Grand Ages: Rome

Ciężko się recenzuje gry, które są kolejną odsłoną jakiejś serii. Zwłaszcza jeżeli programiści się nie przykładają i nowy tytuł niezbyt różni się od poprzedniczki. Tak jest z Grand Ages: Rome, następczynią Imperium Romanum. Firma Haemimont Games już po raz trzeci przenosi Gracza w czasy starożytnego Rzymu i wciela go w postać młodego architekta-gubernatora...

...który będzie piął się po szczeblach kariery poprzez budowę i zarządzanie kolejnymi miastami. W poprzedniej grze tej firmy kampania miała strukturę drzewa, tutaj zdecydowano się na powrót do klasycznego systemu. Mamy więc mapę starożytnej Europy, a na niej pokazane dostępne zadania (początkowo pojedyncze, z czasem możliwy będzie wybór spośród kilku).

Reklama

Nowością jest fakt, iż kolejne misje są zlecane przez znanych ludzi, jak choćby sam Juliusz Cezar. W sumie cała gra zamyka się w 20 zleceniach. Zadania są różnorodne - czasami przyjdzie stawiać wszystko od zera, innym razem otrzymamy już rozwinięte miasto i zadaniem będzie tylko odpowiednie uszczęśliwienie mieszkańców. Pozostałe dostępne tryby gry to już właściwie standard, czyli swobodne budowanie oraz multiplayer (z możliwością cooperative). Do tego dodajmy dwa samouczki, oddzielny dla zarządzania oraz dla bitew, i mamy pełen obraz.

Prawie jak RPG

W poprzednich dziełach Haemimont Gracz był w sumie kimś anonimowym. Niby mieliśmy imię, ale tylko tyle, nic po za tym. Byliśmy bardziej bogiem czuwającym nad miastem niż fizyczną osobą. W Grand Ages zostało to zmienione. Na początku kampanii wybieramy jedną z pięciu rodzin: Aemilii, Valerii, Lucii, Julii, Flavii. Oprócz tego na wstępnym etapie tworzenia postaci możemy wybrać jeszcze płeć oraz wpisać imię.

Z poziomu ekranu mapy możemy dostać się do okna wykreowanej przed chwilą osoby. To tutaj właśnie mieści się cała "erpegowość" GA: Rome. W tym miejscu kupujemy prywatne posiadłości (każda daje jakiś stały bonus ułatwiający wykonywanie misji) oraz zdobywamy talenty. Te ostatnie to nic innego jak spis umiejętności, podzielony na trzy drzewka: miasto, wojskowość i rodzina. Jak nietrudno się domyślić, wybór domu, którego członkiem jesteśmy, wpływa na zestaw talentów w tej ostatniej grupie. I tylko tam, pozostałe dwie gałęzie zawsze są takie same. Każda zdolność może znacząco ułatwić rozgrywkę np. jedna pozwala postawić za darmo pięć pierwszych budynków. Co do kupowania własnych terenów: do tego naturalnie potrzeba pieniędzy, a te otrzymujemy za pomyślne wykonanie zlecenia.

Kryzys w Rzymie

Ogólnoświatowy kryzys najwyraźniej dokonał podróży w czasie, gdyż z gry zniknęli tragarze. Całkowicie. W ten sposób Grand Ages: Rome straciło to, co wyróżniało poprzedniczki. Niestety, tutaj budynki ponownie magicznie tworzą się same. Niby najpierw widać rusztowania, kręcących się robotników i posuwający się pasek postępu budowy, ale to zdecydowanie krok w tył. W ten sposób również przebranżowieniu ulegli niewolnicy. Zniknęli jako jeden z najważniejszych "surowców" w mieście. Teraz można ich pozyskiwać poprzez odpowiedni targ, mogą też zastąpić plebejuszy w niektórych zawodach (drwal, kamieniarz, farmer).

Poza tym reszta pozostała raczej bez zmian. Mamy podział na kasty społeczne, zajmujące się czym innym i mające osobne wymagania (plebsowi wystarczy, że ma co jeść, ale już ekwici chcą dóbr luksusowych). Nie ma wymogu budowania dróg, każdy budynek ma swoją "strefę wpływów", dzięki której dzieli potrzebne dobra pomiędzy mieszkańców. Nie zabrakło miejsca na handel i tutaj dorzucono "kamienie milowe", znajdujące się przy drogach. Kontrolowanie takowego daje miastu wymierną korzyść, gdyż umożliwia korzystanie ze wszystkich szlaków handlowych przypisanych do kamienia. Fajny patent. Interfejs pozostawiono bez zmian niemalże.

Dowiedz się więcej na temat: nowy tytuł | pomysł | oddział | dostęp | Rzym

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje