Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

World War 2: Time of Wrath

World War 2: Time of Wrath to kolejna gra o największym konflikcie zbrojnym XX wieku. Udana i wymagająca, ale tylko dla fanów gatunku. Do tego to polska gra!

World War 2: Time of Wrath nie przyniesie twórcom kokosów, ani też nie sprawi, że przeciętny Amerykanin dowie się, gdzie jest Polska. Tytuł jest tak niszowy, jak tylko się da. Co nie oznacza, że to marna produkcja. Wprost przeciwnie, miłośnicy turówek w stylu Panzer Generala będą zadowoleni.

Reklama

Programiści przygotowali sześć kampanii oraz samouczek. Każda z nich to inny przedział czasowy oraz inny limit tur na doprowadzenie do zwycięstwa. Znajdzie się coś dla każdego. Przy braku czasu można pobawić się przy Fall Weiss czy Overlord (odpowiednio 10 i 25 tur), jeśli mamy cały wieczór wolny to czekają Fall Gelb (420) i sama Wielka kampania (450). Listę uzupełniają Zmierzch Bogów oraz Operacja Barbarossa, obie sporych rozmiarów. Gra posiada również tryb multiplayer w dwóch wariantach: PBEM (Play by E-Mail, kiedyś bardzo popularny) oraz hot seat.

Powrót do przeszłości

Turówek o II wojnie światowej nie brakuje. Zaczynając od leciwego Panzer Generala i jego sequeli, poprzez 101st Airborne In Normandy, pakiet Word At War, Steel Panthers, kończąc na Combat Mission i, już jako luźne nawiązanie, Silent Storm. Jednakże w obecnych czasach dobre, klasyczne turówki zeszły do podziemi, więc kolejną zawsze miło przywitać. Zwłaszcza, jeśli została stworzona przez Polaków, co chociaż gwarantuje historyczność naszych granic. Ponadto gra jest w polskiej wersji językowej. Tutaj pewna ciekawa rzecz: nawet grając w wersję angielską nazwy naszych oddziałów będą polskie.

Gra jest zrobiona w starym stylu. Nie ma miejsca na trójwymiarowe cuda, wszystko jest w 2D, oczywiście gramy w turach. Domyślnie jednostki są sprite'ami, jednak w opcjach można zmienić je na żetony. Mapa jest podzielona na heksy. Gra ma dużo opcji konfiguracji, oprócz standardowych ustawień jak rozdzielczość ekranu można wybrać wygląd mapy (standardowy lub klasyczny), grubość, kolor i rodzaj oznaczenia granic, agresywność SI czy też zasięg mgły wojny. Teatr działań to Europa, północna Afryka i maleńki kawałek wschodniego wybrzeża Ameryki północnej (z Nowym Jorkiem). O Pacyfiku i wojnie japońsko-amerykańskiej zapominamy.

W zależności od wybranej kampanii mamy dostęp do innych państw (wyjątek to naturalnie Wielka kampania, w której są już wszyscy). Nie jesteśmy ograniczani tylko do głównych aktorów II wojny światowej. Możemy pograć Bułgarią, Turcją, Arabią Saudyjską czy Irakiem. Jest to super sprawa, ale tylko w dużych kampaniach. W małych wybranie jakiegoś nieznaczącego państwa mija się z celem, choćby dlatego, że nie mają żadnych zadań do wykonania. Na ekranie wyboru nacji mamy podane warunki startowe dla każdego. Pozwala to łatwo ocenić, jakie realne szanse na zaistnienie w grze ma dane pastwo. Time of Wrath to głównie gra wojenna, a nie drugie Hearts of Iron, dlatego zabawa częścią nacji może nudzić. W wielkiej kampanii start np. USA jest bardzo skromny: niewielki cypelek terenu i jeden oddział dostępny.

Zupełnie odcięto tutaj kwestie polityki, zarządzania. Niemalże czysta walka. Owszem, każde państwo ma swój ustrój polityczny czy jest podatne na pewne wpływy (alianckie, osi, komunistyczne), jednak to ma niewielki wpływ na grę. Po prostu nacje należące do tego samego stronnictwa nie mogą wypowiadać sobie wojny i tym samym prowadzić działań militarnych. Bez dyplomatycznego ogłoszenia agresji nie można przekraczać granic oddziałami. Mamy też współczynnik zadowolenia społecznego, ale te ma znaczenie tylko w przypadku próby dokonania przewrotu. Ogólnie ekran dyplomacji niby jest, ale mocno ograniczony w swojej użyteczności.

Dowiedz się więcej na temat: oddziały | starcia | Time

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje