Tropico 3

Gorący klimat, rumba, plaża o piasku tak białym, że przypomina śnieg, postrzępione pióropusze palm i nieprzyzwoicie błękitne niebo. Najczęściej taki właśnie obraz Karaibów mamy zakodowany w głowach. Widoczki te wzbogacone są czasem o sylwetki starych żaglowców i utwór The Pirates & Mike Brady - Victory, znany z czołówki magazynu Morze.

Jednak Tropico 3, mimo że zawiera co nieco z owego stereotypu, jest grą opowiadającą o trochę innej stronie rajskiego zakątka.

Reklama

Grając w Tropico 3, można łatwo odnieść wrażenie, że jako kanwę gry wykorzystano historię ostatniego półwiecza republiki Kuby. Część wydarzeń, z jakimi mamy do czynienia w trakcie rozgrywki, żywcem wyjęto z podręczników do historii. Oczywiście relacje te są umowne, jednak ich sugestywność wprost urzeka. Nasz awatar obejmuje władzę nad zabitą dechami dziurą, a my przez większość czasu modlimy się, aby katastrofalny układ, w jakim się znaleźliśmy, nie przerodził się w istny Armagedon. Stopniowo normalizujemy sytuację wewnętrzną, chociaż niejednokrotnie na przeszkodzie naszym konceptom stanie kryzys międzynarodowy (śliczna kalka z Zatoki Świń). Ale o tym wszystkim więcej za chwilę.

Drink z parasolką

Tropico to już tytuł w zasadzie klasyczny. Pierwsza odsłona serii miała miejsce w roku 2001 i choć nie wbiła się na pierwsze miejsca światowych rankingów, to cieszyła się zarówno powodzeniem, jak i uznaniem wśród graczy. Po roku do pierwszej odsłony gry dodano uzupełnienie o wdzięcznym podtytule Rajska wyspa. Zaś w 2003 ukazała się, oparta na tym samym silniku, ale ze znacząco zmienionymi założeniami, gra zatytułowana Tropico 2: Zatoka Piratów , tytuł przywodzący na myśl Pirates! Sida Meiera. I wreszcie, po sześciu latach przerwy, a także po kolejnej zmianie wydawcy i producenta, ukazuje się Tropico 3, bardziej remake "jedynki" niż zupełnie nowatorski tytuł. Oczywiście różnice istnieją, jednak ciężko nie odnieść wrażenia, że gra się w tą samą grę.

Cel: własny "Biały Dom"

Chyba każdy z nas marzył kiedyś o własnej tropikalnej wyspie. Twórcy gry poszli o krok dalej. Dali nam upragnioną wyspę i ludzi, którzy ją zamieszkują. Teraz nie dość, że możemy prażyć się cały dzień na słońcu, to jeszcze zawsze znajdzie się ktoś, kto przyniesie nam drinka.

No tak, są jeszcze pewne obowiązki. Rządzenie wyspą to czasami naprawdę ciężki kawał chleba. Owszem, możemy każdego przeciwnika naszej miłościwej władzy posłać do więzienia, ale przecież nie możemy zamknąć całej wyspy - prawda? A właściwie możemy, ale turyści to w sumie dobry zarobek, wszystko można im wcisnąć. Czy lepsza jest twarda dyktatura, czy może łagodna teokracja? Lepiej słuchać podszeptów dziadka Marksa czy mądrości Wuja Sama? Socjalizm czy kapitalizm? Czy nasza tajna policja zdoła w porę "zniknąć" niewygodnego przywódcę opozycji? I dlaczego wciąż ktoś nastaje na nasze życie? Te i dziesiątki innych pytań powinien, a nawet musi sobie zadać El Presidente, aby dobrze prosperowało jego szwajcarskie konto. ekhm, to znaczy naród, miałem oczywiście na myśli naród. Rozgrywka w Tropico 3 podzielona została na dwa typy: kampanię oraz grę swobodną. Każdy z nich oferuje trochę inny rodzaj zabawy.

W trakcie gry swobodnej zyskujemy ogromny wpływ na realia, w jakich przyjdzie nam rządzić naszym rajem. Poczynając od wyboru wyspy - generowanej losowo lub jednej z tych, które twórcy wykreowali do kampanii - poprzez wskazanie okresu naszych rządów (od 10 do 50 lat), stabilność polityki wyspy i częstotliwość zdarzeń losowych, kończąc zaś na opcji "Trybu Boga", który pozwala nam na ignorowanie niemalże wszystkiego, co dzieje się na wyspie i robieniu co nam się żywnie podoba.

Dowiedz się więcej na temat: klimat | rozgrywki | budowy | wyspy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje