Wywiad z twórcą Fallout: New Vegas

W tym tygodniu gośćmi serwisu będą nasi przyjaciele z Obsidian Entertainment, którzy jak wiecie, pracują właśnie nad Fallout: New Vegas. Na pierwszy ogień idzie ich nieustraszony szef, Feargus Urquhart.

Czy zdarza się, że ktoś poprawnie wymawia twoje nazwisko?

Reklama

Feargus Urquhart: Rzadko, ale jednak się zdarza i ciągle mnie to zaskakuje. W szkole zawsze była zabawa, gdy przychodził jakiś nauczyciel na zastępstwie. Wyczytywał po kolei nazwiska uczniów, a gdy doszedł do mojego, następowała pauza. Wszyscy odwracali się do mnie z uśmiechem , a ja rzucałem po prostu "obecny". Wtedy padały zaraz pytania o pochodzenie mojego nazwiska, które, nawiasem mówiąc, jest szkockie. Zamek Urquhart stoi nad jeziorem Loch Ness...Tak, tak tym z potworem.

Jak zaczyna się budowanie firmy takiej jak Obsidian?

F.U.: Zaczyna się od lekkiego szaleństwa. Dobrze też wmówić sobie, że to wspaniały pomysł. :)

W naszym przypadku zaczęło się od wymyślenia, w jaki sposób chcemy prowadzić firmę, a potem ustalenia, czym chcemy się w niej zajmować. Naszą pierwszą miłością i pierwszym wymarzonym celem były gry RPG w trybie single player. Wyznaczywszy kierunek działania, wiedzieliśmy dokładnie, co musimy zrobić, żeby stworzyć studio - wiedzieliśmy, jakie projekty chcemy realizować, jakich ludzi i jakich technologii nam potrzeba to tworzenia gier, które kochamy.

Jak zmieniła się twoja rola od chwili założenia studia?

F.U.: Najważniejsza zmiana polega na tym, że spędzam mniej czasu nad konkretnymi elementami gier, które tworzymy. Chodzi o to, że nie zajmuje się już edytowaniem danych czy grafiką.

Mimo to jednak staram się w jak największym stopniu uczestniczyć w tworzeniu gier. Na przykład w pracy nad Knights of the Old Republic 2 mięliśmy duże ograniczenia czasowe i budżetowe, więc każdy musiał się dołożyć do tego projektu. Ja zająłem się tworzeniem elementów graficznych (łóżek, skrzyń, lamp itp...), stworów i postaci.

Jaka jest największa zaleta twojej pracy? Największa wada?

F.U.: Największa zaletą jest to, że robi się gry. Wiem, ze to banalna odpowiedź, ale naprawdę, to właśnie jest w tej pracy zdecydowanie najlepsze. Pracuję w takiej branży, w której mogę codziennie robić to, co robie także w czasie wolnym - to mój zawód i moje hobby. A mówiąc ściślej, najlepsza jest sama praca nad grą, omawianie tego, co chcemy zrobić i wymyślanie sposobów, jak to zrobić.

Największa wada to stres związany z prowadzeniem małej firmy. To w końcu ode mnie zależy, czy 120 ludzi dostanie wypłatę, dzięki której będą mogli zapłacić czynsz, kupić jedzenie i utrzymać dzieci. To ciężar, który czuję na swoich barkach, i czasem mocno mi on przeszkadza.

Jak trafiłeś do branży? Masz jakieś porady dla początkujących?

F.U.: Wszystko zaczęło się gdy byłem w szkole średniej. Zaprzyjaźniłem się z wieloma osobami, które należały do tego samego klubu gier D&D. Mówię o takich grach z kartką i ołówkiem, nie o grach wideo. Jeden z kolegów pracował po szkole w Egghead Software i przyszedł do klubu z kimś, kto pracował w Interplay. Interplay zaczął się wtedy rozwijać i potrzebowali osoby do obsługi klientów, więc mój kolega znalazł tam pracę. Kiedy potrzebowałem pracy na lato polecił mnie na stanowisko testera gier. Rozmowa kwalifikacyjna wyglądała tak: zastępca kierownika działu operacyjnego mówi "więc nazywasz się Feargus?", na co ja odpowiadam "Tak." I tyle. Już byłem przyjęty.

Niestety, to było dawno, dzisiaj wygląda to już inaczej. Musisz mieć kwalifikacje, którymi wyróżniasz się na tle innych.

Mogę jednak przekazać kilka ważnych wskazówek, jak znaleźć pracę w branży. Pierwsza jest taka, by dbać o właściwą gramatykę we wszystkich materiałach, które wysyła się do pracodawcy. Przydaje się też funkcja automatycznego sprawdzania pisowni. Zdziwiłbyś się, jak często dostajemy życiorysy i listy motywacyjne, które w szkole nie byłyby ocenione nawet na dostatecznie.

Druga sprawa to wytrwałość. Nie zniechęcaj się i zawsze pytaj, czy możesz ponownie się zgłosić za parę miesięcy. Pytając, wcale nie wychodzisz na natręta.

Poza tym, jeśli mieszkasz w pobliżu firmy, w której chcesz się zatrudnić, zaproś kierownika kadrowego, jedną z osób pracujących przy produkcji, a nawet dyrektora, na lunch. Może nie zdobędziesz w ten sposób, ale uzyskasz informacje i wskazówki na temat branży, których wcześniej nie miałeś.

Co uważasz za szczytowe osiągnięcie w swojej karierze?

F.U.: Trudno powiedzieć. Nie upajam się za bardzo sukcesami; tak mam już charakter. Zawsze interesuje mnie kolejny projekt. Udział w stworzeniu Fallouta, wybór nazwy "Baldur's Gate" dla gry Baldur's Gate, współpraca przy Star Wars i D&D, bliska znajomość z Rayem i Gregiem z BioWare, opracowanie luźnej definicji technicznej gry Planescape, którą Chris Avellone wykorzystał następnie przy tworzeniu Planescape: Torment - to wszystko spore osiągnięcia. To rzeczy, które wspominam z przyjemnością.

Jaka jest twoja ulubiona gra wszech czasów?

F.U.: Wszystkich to dziwi, ale nie stare RPG-i na PC-eta, takie jak Bard's Tale 1, Might and Magic 4 i 6, Ultima 3 i 4, czy Wasteland - często wracam za to do Colonization by Sid Meier. To dziwne i nie wiem, co każe mi wracać do tej gry, może to, że chociaż grałem w nią ponad 20 razy? nigdy nie udało mi się wygrać.

Na jakie gry czekasz?

F.U.: Jest parę gier, które mam, ale nie miałem jeszcze okazji pograć, takie jak Mass Effect 2, Uncharted 2. Musze też skończyć Dragon Age i Assassin's Creed 2. Jeśli chodzi o przyszłe produkcje, czekam na następna odsłonę Final Fantasy, Darkstalkers (już wyszła, ale jej nie mam), StarCraft 2 i Diablo 3.

Co sprawia, że rano chce ci się wstać z łóżka?

F.U.: Zwykle to moje dziecko, które patrzy na mnie i zadaje pytania, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć. Ale mówiąc bardziej filozoficznie, to fakt, że mam dosyć udane życie. Mam bardzo wyrozumiałą żonę, cudowne dzieci, dobrych przyjaciół i prace, w której tworzę gry. Mam nadzieję, że to nie brzmi zbyt sentymentalnie.

Najgorsza praca, jaką wykonywałeś w życiu?

F.U.: O dziwo lubiłem wszystkie prace, które dotychczas wykonywałem, a nie było ich aż tak wiele jak na czterdziestolatka. Od 13. to 16. Roku życia pakowałem gazety, co polegało na składaniu Sunday LA Times w paczki za 5 USD za godzinę. Potem od 16. to 21. roku życia pracowałem dla Domino's Pizza przy przyjmowaniu zamówień i wyrobie pizzy, potem jako kierowca i kierownik. Zarobki były OK, poznałem mnóstwo fajnych ludzi, a czas w pracy płynął bardzo szybko. Wreszcie po skończeniu 21 lat trafiłem do branży gier. Najpierw jako tester, potem producent, a teraz kierownik zespołu.

Jakieś inne hobby albo zainteresowania? Co lubisz robić w wolnym czasie?

F.U.: No cóż, gdy tylko nadarza się okazja, gram w gry komputerowe i planszowe. Jeżdżę tez trochę na rowerze górskim i czytam masę książek Science-Fiction i fantasy, a także książki o tematyce sądowej. Taak, ja też nie rozumiem związku.

Czy masz śmieszne fakty albo anegdoty związane z Obsidian?

F.U.: Jeśli wszyscy właściciele Obsidian byliby w jednym pomieszczeniu i zawołałbyś do nich "Cześć Chris", odpowiedziałoby 60% z nich.

(Cenega Poland - inf. prasowa)

Dowiedz się więcej na temat: Haven | firmy | wywiady

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje