Microsoft wprowadza kontrowersyjny regulamin

Twórczość fanów danej gry znacząco przedłuża jej życie. Fanów Halo, Fable i innych produkcji Microsoftu czeka jednak niemiła niespodzianka...

Gigant z Redmond wprowadził zasady, do których muszą dostosować się autorzy filmików, muzyki czy opowiadań bazujących na grach koncernu. Niektóre są dość kontrowersyjne.

Reklama

Opublikowane na stronach Microsoftu zasady obowiązują osoby tworzące filmy, muzykę oraz opowiadania oparte na grach firmy. Pierwsze dwie nie budzą zastrzeżeń - autor nie może bowiem zarabiać na swoim fanowskim dziele i musi umieścić informację o tym, iż prawa do danej produkcji należą do Microsoftu. Musi ona wyświetlać się przez pięć sekund konkretnego, stworzonego przez graczy filmu (jeśli wprowadza on zmiany do fabuły - na początku) lub znaleźć się na stronie, z której można pobrać daną twórczość. Jej pełną treść znajdziecie poniżej.

"[Nazwa gry Microsoftu] (c) Microsoft Corporation. [Tytuł twórczości] was created under Microsoft's "Game Content Usage Rules" using assets from [Nazwa gry Microsoftu]. It is not endorsed by Microsoft and does not reflect the views or opinions of Microsoft or anyone officially involved in producing or managing [Nazwa gry Microsoftu]. As such, it does not contribute to the official narrative of the fictional universe, if applicable" - tak ma wyglądać komunikat.

Znacznie gorzej prezentują się kolejne punkty. Fanowski film umieszczony np. na YouTube nie może mieć w nazwie tytułu danej gry. Powód? Przedstawiciele Microsoftu absurdalnie twierdzą, iż wywoła to zamieszanie wśród klientów. Przez omawianą zasadę, popularność amatorskich filmików znacząco spadnie - szukając ciekawych materiałów, użytkownicy zazwyczaj wpisują w wyszukiwarce nazwę danej gry. Poza tym, czy może być coś lepszego od darmowej reklamy, którą gwarantują fanowskie produkcje?

Kolejny punkt jest nie mniej kontrowersyjny, zakłada on, iż jeśli dana twórczość rozbudowuje fabułę konkretnej gry, to prawa do dzieła w całości należą do Microsoftu. Firma może więc wykorzystać wymyśloną przez graczy historię, nie oferując w zamian żadnej rekompensaty. Nie trudno wyobrazić sobie sytuacje, w której gigant z Redmond będzie mógł wykorzystać fabułę fanów w oficjalnych grach, oszczędzając na scenarzystach.

Community manager studia 343 Industries, Jessica Shea, stwierdziła jednak na forum serii Halo, że fani nie mają powodów do obaw - według niej, nowe zasady tylko nieznacznie różnią się od poprzednich. Microsoft tylko sprecyzował niektóre kwestie i odpowiedział na najczęściej zadawane pytania w tej kwestii w przejrzysty sposób.

Shea zaznacza przy tym, iż gigant z Redmond nie zamierza ścigać zwykłych użytkowników i autorów machinim łamiących powyższy regulamin. Celem są głównie ci, którzy zarabiają nielegalnie na takich markach jak Halo i przywłaszczają sobie do nich prawa.

Brutalne gry jednak wywołują agresję

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje