NecroVision

Od pewnego już czasu polskie gry nie kojarzą się tak fatalnie jak niegdyś hm... Pył, Target, Snajper czy Maluch Racer (pamięta ktoś jeszcze te hiciory?!). Takie tytułu jak Wiedźmin, Painkiller, Call Of Juarez, czy nawet leciwy Mortyr udowodniły, że nadwiślański kraj ma nie tylko dobrych programistów, ale również artystów (grafików, muzyków, scenarzystów) oraz level designerów.

Na NecroVision czekaliśmy więc z niepokojem. Za grę odpowiada studio The Farm, 51 dla którego jest to debiutancki projekt wykonany od podstaw. Chłopaki mają już na koncie przygodę z kilkoma odsłonami wspomnianego Painkillera czy Medal of Honor, ale nie można powiedzieć, by te gry w pełni zasługiwały na miano ich dzieł autorskich. Pytanie, jakie przy okazji nowej produkcji było zasadne, brzmiało więc: czy twórcy będą w stanie przebić się na rynek ze swoim dzieckiem i podjąć walkę na niełatwym przecież poletku FPS-ów.

Reklama

Demon wampirowi wilkiem

Niejako wbrew oczekiwaniom branżowych malkontentów i komentatorów okazało się, że ekipa The Farm 51 dokonała całkiem śmiałego zwrotu przez rufę, by posłużyć się żeglarskim porównaniem. Zamiast kopiować pomysły z Painkillera i jemu podobnych postawiono na nowatorstwo. Tak, tak - nie przesłyszeliście się. NecroVision to shooter FPP, który wnosi w skostniały gatunek nowe pomysły diametralnie różne od typowego sposób rozgrywki. Inna sprawa, czy wszystkim takie rozwiązania przypadną do gustu. Spróbujemy zatem wspólnie się nad tym zastanowić.

Interesujące jest to, że choć w FPS-ach chodzi głównie o strzelanie i bieganie, to żaden reprezentant tego gatunku nie może się obejść bez fabuły. I - przyznajmy nie beż żalu - większość scenariuszy nie jest nad wyraz interesująca. Powielają klisze znane z kina, komiksów, literatury, sprowadzając się najczęściej do banalnych i oklepanych historii. Wprawdzie troje scenarzystów za NecroVision z pewnością po żadne branżowe wyróżnienia nie sięgnie, ale opowieść, którą wymyślił jest na tyle zakręcona, niebywała i w gruncie rzeczy atrakcyjna, że warto zatrzymać się nad nią przez chwilę.

Sytuacja wyjściowa jest dość oklepana. Oto pierwsza wojna światowa i wyeksploatowany do bólu zębów trzonowych konflikt Państw Centralnych i Ententy. Okazuje się (nie po raz pierwszy zresztą), że niemieccy żołnierze wprawdzie wykrwawiają się na śmierć w okopach, ale ich dowódcy mają dość niecne plany. Oto w podziemnych jaskiniach i bunkrach nieopodal Sommy naukowcy natknęli się na tajemnicze przejście. Niejaki Zimmerman wziął sprawy w swoje ręce i dość szybko odkrył, że wojna na powierzchni ziemi to bułka z masłem.

Prawdziwe starcie toczy się bowiem od wieków między rasą wampirów i demonów, w podziemnych, piekielnych czeluściach. Co jeszcze ciekawsze, wampiry występują w tej bitwie, jako... obrońcy ludzkości. Starają się bowiem od wieków nie dopuścić, by demony przeniknęły na powierzchnie co, ostatnimi czasy jakoś coraz częściej się zdarza. Niemiecki naukowiec był jednak nazbyt chciwy. Zapragnął posiąść wampiryczne umiejętności i stał się Nekromantą. Dzięki temu Niemcy mogli przywoływać z otchłani poległych żołnierzy, po to by jako zombie ponownie stawali do walki.

Jatka i szatka

A jaka w tej kabale jest rola gracza? Nasze alterego zwie się Simon Bukner i walczy dzielnie z pobratymcami Bismarca. Jednak wkrótce zaczyna odkrywać, co tak naprawdę dzieje się nad Sommą. Wówczas akcja przyjmuje zgoła nieoczekiwany obrót, którego jednak nie zamierzamy zdradzać, aby nie psuć wam zabawy.

Zapewniamy jednak, że jeśli poświęcicie chwilę na wygryzienie się w historię (a to oznacza czasami długie słuchanie narracji, która można też pominąć, jak ktoś woli), ta z pewnością odpłaci wam rzetelnym klimatem. Niby poruszamy się po przetartych i nieco wyświechtanych szlakach fabularnej opowieści, ale z drugiej strony czuć w tym wszystkim smaczek i pewną spójną myśl. Brawo dla scenarzystów (choć niektórzy pewnie będą narzekać, że zbyt wiele grzybów w tym barszczu, bo i Niemcy, i zombiaki, i wampiry, i demony, i smok...).

Dowiedz się więcej na temat: zabawy | rzeczy | kot

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje