50 Cent: Blood on the Sand

W roku 2005 firma Genuine Games popełniła, jako przejaw upadku swojego dobrego smaku, grę 50 Cent: Bulletproof. Jak nietrudno się zorientować, każdy ziomal z czarną duszą mógł wcielić się w swojego "hamerykańskiego" idola...

...i z błyskiem złota w wielkiej, kwadratowej szczęce w iście raperski i luzacki sposób rozwalać setki gangsterów. Wtedy motywem przewodnim była zemsta, jaką Pan Kuloodporny zaplanował na ludziach, którzy zabili jego przyjaciela. To każdy raper by jeszcze przełknął, ale kiedy ośmielono się zbezcześcić ziomalskie ciało kilkunastoma kulami z pistoletu - tego było już za wiele, rzeźnia musiała rozkręcić się maksymalnie. Każdy fan 50 Centa i G-Unitu mógł z rozkoszą wcielić się w swojego bohatera i w niezwykle nieudanej oprawie audiowizualnej przedzierać się przez kolejne beznadziejne poziomy.

Reklama

Niestety, głupie pomysły nie umierają. Swordfish Studio widocznie się czymś zaraziło od Genuine Games i postanowiło zaserwować rzeszom graczy kolejny tytuł, który już w fazie produkcji znajduje się na równi pochyłej zmierzającej w kierunku miejsca oznaczonego jako "kolejny gniot".

Tym razem bohaterski, wszechwspaniały i niezwykle zajebisty 50 Cent oraz jego wierna niczym sfora psów ekipa G-Unit lądują na Bliskim Wschodzie, gdzie w pewnym pustynnym kraju toczonym przez wojnę grają koncert. Po tej artystycznej nirwanie, jaką raper zapewnia swojej widowni, przychodzi czas na finalizację zapłaty za pracę muzyków. Jak się okazuje, zamiast pieniędzy przygotowano dla raperów wysadzaną diamentami czaszkę - najlepszy bling-bling, jaki G-Unit widział na oczy. Błyskotka zostaje jednak doceniona nie tylko przez Afroamerykanów ze złotem na szyi, ale również przez międzynarodowy gang złodziei biżuterii. Biedni złoczyńcy tym samym narażają się na gniew bożyszcza rozentuzjazmowanych nastoletnich hip-hopowców. Jako że ten włada bronią palną lepiej niż oddział marines, walczy wręcz lepiej niż Steven Seagal i jest brutalny niczym James Earl Cash z Manhunt. W końcu życie rapera to nie bajka dla dzieci.

Życie rapera

Pomijając oprawę fabularną i ogólną koncepcję Blood on the Sand, spróbujmy, bez uprzedzenia w oku autora niniejszego tekstu, spojrzeć na plan rozgrywki, jaki autorzy będą chcieli zaimplementować do gry.

Znaczna część akcji rozegra się na palonych słońcem bliskowschodnich ziemiach, władanych przez kartele narkotykowe, terrorystów i wrednych tubylców. W każdą z około dwudziestu misji 50 Cent zabierze ze sobą jednego z czterech dostępnych członków G-Unit. Każdy z nich zaopatrzony zostanie w unikatową dla siebie broń, co podobno ma pozwalać na obieranie indywidualnej taktyki.

Blood on the Sand będzie grą stricte arcadową. Pomimo systemu osłon, który dany zostanie graczom, jego używanie pozostanie jedynie opcją. Użytkownik sam zadecyduje, czy ma ochotę przejść produkcję jak taran, biegnąc i strzelając do wszystkiego co się rusza, czy też postara się popracować sprytem, pokonując kolejne lokacje kryjąc się za beczkami, skrzyniami i innymi elementami otoczenia.

Dowiedz się więcej na temat: 50 Cent | 50+

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje