wybór, dzięki czemu możemy wycofać się z podjętej wcześniej decyzji, oraz opcję "Tchórz", która pozwala na zmianę pytania lub ewentualnie przekazanie trudnego zagadnienia naszemu przeciwnikowi.



Część logiczna jest bardzo przyjemna, towarzyszą jej pełne humoru wypowiedzi pana prowadzącego, pytania są ciekawe i mogą naprawdę sporo nauczyć. Mam małe zastrzeżenia jedynie co do ilości komentarzy, których jest zdecydowanie za mało, co powoduje, że już po kilku godzinach grania zna się je na pamięć. Swoją drogą niektóre teksty są nie na miejscu - czasem po udzieleniu prawidłowej odpowiedzi możemy usłyszeć komentarz następujący zazwyczaj po naszej pomyłce. Część zręcznościowa, czyli bicie naszych bogaczy, polega na jak najszybszym naciskaniu klawiszy, dzięki czemu spada na nich grad ciosów, a im więcej podbródkowych i sierpowych dostaną, tym więcej kasy stracą, a przecież o to chodzi!



Dużą zaletą gry jest oprawa dźwiękowa i muzyka. Cały czas towarzyszy nam schemat audio bardzo przypominający ten z programu prowadzonego przez Huberta Urbańskiego. Niewątpliwie nadaje to odpowiedniego klimatu grze. Odpowiednia intonacja dźwięków jest źródłem pewnego dramatyzmu, jaki powinien towarzyszyć takiemu widowisku. Dużą klasę i charyzmę ma w sobie sam głos prowadzącego - niejednym tekstem potrafi doprowadzić do śmiechu.



Gorzej już jest z grafiką. Pomimo tego, że jest bardzo kolorowa, to całość wyświetlana jest w rozdzielczości 640*480 i nie mamy opcji jej zmiany. Oprawa wizualna jest statyczna, bo czego tu się można spodziewać po grze parodiującej teleturniej TV. Według mnie autorzy mogli postarać się o lepsze animacje, gdyż w tym przypadku spisali się wyjątkowo słabo (chcąc czytać z ust prowadzącego musielibyśmy znać jakieś zapomniane narzecze plemion afrykańskich). Podobnie jest jeśli chodzi o reakcje "bitych" przez nas osobników - odchylenie, powrót do normalnej pozycji i czasami blok - te sekwencje składają się na animacje tej kwestii.



"Beat Up A Millionaire 2: Edycja Druga" nie jest grą przygodową, ani dynamiczną grą FPP - tak więc duże braki w jej graficznej prezentacji nie rzutują aż tak bardzo na całość. Ważne jest, że posiada ona dużą grywalność, sporą dawkę dobrego humoru, a także elementy, przy których "obudzą się" nasze szare komórki. Dodatkowym atutem przemawiającym za jej zakupem jest bardzo niska cena - 19.90 PLN. Szczerze polecam ją wszystkim, bez wyjątku. Zaznaczę jeszcze, że na płytce z "Beat Up A Millionaire 2: Edycja Druga" znajdziecie także grę "Euroman" - kolejne wcielenie nieśmiertelnego Pac-Man'a.



Wakabajaszi

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | pytania | wydawca | edycja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje