Gry wideo równie groźne jak narkotyki czy alkohol?

Organizacja charytatywna Norcas twierdzi, że uzależnienie od gier wideo może być równie groźne, co to od narkotyków czy alkoholu, i że uzależnionym od nich ludziom trzeba zaoferować podobną pomoc.

Norcas przeprowadziła ankietę wśród osób, które ukończyły szesnaście lat. Ponad 1/3 ankietowanych przyznała, że zna osobę, która jest uzależniona od gier wideo. To ma obnażać rosnącą skalę problemu.

Reklama

Maggie Williams, CEO organizacji, ogólnie wypowiada się w pozytywny sposób o grach wideo, ale jednocześnie ostrzega o zagrożeniach, jakie z nich płyną.

"Jeśli granie jest odpowiedzialne, to dobry sposób na spędzanie wolnego czasu, ale ludzie muszą być świadomi problemów, jakie mogą za sobą nieść gry wideo" - twierdzi Maggie Williams.

"Około 86 proc. ludzi, z którymi rozmawialiśmy, przyznaje, że granie może być uzależniające, a poza tym z ich powodu rzadziej uprawia się sport, mniej czasu poświęca się związkom z przyjaciółmi, partnerami lub rodzicami" - wyjaśnia Williams.

Oczywiście to wszystko dzieje się wtedy, jeśli nie narzuci się sobie odpowiednich limitów i spędza przed komputerem czy konsolą po kilka godzin dziennie.

Gry wideo to coraz popularniejsza rozrywka w większości krajów. Jak oznajmia Williams, około 1/3 dorosłych oraz ponad 40 proc. młodzieży, która wzięła udział w przeprowadzonej przez Norcas ankiecie, gra prawie codziennie, ograniczając tym samym czas spędzany wspólnie z rodzinami.

Raport Norcas ukazał się tuż po najgorętszym okresie roku, w którym ukazały się takie gry, jak Skyrim, Battlefield 3 czy Call of Duty: Modern Warfare 3, i kilka dni po premierze Star Wars: The Old Republic. Ten ostatni tytuł to MMORPG, którego twórcy chcą wciągnąć graczy nawet na setki godzin.

Mass Effect 3 z hollywoodzką ścieżką dźwiękową

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje