Realistyczny horror w Dead Space

Śmierć przeciwników w grach to głównie spory plask czerwonej farby.

Twórcy Dead Space postanowili więc rozwinąć ten element przykładając się do modelu zniszczeń ciał.

Reklama

Jeżeli chodzi o wnętrzności w grach, to przez kilka lat ograniczały się one w zasadzie jedynie do gwiazdek, które zostawały po zabitym przeciwniku. Dopiero ostatnie lata przyniosły zmiany na tym polu - prawdopodobnie najbardziej realistyczne trzewia można spotkać w Gears of War, chociaż i tam wszystko sprowadza się do pokazania to kości, to paru grubszych łamanych lin mających zapewne imitować jelita. I o ile normalny człowiek postuka się w głowę po lekturze powyższego wstępu, tak mała grupa osób zrozumie o co chodzi - o realizm. I na tym samym zależało twórcom growego horroru Dead Space, którzy podczas przygotowań do prac nad swoim dzieckiem mocno przyłożył się do "pracy domowej":

"(...) oglądaliśmy zdjęcia z wypadków samochodowych, wojny i tym podobnych, bo chcieliśmy to zrobić dobrze; musieliśmy zrobić sceny potwornej masakry pełne realizmu. To bardzo ważny element jeżeli chcemy, aby doświadczenia z gry miały być przekonywujące (...) Musieliśmy wprowadzić trochę gore, aby efekt końcowy był bardziej realistyczny niż w jakiejkolwiek grze w historii. Stworzyliśmy także niesamowitą technologię Zero Gravity - dzięki niej wokół unoszą się krew i części ciała, a nawet larwy. Musieliśmy opracować sposób, aby krew rozpryskiwała się w zerowej grawitacji, a to jest trudne".

Co ciekawe, nie są to czcze przechwałki - Dead Space zgarnia w prasie growej najwyższe noty, więc jeżeli macie już dość Residentów, Silentów, Sirenów czy Stalkerów - pojawiła się alternatywa.

(gram.pl)

Dowiedz się więcej na temat: farba | horrory

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje