Europa Universalis III: In Nomine

Pytanie postawione w podtytule ma bardzo duże znaczenie. W wypadku In Nomine, dodatku niesamodzielnego, wymagającego posiadania gry Europa Universalis III, może się pozornie wydawać zaskakujące

...ale... rozszerzenie to zmienia drastycznie rozgrywkę, więc w pewnym sensie otrzymujemy zupełnie nowy produkt. Przez półtora roku od momentu wydania "podstawki" spece z Paradox Interactive przyglądali się sugestiom przedstawianym na forum przez użytkowników. Dorzucili do tego sporo własnych pomysłów i oto w efekcie powstał dodatek zupełnie inny od poprzedniego (chodzi o Napoleon's Ambition, ewidentnie przeoczony przez polskiego dystrybutora). Zmian i modyfikacji jest tak wiele, że na dokładne przyjrzenie się im wszystkim nie starczyłoby miejsca w tej recenzji - skoncentrujemy się więc na tym, co najważniejsze.

Reklama

Wydać i zapomnieć?

Nim jednak przejdziemy do sedna, warto się pochylić nad pewnym problemem dotyczącym naszego lokalnego rynku. Ambitne, złożone gry strategiczne - czyli między innymi seria Europa Universalis - nie mają u nas łatwego życia. Kiedy już znajdą wydawcę, czeka je paskudny los. Albo zabierze się za temat drobna firma, niezdolna do profesjonalnej lokalizacji produktu, albo jeden z nadwiślańskich gigantów rynku, dla którego sprzedaż poniżej pewnego pułapu jest powodem do całkowitego braku późniejszego wsparcia tytułu. Europa Universalis III znalazła się w tej drugiej sytuacji. In Nomine to już drugi dodatek do niej, a w planie wydawniczym polskiego dystrybutora nie widać nawet śladu pierwszego. Dla pasjonatów pozostaje więc GamersGate, usługa beznośnikowej sprzedaży gier, powołana do życia przez Paradox Interactive. Na szczęście nie ma większych problemów z współpracą wydanej u nas "podstawki" z dodatkami zakupionymi tą drogą.

Polegać jak na polskiej husarii

Jednym z zarzutów, stawianych serii od momentu powstania, był brak wytycznych dla graczy. Otwarta struktura bardzo podobała się co prawda hardcorowym strategom, ale wpędzała w pewną konfuzję te osoby, które przywykły do modelu rozgrywki opartego na zadaniach. O ile na początku liczba malkontentów była niewielka, to od momentu uruchomienia GamersGate Europa Universalis zaczęła docierać do szerszego grona odbiorców, z których wielu wywodziło się z okazjonalnych graczy, nie zaś dedykowanych fanów. Twórcy postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich nowych klientów, jednocześnie nie psując zabawy hardcorowcom. Co najciekawsze, udało im się to. In Nomine wprowadza bowiem system misji i decyzji - innowacyjne rozwiązanie urozmaicające bardzo rozgrywkę.

Dzięki tej nowej mechanice gracze, którzy czuli się zagubieni w otwartej formule zabawy, mają teraz punkt oparcia. Fani serii zaś nie będą czuli dyskomfortu, bo misje i decyzje w żaden sposób nie psują rozrywki, wręcz ją wzbogacają. Pierwsza kategoria dotyczy generowanych przez komputer wyzwań, dotyczących polityki, gospodarki i kwestii militarnych. A to sugerowane jest nam, by poprawić stosunki z jakimś krajem, a to znowuż powinniśmy wzmocnić flotę. Ogólnie przygotowano kilkadziesiąt wzorców, wykorzystujących setki zmiennych, tak więc do pewnego stopnia misje są niepowtarzalne. Oczywiście po dwustu godzinach gry rozpoznaje się łatwo owe szablony, ale tak czy inaczej na ich urozmaicenie nie ma co narzekać. Istnieją też misje bardziej specyficzne, przypisane danym krajom. Władca Polski może na przykład otrzymać sugestię, by przypomnieć Krzyżakom o ich obowiązkach (czyli po prostu uczynić z nich wasali, by pracowali dla nas, a nie przeciwko nam). Nikt nam nie każe wykonywać misji - ale zyski często kuszą, a należy dodać, iż aktywna jest tylko jedna w danym momencie. Można ją odrzucić, ale łączy się to ze spadkiem prestiżu i - co ważne - odrzucenie kolejnej staje się możliwe dopiero po upływie pewnego czasu.

Dowiedz się więcej na temat: zabawy | misje | Europa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje