Fight Night Round 4

Opuchnięte kciuki, zmęczone od nieprzespanych nocy oczy oraz pady, które trzeba było wymieniać w ekspresowym tempie. Wielbiciele serii Fight Night wiedzą o czym mowa. Nigdy wcześniej na ekranie nie toczyliśmy tak zażartych pojedynków, jak w grach z tego cyklu.

Indywidualny styl walki

Reklama

Wprawdzie rzeczywisty boks przeznaczony jest jedynie dla garstki twardzieli, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by wdziać wirtualne rękawice i wcielić się w jednego z mistrzów ringu. Zresztą posiadacze konsol czynią to już od długiego czasu, bowiem seria Fight Night zadebiutowała jakieś pięć lat temu. Przed dwoma laty doczekaliśmy się z kolei trzeciej odsłony, a Fight Night Round 3 uznany został, nie bez racji, za najlepszą grę tego typu w historii. Z tym większą radością spieszymy donieść, że oto na horyzoncie pojawiła się "czwóreczka", a wraz z nią nadzieje na to, że ekipa EA tchnie w tytuł nową moc. Przejdźmy zatem do szczegółów.

Tym razem produkcję powierzono oddziałowi potentata rozrywki z kanadyjskiego Vancouver, mimo iż tak cenioną przez graczy "trójkę" zrealizowali pracownicy z Chicago (jakiś czas temu EA zlikwidowała jednak to studio). Oby ta decyzja okazała się właściwa - wszak nowi ludzie to nowe pomysły. Producent gry, Jeff Atienza, stwierdził, że kiedy rozpoczęły się prace, programiści postawili sobie cztery główne zadania: poprawić i usprawnić gameplay, wprowadzić innowacje wizualne, jakich w tego typu grach jeszcze nie było, zaoferować realistyczny tryb kariery oraz dopieścić szereg drobiazgów, które dodatkowo poprawiłyby grywalność. I rzeczywiście - wraz z decyzją o kontynuacji zapadła też decyzja o całkowicie nowym silniku fizycznym, który generować ma ruchy zawodników na ringu. To zmiana w stosunku do "trójki" najistotniejsza. Teraz ponoć każdy z mistrzów bokserskiego fachu dysponować będzie unikalnym zestawem ciosów, a także indywidualnym sposobem poruszania się, co sprawi, że nie zobaczymy dwóch podobnych walk. Dodatkowo każdy z ciosów, bloków czy ataków naszego zawodnika będzie w pełni uzależniony od jego warunków fizycznych, umiejętności oraz wagi i wzrostu - aspektów w boksie jak wiadomo kluczowych.

Kolejne usprawnienie dotyczyć ma płynności animacji walk, które odbywać się będą na wirtualnej arenie. O ile w Fight Night Round 3 obraz wyświetlany był z szybkością 30 klatek na sekundę, o tyle teraz ilość ta została podwojona. Oznacza to w prostej linii tyle, że gra, która ukaże się już w czerwcu 2009 roku na XBox360 i PS3 śmigać będzie znakomicie na telewizorach Full HD, oferując krystalicznie czysty obraz i detale, o jakich jeszcze nam się nie śniło. Dzięki niewiarygodnie precyzyjnym zabiegom morphingu udało się autorom stworzyć wirtualnych zawodników, którzy wyglądają i zachowują się jak prawdziwi. Do tego, kogo konkretnie zobaczymy w Fight Night Round 4 jeszcze przejdziemy, teraz warto jednak wspomnieć, że każdy bokser ma wyglądać niemal tak jak w telewizyjnej transmisji.

Totalna kontrola ciosów

Po opublikowanych materiałach widać już, że to wcale nie czcze przechwałki. Na twarzach sportowców widoczne są najmniejsze grymasy czy miny obrazujące szarpiące nimi emocje. Mięśnie napięte są do granic bólu, uzewnętrzniając siłę, z jaką wyprowadzają ciosy. Realistyczne będą także obrażenia i lejący się strumieniami pot. Wystarczy spojrzeć na plecy czy torsy atletów, żeby przekonać się, że specjaliści od modelowania postaci odwalili kawał dobrej roboty. W grze uświadczymy nawet taki detal jak krew bryzgająca na wszystkie strony podczas wymiany ciosów i kapiąca na ring po nokaucie. Obłędnie ma wyglądać też realistyczne zachowanie masy mięśniowej pod skórą, która porusza się i reaguje na ruch kończyn w sposób podobny prawdziwemu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje