Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Race Driver: GRID

W ostatnich latach dość często twórcy gier kierują ewolucją swoich serii w stronę zupełnie inną niż dotychczasowe odsłony. Jest to podyktowane najczęściej tym, co aktualnie jest popularne bądź "trendy". Dobrym przykładem może być cykl Need for Speed...

...który od kilku lat, przy kolejnych edycjach, serwuje graczom różnorodny charakter zabawy. Kiedy tuning stawał się modny, była gra o tuningu. Kiedy drifting wspinał się na szczyty popularności, oczywiście seria NFS podążyła za nim. Kiedy streetracing ucywilizował się w USA, ProStreet podążył tym trendem. A wszystko specjalnie po to, by mieć więcej wabików na ewentualnego kupca - gra robiona pod "publiczkę". Praktyka ta jest o tyle zrozumiała, że biznes to biznes i każdy wydawca chce na swojej grze zarobić. Niestety, często odbywa się to kosztem największych wielbicieli serii. Ci często ze łzami w oczach patrzą na to, co pozostało po ich ulubionej grze, a obecna odsłona przypomina ją już tylko z nazwy. Czy najnowsza część cyklu Race Driver o podtytule GRID poszła w tym kierunku? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w naszej recenzji najnowszej produkcji "Mistrzów Kodu".

Reklama

FPP wyścigów?

Zmiany, jakie dotknęły serię ToCA Race Driver, znacząco zmieniły jej charakter, w stosunku do tego, co widzieliśmy w jej ostatniej odsłonie. Pierwsze trzy części RD traktowały wyścigach samochodowych, które odbywały się głównie na torach do tego przeznaczonych. Dopiero z czasem (w części drugiej i trzeciej) twórcy dodali więcej odmian motosportu, wliczając w to nawet wyścigi traktorami do koszenia trawy. "Trójka" zawierała w sobie przegląd praktycznie wszystkich odmian wyścigów maszyn czterokołowych, jakie tylko istnieją. Problem był jednak w tym, że dość wysoki poziom trudności oraz typowo sportowe zmagania nie zadowoliły graczy zza oceanu. Dlatego właśnie przy tworzeniu gry GRID postarano się zrobić taką grę, która zadowoli także - a może nawet przede wszystkim - Amerykanów. Co to dokładnie znaczy?

Ano to, że z jednej strony rozgrywkę uczyniono na domyślnym poziomie trudności sporo łatwiejszą, aby panowanie nad autem oraz wygrywanie wyścigów nie wymagało wypruwania z siebie flaków. Jednocześnie jednak postawiono na ogromną widowiskowość zmagań - wręcz w stylu filmowym, można by rzec - "hollywoodzkim". Mamy więc do czynienia z szalenie zaciętymi wyścigami, podczas których emocje naprawdę sięgają zenitu. Często podczas zapowiadania swojej produkcji twórcy wypuszczają trailery, po których aż chce się wziąć udział w tym pasjonującym, przedstawionym przed chwilą wydarzeniu. A po zakupie gry okazuje się, że to jedynie pic na wodę będący chwytem marketingowym. Tutaj tego nie ma - z ekranu adrenalina i potężna dawka emocji wręcz tryskają, a dramaturgia wyścigów nabiera nowego znaczenia. Jeżeli "zamerykanizowanie" gry oznacza właśnie zrobienie z niej arcydzieła akcji, to my jesteśmy jak najbardziej za! Stwierdzamy to już na początku recenzji - GRID jest tym dla wyścigów, czym Call of Duty 4 dla FPS'ów.

Od kierowcy do właściciela team'u

Stawiając pierwsze kroki w grze, na początek tworzymy własny profil oraz wybieramy z listy imię bądź ksywkę, po której mają się do nas zwracać lektorzy. Jest to fajny sposób personalizujący rozgrywkę - w końcu "gra" bądź co bądź zwraca się wtedy bezpośrednio do nas. Trzeba przyznać, że twórcom udało się połączyć atrakcyjność wizualną z prostym funkcjonowaniem, dzięki czemu poruszanie się po menu jest i przyjemne i intuicyjne. Ekran wczytywania korzysta z pomysłu zaimplementowanego w DiRT'cie. W trakcie ładowania się wyścigu prezentowane są nam różne statystyki dotyczące tego, ile pieniędzy zarobiliśmy, jak najszybciej jechaliśmy, czy też ile najwięcej zdobyliśmy punktów w drifcie. Fajne, ciekawe i przede wszystkim umilające oczekiwanie na rozgrywkę.

Gdy decydujemy się na rozpoczęcie trybu kariery, na początek bierzemy udział w pokazowym wyścigu, a następnie - niby to za dobry wynik - rozpoczynamy współpracę z nową menedżerką, która to ma nas zaprowadzić na sam szczyt świata wyścigów. Jednym słowem, po raz kolejny czeka nas droga od zera do. właściciela własnego zespołu. Bowiem naszym pierwszym zadaniem jest właśnie zdobycie sumy 60.000 euro, aby założyć własny team wyścigowy. W tym celu zatrudniamy się dorywczo u innych drużyn, przebierając wśród składanych nam ofert. Właśnie w taki sposób zdobywamy pierwsze pieniądze i punkty reputacji.

Dowiedz się więcej na temat: raca | Auta | USA | zabawy | wyścigi | race

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje