Airline 69: Powrót do Casablanki

Producent: Interactive Strip

Reklama

Wydawca: Redfire Software

Dystrybutor PL: MarkSoft

Gatunek: ekonomiczna / przygodowa / erotyczna

Data wydania PL: 5 lipca 2004

Wymagania sprzętowe: Pentium 200 MHz, 32 MB RAM, karta graficzna 4 MB, CD-ROM x 4, Windows 95/98/Me/2000/XP, DirectX 7.0

Wymagania wiekowe: 18+

Cena: 79,90 PLN

Ocena: 5/10



Wypromowany kicz często uważany jest przez masowych odbiorców za coś dobrego. Mógłbym w tym momencie rozpocząć kolejną nagonkę na ludzi z działu promocji i reklamy, którzy propagują korzystanie z tandety. Problem w tym, że czasami promotorami kiczu możemy być my sami, a konkretniej nasze wrodzone od wieków potrzeby, pożądania, o których na co dzień wstydzimy się mówić. Zakazany owoc, temat tabu - różnie to nazywamy, ale interpretujemy tak samo. Czytając ten wstęp, o czym myśleliście, na co mieliście ochotę? Piękne zwilżone aksamitnym balsamem ciała nagich pań i ich lepkie usta rozkosznie wołające o pomoc przy masowaniu jędrnych ud, piersi? Tego oczekujecie od "Airline 69"? Oczekujcie zatem dalej...



Casablanka - bez kaski nie ma laski

Na sam początek trochę ochłońmy i jak zwykle przedstawię wam zarys fabuły gry. Otóż przenosimy się na gorące piaski powojennej Nigerii, a właściwie do nieba - tam bowiem na początku zabawy znajduje się nasz bohater, Wayne Johnson, który zajmuje się pilotażem samolotów pasażerskich i towarowych. Jedną z jego zasad jest nie interesowanie się tym, co przewozi i kto jest jego klientem (powiało filmem "Transporter"). Dlatego właśnie pewnego dnia okazało się, że w jednej ze skrzyń ukryła się francuska tajna agentka, ChouChou - piękna szczupła blondynka z niemałym, atrakcyjnym tyłeczkiem i jeszcze większymi piersiami. Pani ChouChou wyciągnąwszy ukrytą broń, kazała Wayne'owi natychmiast zmienić kurs lotu na Casablankę, gdzie miała dostarczyć bardzo ważne dokumenty. Zaraz potem jednak latającą maszynę zaatakowały niemieckie Stukasy i Johnson po awaryjnym lądowaniu rozbij swój transportowiec. ChouChou opatrzyła bohaterowi rany i nie pytając o zgodę, zaczęła z nim uprawiać gorący seks na środku pustyni. Oboje się oczywiście w sobie szybko zakochali, udali do Casablanki i rozpoczęli wspólne życie, tzn. francuska panienka zajęła się wiecznym leżeniem w łóżku i baraszkowaniem z Waynem, który na co dzień musiał kombinować, jak zarobić następne setki dolarów, aby wreszcie móc spełnić ich wspólne marzenie - założyć linię lotniczą Airline 69.



Życie jest jak poker

Graliście może kiedyś w "Ibiza Babewatch"? Produkt ten ma kilka podobnych cech do "Airline 69". Pierwszą z nich jest fakt, że główny obszar stanowi mapa miasta (tutaj Casablanki, a później dodatkowych obszarów), po której się przemieszczamy, klikając w odpowiednie budynki. Wśród nich znajdują się hotele, rezydencja gubernatora, oczywiście kasyno, bazar, dom publiczny, więzienie etc. Trafiając w takie otoczenie zaraz po rozpoczęciu rozgrywki, nie wiemy, co tak naprawdę mamy robić. Wcześniej możemy jednak obejrzeć filmik pomocniczy, w którym holenderska modelka Sasha Woman wyjaśnia po trochu tajniki gry. Mimo to i tak większość zasad całej tej zabawy musimy poznać i zrozumieć sami. Cóż, najważniejsze to nie popaść w dół finansowy, a wtedy wszystko bardzo dobrze się ułoży. Najprostszy sposób na zarabianie mamony to wizyta w kasynie. Gra została tak głupio zaprogramowana, że dosłownie każdy może szybko zapchać swój portfel potężną ilością dolarów na zasadzie "save & load". Wygraną oferują nam takie gry, jak kości, rosyjska ruletka i karty - wszystkie zabawy przesiąknięte są odrobiną erotyzmu.



Gotówkę dostajemy również, handlując towarami, przy okazji targując się z innymi kupcami. Wątek ten jednak bardzo słabo oddziałuje na stan kieszonkowego i też prędko się nudzi. Producenci bowiem postanowili, że handel w grze obejmie z góry określone przedmioty (nie jest ich dużo), które z początku mogą nas bawić, ale po chwili zaczynają denerwować. Ileż razy można kupować i sprzedawać ciągle te same produkty? Jednym z towarów handlowych są informacje - niemalże każda osoba w Casablance ma nam coś do przekazania, ale musimy za to zapłacić. Później ew. ciekawostkę możemy puścić w dalszy obieg, otrzymując zawsze jakieś pieniądze. Niestety, bardzo często zdarza się, że ludzie chcą nam sprzedać notki, o których słyszeliśmy już kilka razy. W takich papierkach znajdują się informacje o niektórych personach działających w Casablance oraz o miejscach, które możemy później znaleźć na mapie Nigerii (np. opuszczony statek, wrak samolotu, wojsko...) i do nich zajrzeć.



Z biegiem czasu uda nam się otworzyć linię lotniczą (bardzo prostym sposobem, którego z przyczyn oczywistych nie zdradzę) i przejąć dom publiczny, pospolicie zwanym burdelem, o którego musimy troszkę dbać. Możemy jeszcze organizować nędznie przygotowane erotyczne show, ale kasy zawsze trochę przybędzie. Jeżeli chodzi o linię lotniczą, to po jej założeniu często zgłaszają się do nas klienci chcący gdzieś pofrunąć, tudzież przemycić jakiś towar. Tankujemy wówczas nasz samolocik, uzbrajamy go w broń przeciw niemieckim Stukasom i zapełniamy kilkoma paniami gwarantującymi miły wypoczynek ;). Później odbywamy lot przypominający zabawę z bardzo starymi gierkami gatunku shoot'em up, z tym że tutaj jest o wiele nudniej - maszyna po prostu leci wolno do przodu i czasem zestrzeli jakiegoś szkopa.



Właściwie to już opisałem wszystkie zasady panujące w grze, które poznaje się stosunkowo szybko. Wszelkie tajniki odkrywałem dosłownie w kilkanaście, góra kilkadziesiąt minut, co zdecydowanie jest złą informację dla producentów. Szkoda, bo na początku klimat i rozgrywka sporej części męskich graczy na pewno się spodoba. Później jednak wszystko odbywa się na zasadzie bardzo skostniałego schematu. Zaczyna się z przyzwyczajenia zarabiać gotówkę, nie zwracając uwagi na rzeczy najistotniejsze...



Seksmisja Casablanki

Nie ukrywajmy, że osoby, które sięgną po "Airline 69", głównie zainteresowane będą poziomem erotyki, jaki owa gra prezentuje. Prawda jest tak, że się na panach z Interactive Strip nieco zawiodłem. Rozpocznę może od tej holenderskiej modelki (Sasha Woman), której filmy przewijają się od czasu do czasu podczas rozgrywki. Nie myślcie sobie, że czekają na Was jakieś tryskające seksem scenki, bo jest wręcz przeciwnie. Przerywniki filmowe w ogóle nie są podniecające - po pierwsze modelka wcale do najpiękniejszych nie należy (kto ją w ogóle zatrudnił?!), po drugie cały czas się tylko głupio kręci w tych samych ciuchach, a po trzecie w ogóle nie słychać jej jęków, tylko śmieszną muzyczkę (wbrew pozorom wcale nie erotyczną). Na szczęście w trakcie trwania gry, w poszczególnych lokacjach (szczególnie w burdelowych pokoikach) można się trochę nawdychać podniecającej woni erotyzmu. Głównie jest to zasługa grafików, których rysunki przedstawiające skąpo odziane dziewczęta prezentują się bardzo miło. Do tego dochodzą jeszcze ładne odgłosy zabawianych panienek, ale z czasem się one nudzą (monotonia...). Pełna seksapilu wydaje się być zabawa z ChouChou - taka pamięciowa gierka, która pozwala odsłaniać coraz więcej ruszającego się ciałka. Późnej jednak potwierdzają się moje wcześniejsze słowa - że wszystko się zaczyna strasznie nudzić.



Rozbieramy to, co producenci ubrać zdołali

Szkoda, że oprócz panienek spotykanych w grze grafika "Airline 69" wygląda nie najlepiej. Za dużo lokacji tutaj nie znajdziecie, aczkolwiek te, które są dostępne, zostały wykonane dość przyzwoicie. Cieniutko natomiast prezentują się pomieszczenia 3D, a szczególnie wstawione do nich animowane rysunki postaci. Efekt skojarzcie sobie z kibicami siedzącymi na trybunach w "FIFIE". Bohaterowie mieszkający w Casablance zawsze wyglądają tak samo i przypominają swoją animacją kolorowe GIF-y na stronach internetowych. Na dodatek sporadycznie pojawiają się i znikają z różnych map, a przecież teleportacji w owych czasach nie było - żenada. Za bardzo śmierdzi mi to brakiem szacunku dla gracza i sporym niedbalstwem w okresie produkcji.



Seks w wielkiej wiosce

Myślałem, że od twórców słynnej produkcji "Wet: The Sexy Empire" oczekiwać będę mógł gry bardzo dobrej. Niestety, myliłem się - jest tylko przeciętnie. Po rozpoczęciu zabawy fabuła i gorące kobiety niewątpliwe nakręcą niejednego gracza, lecz na tym się skończy. Grze brakuje ciekawego rozwinięcia, jakichś większych atrakcji. Animowana i na dodatek schematyczna erotyka szybko się nudzi, jeszcze w tak dennie przygotowanym otoczeniu... Za wydanie "Airline 69" w Polsce odpowiedzialna jest firma MarkSoft, którą należy skarcić za wysoką cenę gry. 80 PLN to moim zdaniem zbyt wygórowana stawka jak na produkcję takiej klasy. Znacznie lepsze erotyczne zabawki widywałem w sieci za darmo, więc nie zachęcam was do kupna "Airline 69". Jeżeli mimo wszystko pragniecie popatrzeć na kuszące pozycje ślicznych panienek w męskim lub damskim otoczeniu, chyba lepiej wydajcie te 80 zł na jakieś dobre erotyczne filmy VHS/DVD - na pewno zapewnią dużo więcej "ciepłych" wrażeń.



Plusy: ciekawy klimat, ładne rysunki dziewcząt

Minusy: okropnie szybko się nudzi - stagnacyjna rozgrywka, kiepska oprawa graficzna



baseM@N

Dowiedz się więcej na temat: rysunki | dystrybutor | zabawy | wydawca | powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje