Warhammer: Mark of Chaos - Battle March

Niesamodzielne dodatki do gier to w zasadzie sprawa jasna jak słońce. Cechuje je kilka niezmiennych niemal właściwości. Po pierwsze - co oczywiste - wymagają do działania podstawki. Po drugie - dodają zazwyczaj jakąś nową kampanię, mapy, frakcje, bronie, jednostki.

Po trzecie wreszcie - nie ma co liczyć na wielkie zmiany graficzne, bowiem dodatek hula najczęściej na silniku podstawki. Warhammer: Mark of Chaos - Battle March niemal w stopniu doskonałym spełnia te trzy założenia. Poza standard, od którego wszak bywają zacne wyjątki, dzieło chłopaków z Black Hole Games nie wychodzi nawet na milimetr. Do kogo zatem skierowane jest Warhammer: Mark of Chaos - Battle March? Odpowiedź na to pytanie jest dość oczywista: do wielbicieli podstawki i zagorzałych fanów świata spod znaku Warhammera. Przejdźmy zatem do szczegółów.

Reklama

Wydany pod koniec 2006 roku Warhammer: Mark of Chaos oferował dwie niezbyt w sumie obszerne kampanie, rozgrywane łącznie przez cztery frakcje. Mogliśmy stanąć po stronie Ludzi i Elfów Wysokiego Rodu oraz Chaosu i Skavenów (Szczuroludzi). Zdecydowanie brakowało w grze Orków, a więc nacji, która teraz się pojawiła. Dodatkowo wspierają ją Mroczne Elfy, bowiem schemat rozgrywania kampanii łączonej pozostał. I trzeba powiedzieć, że to bardzo dobrze, gdyż przeskakiwanie z frakcji na frakcję co kilka misji urozmaica zabawę. Sam dodatek integruje się z podstawką, więc z jednego menu uzyskujemy dostęp do wszystkich trzech kampanii. Oczywiście w grze pozostały znane z podstawowej wersji "ficzersy", ale dorzucono też kilka nowości. Każda ze znanych już nacji otrzymała po jednej nowej jednostce, pojawiło się ponad 80 nowych przedmiotów, nowe krajobrazy oraz nowy tryb multi nazwany "Dominacją nad światem". I tymi nowościami się właśnie zajmiemy.

Programiści z Black Hole Games, przenosząc na potrzeby swojego dzieła licencjonowany świat, po raz kolejny stanęli na wysokości zadania, obmyślając tło fabularne. W ogólnym zarysie wydarzenia dotyczą bezlitosnej i krwawej wojny, jaką Orkowie i Mroczne Elfy toczą z Ludźmi. W toku przeplatającej się kampanii niuanse scenariusza poznajemy, jak poprzednio, dzięki miłym dla oka filmikom. Ich nastrój i specyficzny klimat docenią z pewnością wielbiciele figurkowego oryginału, bo doprawdy pod tym względem ciężko cokolwiek grze zarzucić.

Nowi woje, nowe zbroje

Skoro nowa historia, to również nowi bohaterowie i jednostki, a co za tym idzie nieznane dotąd zaklęcia i umiejętności, które w gruncie rzeczy stanowią kwintesencję Warhammer: Mark of Chaos - Battle March. Nie ma się co oszukiwać - pod względem strategicznym nie jest to tytuł zbyt wyrafinowany, zdecydowanie bliżej mu do niezbyt skomplikowanych RTS-ów. Ponieważ już w podstawce obie strony konfliktu były mocno zindywidualizowane, i chodzi nam tu nie tylko o tak oczywiste kwestie, jak armie i umiejętności, ale również chociażby udźwiękowienie, istniało niebezpieczeństwo, że Battle March będzie pod tym względem wtórny. Nic podobnego. Dwie nowe nacje są świetne pod każdym względem i doskonale oddają charakter oryginału.

Nie bez kozery wspomnieliśmy o udźwiękowieniu - to jest bowiem w polskiej wersji Warhammer: Mark of Chaos - Battle March RE-WE-LA-CYJ-NE. Bez przesady można powiedzieć, że warto tę grę przechodzić wyłącznie po to, aby usłyszeć rozmowy sług Lilaeth czy zielonoskórych podopiecznych z armii Gorbasza. Zwłaszcza wypowiedzi orkowych wojów są pięknie stylizowane i zawierają mnóstwo celowych błędów językowych. Całość została też znakomicie nagrana przez lektorów i wypowiedzi w stylu: "To je znak, co nam mówi, żeśma na dobrej drodze. Prowadzi do wielka bitki" padają z głośników co chwilę, świetnie budując klimat. Nikt nie powinien przejść obok gry obojętnym, słysząc także rozbrzmiewające z głośników jazgoczące i charkoczące "Łaaaaaa" czy też mroczne i tajemnicze wypowiedzi Elfów, w stylu "Pragnę zabijać" czy "To dobry dzień na zabójstwo". Przyznać trzeba, że lokalizatorzy sprawili się na medal.

Fanów nie powinny zawieść również same armie. W szeregach zielonych brutali znaleźli się dla przykładu Orkowie na Dzikach, którzy ze swymi ogromnymi włóczniami są niezastąpieni w walce na dystans, a przy tym wyjątkowo szybcy.

Dowiedz się więcej na temat: mapy | rzeczy | umiejętności | chaos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje