Afera z L.A. Noire

L.A. Noire to kolejny hit sygnowany logiem Rockstara i przy okazji pretekst do kolejnej branżowej afery. Byli pracownicy odpowiedzialnego za nią studia Team Bondi twierdzą bowiem, że w napisach końcowych zabrakło nazwisk 130 developerów zaangażowanych w prace nad produkcją.

Jeden z anonimowych byłych pracowników Team Bondi w rozmowie z internetowym dziennikiem The Sydney Morning Herald stwierdził, że w napisach końcowych L.A. Noire zabrakło nazwisk blisko 130 osób, które brały udział w pracach nad grą (ich listę można znaleźć na stworzonej przez nich stronie lanoirecredits.com). I to pomimo faktu, że stworzone przez nich elementy znalazły się w jej finalnej wersji.

Reklama

Ponoć szefowie studia zapowiedzieli, że w "creditsach" znajdą się tylko ci, którzy pozostaną w firmie do czasu wydania produkcji. Dlatego nie pojawił się w nich jeden z projektantów L.A. Noire, który zaangażowany był w jego produkcję od czterech lat. Jest to niezgodne z zasadami przyjętymi przez IGDA - międzynarodowe stowarzyszenie developerów - według których nazwisko osoby, która pracowała nad daną grą przez przynajmniej 30 dni musi znaleźć się w napisach końcowych. Niestety wiele firm traktuje je bardziej, jako "wskazówki", niż "zasady", cytując klasyka.

The Sydney Morning Herald powołuje się również na wypowiedź innego anonimowego byłego pracownika Team Bondi, który zaangażowany był w produkcję L.A. Noire przez trzy lata. Zdradził on, że był zmuszony odejść ze studia tuż przed wydaniem gry ze względu na warunki w nim panujące. Musiał bowiem pracować przez 12 godzin dziennie oraz w weekendy, zaś sama praca była mało elastyczna i pojedyncza osoba praktycznie nie mogła liczyć na pochwały.

"Czułem, że od odejścia zależy moje zdrowie psychiczne. Po roku nacisków ze strony mojej żony, zwolniłem się" - mówi tajemniczy pracownik Team Bondi.

Dodał również, że nie wierzy, aby brak jego nazwiska w napisach końcowych miał wpłynąć na jego karierę, chciałby jednak być rozpoznawalny, ponieważ poświęcił "25% zawodowego życia" na L.A. Noire.

To nie pierwsza afera związana z grami sygnowanymi logiem Rockstara. Podobna "wybrakowana" lista pojawiła się także w Manhuncie 2, gdzie w napisach końcowych zabrakło nazwisk ponad 55 osób.

Niewesoło było także w Rockstar San Diego, studiu odpowiedzialnym za Red Dead Redemption. Doszło nawet do tego, że "zdesperowane żony pracowników" wystosowały list do szefów firmy, w którym oskarżały ich o to, że zmuszają swoją ekipę 12-godzinnej pracy, także w weekendy. Ponadto w grudniu osobnik podający się za zwolnionego pracownika Rockstara również w ostrych słowach wypowiedział się o warunkach panujących w studiu.

Przeczytaj także naszą recenzję gry L.A. Noire

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje