Ile zarabiają twórcy gier?

Rodzima produkcja gier rośnie z roku na rok. Coraz więcej osób pracuje "przy grach", wybierając tę ścieżkę kariery, a nie zawód lekarza, strażaka czy hydraulika. Czy to dobra decyzja? Sprawdzamy, na jakie zarobki można liczyć teraz i ile branża będzie płacić w przyszłości.

Twórca gier - to brzmi dumnie. Ale też wiąże się z wyrzeczeniami, którym nie wszyscy sprostają. O ile młodzi prawnicy muszą męczyć się z odbyciem aplikacji, a kandydaci na lekarzy - uczestniczyć w sekcjach zwłok, przyszli deweloperzy przesiadują nocami w akademikach w towarzystwie sześciopaka i papierosów marki Marlboro, kodując, modelując, teksturując i komponując. To niszczy wzrok, wątrobę i relacje międzyludzkie, znajomych widuje się bowiem wyłącznie na forum strony gamedev.pl. Tą drogą mogą na razie podążać domorośli pasjonaci oraz studenci kierunków szkolących zawodowców od gier na Politechnice Łódzkiej, Uniwersytecie Jagiellońskim oraz współpracujących w tej kwestii czterech śląskich uczelniach.

Reklama

Odpowiednia edukacja to pierwszy krok do poważnej pracy w branży, co podkreślają nieodmiennie wszyscy nasi rozmówcy, niezależnie od tego, czy reprezentują duże czy małe studia zajmujące się interaktywną rozrywką. Z konieczności bazują obecnie na samoukach, szukając takich, którzy dzięki własnej motywacji, determinacji i ciekawości zdobyli umiejętności niezbędne do pracy przy produkcji gier na platformy przenośne, konsole stacjonarne czy pecety.

Szefowie firm deweloperskich z nadzieją czekają na pierwszych studentów, którzy ukończą wspomniane wyżej studia. Jeden z naszych rozmówców mówi: - Cieszę się, iż w Polsce powstają takie inicjatywy, jednak niestety jest ich zbyt mało i rozwijają się w zbyt wolnym tempie. Polskie firmy deweloperskie borykają się z olbrzymimi problemami kadrowymi. Ludzi dobrze wykształconych w kierunku tworzenia gier wideo po prostu brak. Większość studiów deweloperskich w Polsce musiała nauczyć się tego fachu na własnych błędach, obserwacjach i bardzo ciężkiej pracy - co nie jest oczywiście rzeczą niemożliwą, ale trudną i zabierającą wiele czasu. Aby zrobić to dobrze, trzeba robić to na jeszcze większą skalę, a przede wszystkim z większym wsparciem ludzi z branży, nie tylko polskiej. Nie trzeba wyważać otwartych drzwi, wystarczy ściągnąć do naszego kraju wzorce wyśmienicie sprawdzające się w krajach takich, jak Wielka Brytania, Holandia czy Kanada. Z powyższej wypowiedzi (i tego, co usłyszeliśmy od innych deweloperów) płynie jednak pewien konkretny wniosek: pracodawcy szukają ludzi z wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem, tacy mogą więc liczyć na godziwe wynagrodzenie.

Średnia: 3500

Przejdźmy więc do konkretów. Zapytaliśmy - mniej lub bardziej potajemnie, bowiem firmy niechętnie dzielą się takimi danymi - przedstawicieli kilku rodzimych studiów deweloperskich o to, ile zarabiają w nich pracownicy na kluczowych dla procesu produkcji stanowiskach. Okazuje się, że niezależnie od źródła stawki te są zbliżone, co dowodzi, że giełda informacji o zarobkach w branży mimo wszystko działa, a rynek, jak nakazują prawa ekonomii, znalazł swój złoty środek. Co ciekawe, pracownicy firm spoza Warszawy podejrzewają, że w stolicy zarobki mogą być wyższe, jednak w rzeczywistości różnice nie są tak duże i sięgają 10-20%.

Wszystkie kwoty, które podajemy dalej, to kwoty netto (na rękę), wypłacane w większości przypadków na podstawie umowy o pracę. Dotyczą "zwykłych" pracowników na wymienianych stanowiskach. W rozmowach na temat płac wielokrotnie spotykaliśmy się z sugestiami, że są i pracownicy "szczególnej troski", którzy ze względu na swoje doświadczenie byli w stanie wynegocjować sobie sporo wyższe stawki. W dwóch wiodących studiach obowiązuje zresztą zasada: "pracujesz za tyle, ile sobie wywojujesz", warto więc walczyć o wynagrodzenie, oczywiście adekwatnie do posiadanych umiejętności. Determinacja w momencie podpisywania umowy o pracę długo procentuje - w większości badanych przez nas firm od dłuższego czasu nie było podwyżek. Trzeba też zaznaczyć, że studia zatrudniają niektórych sprawdzonych, znanych w branży fachowców na kontrakt, a nie umowę o pracę - ich pensje są wyższe.

Dowiedz się więcej na temat: zarabianie | twórca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje