Wildman: Kłopoty Gas Powered Games, liczne zwolnienia

Okazuje się - i to w dość bolesny sposób - że Kickstarterowa zbiórka na grę Wildman to dla studia Gas Powered Games ostatnia deska ratunku.

Twórcy Dungeon Siege i Supreme Commandera są bowiem w tarapatach tak wielkich, że trzeba było zwolnić dużą część załogi. Co dalej?

Reklama

Sytuację wyjaśnił na Kickstarterowej stronie projektu Wildman sam Chris Taylor, szef studia Gas Powered Games. Potwierdził, że postanowił zwolnić dużą część załogi, ale zrobił to z dobrymi intencjami - jak twierdzi, nie chce, by los jego ludzi zależał od sukcesu zbiórki, a jeśli nie zakończyła by się ona sukcesem, byłby zmuszony zamknąć firmę i zwolnić wszystkich, nie wypłacając im należnych odszkodowań.

Decydując się na zwolnienia już teraz, kiedy firma jeszcze działa, może wypłacić im odprawy, a gdy Wildmana uda się sfinansować, będzie próbował zatrudnić ich ponownie - pod warunkiem, że będą jeszcze dostępni.

Jednocześnie, ponieważ Wildman finansuje się w tempie niezbyt zawrotnym - w ciągu 4 dni zebrano nieco ponad 200 tys. z potrzebnego 1,1 miliona dolarów - Taylor pyta internautów, czy w ogóle powinien kontynuować zbiórkę czy może od razu zamknąć studio.

Poniżej wideo pokazujące grę Wildman w akcji:

Need for Speed: Znany raper w obsadzie filmu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje