Hakerzy też grają w Call of Duty: Black Ops

Historia nieprawdopodobna, ale prawdziwa. W listopadzie - dokładniej 12 listopada, a ta data jest znacząca - wykryto włam na serwery amerykańskiej kliniki radiologicznej, przechowującej dane 230 tysięcy pacjentów (w tym m.in. numery kart kredytowych i niezwykle ważne w USA numery ubezpieczenia).

Nie chodziło jednak o to, by wykraść te cenne informacje, a o to, by znaleźć serwer dla... Call of Duty: Black Ops.

Reklama

12 listopada - trzy dni po premierze Call of Duty: Black Ops - wykryto włamanie na serwery kliniki Seacost Radiology w New Hampshire, na którym znajdowały się dane niemal ćwierć miliona pacjentów, w tym wiele bardzo cennych.

Administratorzy systemu szybko odkryli włam, zorientowali się, że nie zostały naruszone dane kluczowe, i poinformowali pacjentów kliniki o całym zajściu, prosząc ich mimo wszystko o baczne przyglądanie się m.in. wyciągom swoich kart kredytowych.

Te środki bezpieczeństwa nie były jednak konieczne, bowiem teraz okazało się, jaki był faktyczny cel hakerów. Wykorzystali oni serwer do tego, by grać na nim w PC-tową wersję Call of Duty: Black Ops.

Jak twierdzi Lisa MacKenzie, rzecznik prasowa firmy ID Experts, poproszonej o wykrycie sprawców, najprawdopodobniej pochodzą oni z któregoś z krajów skandynawskich (choć istnieje też niewielkie prawdopodobieństwo, że to fałszywy trop).

Co ciekawe jedynie duża aktywność na serwerze była przyczyną odkrycia włamania - administratorzy spostrzegli, że znacznie spadła prędkość przesyłu danych medycznych, zaczęli szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i znaleźli nieautoryzowany dostęp. Gdyby hakerzy grali nieco mniej, pewnie jeszcze długo mogliby korzystać z darmowego serwera.

Dowiedz się więcej na temat: haker | Call of Duty

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje